W tym roku znajdziemy od groma powodów, dlaczego mobilny rynek jest tak… spokojny. Pojawia się naprawdę niewiele premier, a większość z nich sprawia wrażenie wymuszonych. Do tego, jeśli skupimy się na polskim podwórku, to wprowadzamy ogromny filtr. Do naszego kraju większość ciekawych urządzeń w ogóle nie dociera. Tak jest między innymi z serią Redmi K30, która niedługo ma zostać rozszerzona o Redmi K30 Pro. Oczywiście dużo namieszał koronawirus, ale czy to faktycznie główna przyczyna? Może bardziej namieszał Qualcomm?

Poco F2 i Redmi K30 Pro najtańszymi flagowcami ze Snapdragonem 865

Wiele miesięcy temu napisałem artykuł o tym, że Snapdragon 865 nie jest dedykowany tanim flagowcom. Wszystko przez wymuszony modem 5G oraz wysoką cenę. Jednak Redmi K30 Pro wykorzysta ten układ. Naturalnie spodziewamy się, że nie będzie to smartfon kosztujący poniżej 2000 złotych. Jednak nadal ma on szansę być tym najtańszym. Firma skupia się właśnie na mocy obliczeniowej (i pamięci UFS 3.0), ale cała reszta już nie będzie z najwyższej półki, jak niektórzy mogliby się tego spodziewać.

Zobacz też: Apple pójdzie śladem Microsoftu? Składany iPhone niczym Surface Duo?

Według plotek Redmi K30 Pro ma kosztować około 1700 złotych, ale w Indiach. Tym samym w Polsce, jeśli w ogóle zawita do nas ten smartfon, to cena na pewno będzie wyższa. Jednak z Redmi K30 Pro może konkurować wspomniany Poco F2. Teoretycznie rodzinna walka ma szansę być dosyć specyficzną, gdyż wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że Poco F2 będzie Redmi K30 Pro w przebraniu. Gdzie tu sens i logika? Xiaomi na pewno dobrze to rozpracowało, więc poczekajmy do początku kwietnia, aby poznać szczegóły.

Źródło: Gizmochina




Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.