Samsung Galaxy Z Flip na tę chwilę zbiera same pozytywne opinie. Świadczą o tym nie tylko komentarze w Sieci, ale sama sprzedaż, która wypada rewelacyjnie. Koreańczycy ewidentnie wiedzieli, co należy poprawić po swoim poprzednim produkcie z elastycznym wyświetlaczem, Galaxy Fold, ale też w stosunku do swojego bezpośredniego konkurenta, czyli Motoroli razr. Porównań do tego ostatniego należy spodziewać się wiele i tym razem nie będzie inaczej. Niemniej najpierw zajrzyjmy do środka Galaxy Z Flip, oceńmy rozebranego smartfona, a później porównujmy.

Rozebrany Samsung Galaxy Z Flip pokazuje swoją kolejną zaletę

Rozbiórka Galaxy Z Flip okazała się całkiem prosta, a sama konstrukcja przemyślana i modułowa. Dostęp do poszczególnych podzespołów nie jest utrudniony. Naturalnie wymiana wyświetlacza wymaga sporo pracy, gdyż trzeba pozbyć się całych wnętrzności – wraz z dwoma akumulatorami – na czele z klejem, ale jest to w pełni wykonalne. Co pozostaje problematyczne? Oczywiście zawias, czyli mechaniczny element, który jeśli zawiedzie, to niestety prawdopodobnie będzie trzeba szukać nowej obudowy i robić przeszczep dosłownie wszystkiego, co tylko znajduje się w środku. W ten sposób dowiadujemy się, że Samsung nie kombinował i nie skomplikował jeszcze bardziej procesu budowy smartfonów z elastycznym wyświetlaczem.

Zobacz też: Indie mówią stop anonimowości w Sieci.

Co innego rozbiórka Motoroli razr – ta okazała się porażką i smartfon w rankingu iFixIt otrzymał najniższą możliwą notę, jeśli chodzi o prostotę naprawy. Trzeba naprawdę się nagimnastykować, aby wymienić poszczególne podzespoły. Można nawet odnieść wrażenie, że Amerykanie przesadzili z modułowością. Mimo wszystko najważniejsze jest to, abyście nigdy nie musieli naprawiać swoich smartfonów.

Źródło: GSM Arena

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.