Voyager 2 jest jednym z najbardziej oddalonych od Ziemi obiektów stworzonych przez człowieka. To jednak nie powstrzymuje NASA przed udzieleniem mu pomocy technicznej. Agencja jest w trakcie rozwiązywania problemu z sondą, który doprowadził do wyłączenia jej sprzętu naukowego. Opóźnienie w wykonaniu standardowego manewru rotacyjnego mającego na celu skalibrowania przyrządu do pomiaru pola magnetycznego sprawiło, że dwa systemy dużej mocy działały w tym samym czasie. To okazało się bardzo problematyczne.

NASA niemal naprawiła Voyager 2

Voyager 2 przestał być zasilany. Następnie uruchomił system, który wyłączał sprzęt naukowy w celu oszczędzania energii elektrycznej. NASA wyłączyła jeden z energochłonnych systemów i tym samym ożywiła sprzęt naukowy. Wciąż jednak musi jeszcze wznowić zbieranie danych, żeby móc przywrócić normalne funkcjonowanie. Może minąć trochę czasu, zanim NASA będzie mogła bezpiecznie zakończyć całą procedurę. Pamiętajmy, że nawet przy komunikacji z prędkością światła, inżynierowie muszą czekać 17 godzin, aby otrzymać informacje, i kolejne 17, aby sprawdzić, czy polecenie się powiodło.

Zobacz też: Polskie dzieci w Sieci – badań ciąg dalszy

Mimo to warto zauważyć, że sonda jest w dalszym ciągu zdolna do pracy. Poza niebezpieczeństwami związanymi z samą przestrzenią kosmiczną Voyager 2 musi poradzić sobie z rozpadem materiału radioaktywnego, który dostarcza mu mocy. Dostępna moc spada o około 4 W rocznie, co zmusza ekipę do wyłączania poszczególnych systemów. Wymagania energetyczne stają się zbyt duże, by sobie z nimi poradzić. NASA nie może zapobiec temu, że Voyager 2 w końcu ucichnie. Mimo to agencja jest wyraźnie zdeterminowana, aby utrzymać go przy życiu tak długo, jak to tylko możliwe.

Źródło: Engadget

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Paweł Maretycz

Sceptyczny fan nowych technologii. Uwielbia małe urządzenia, nawet jego komputer to mini ITX.