Wczoraj Mateusz przedstawił Wam, jak wygląda stan pojazdów elektrycznych w Polsce. Coraz chętniej kupujemy samochody bez silników spalinowych, ale oczywiście jeszcze daleka droga do tego, aby elektromobilność jakkolwiek zagrażała stacjom paliwowym. Niemniej Mapy Google będą już gotowe na wszego rodzaju boom, bo samochody elektryczne też trzeba ładować. Z racji, że w tym wypadku nie ma wypracowanego jednego standardu złączy, jak ma to miejsce z dystrybutorami, tak Amerykanie pomyśleli o tym, że właściciele popularnych u nas BMW i3 niechętnie będą jechać na SuperChargery od Tesli.

Mapy Google z filtrowaniem stacji ładowania według typów złączy

mapy google filtrowanie typu zlaczy elektryczne samochody

Oczywiście nie od dzisiaj Mapy Google pokazują stacje ładowania. Mało tego, od kwietnia można na żywo zobaczyć, czy aktualny punkt jest w pełni zajęty i będziemy musieli czekać, czy też już możemy zmierzać, aby naładować akumulatory, co oczywiście twa. Jeśli mamy szczęście i bez zwracania uwagi dotrzemy na stację z kompatybilnymi złączami, to problem z głowy – kilkadziesiąt minut szybkiego ładowania i możemy jechać dalej. Google uznało, że bez sensu pokazywać wszystkie stacje, więc dodaje widoczne powyżej filtry, które pozwalają wybrać obsługiwany typ złączy przez nasz samochód.

Zobacz też: Motorola One Zoom w DxOMark pokazuje, że średniaki też chcą mieć testowane aparaty.

Naturalnie Mapy Google nie są pierwszą tego typu aplikacją i konkurencja pozwala na takie filtrowanie to od dawna. Jednak Amerykanie mają swoją siłę przebicia, więc bez problemu przekona użytkowników do korzystania z jednego, preinstalowanego programu. Na koniec tradycyjna wzmianka, że nie u wszystkich od razu pojawi się ta nowość, więc bądźcie cierpliwi. Siłą rzeczy Polska nie jest priorytetowym krajem pod względem elektromobilności.

Źródło: Android Police

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.