Właściciele nowego serwisu VOD odnieśli się do sprawy, jaką jest kradzież kont Disney+. Według Disneya proceder ten nie był spowodowany lukami w zabezpieczeniach serwisu. Słuszność tłumaczenia właściciela platformy w pewien sposób potwierdzają eksperci.

Kradzież kont Disney+ – o co chodzi?

kradzież kont disney+

Niedawno pisaliśmy o sprawie kradzieży kont założonych na platformie Disney+. Na czarnym rynku pojawiły się oferty sprzedaży kont z dostępem do serwisu VOD w korzystnej cenie. Abonamenty pozwalające oglądać filmy i seriale na platformie Disney+ zostały opłacone przez realnych użytkowników, jednak ich profile zostały przejęte przez hakerów, którzy potem odprzedawali nielegalnie pozyskane konta. Pojawiły się plotki, że to luki w zabezpieczeniach serwisu umożliwiły działanie hakerom. Administratorzy uruchomili Disney+ z pewnymi problemami technicznymi. Według niektórych mogły one też dotyczyć kwestii bezpieczeństwa. Użytkownicy, którym skradziono konta, zostali wylogowani z serwisu na swoich urządzeniach, a ich hasła zostały zmienione.

Czytaj także: Dziś premiera Disney+ w Ameryce. Kiedy platforma zawita do Polski?

Disney broni się przed oskarżeniami

Traktujemy z najwyższą powagą zarówno prywatność, jak i bezpieczeństwo naszych użytkowników. Nie ma żadnych dowodów na to, by kradzież kont była wynikiem luki w zabezpieczaniach platformy lub wyciekiem danych abonentów – powiedział przedstawiciel Disneya w rozmowie z serwisem CNBC. Wersja właścicieli serwisu VOD jest zbieżna z tym, co mówią eksperci zajmujący się cyberbezpieczeństwem. Wskazują oni, że internauci często używają tych samych haseł w różnych serwisach internetowych. Na forach hakerskich nie brakuje natomiast obszernych baz danych. Zawierają one wykradzione loginy i hasła, którymi można posłużyć się do przejęcia rozmaitych kont.

Niektórzy użytkownicy szczególnie dotkliwie odczują kradzież ich kont. Disney umożliwił bowiem wykupienie abonamentu z góry na okres 12 miesięcy. Widz mógł wybrać tę opcję i nieco oszczędzić. Utrata konta w tym przypadku to również strata dużych pieniędzy. Przykładowo w Nowej Zelandii za roczny dostęp do serwisu widzowie muszą zapłacić prawie 100 $.

Mateusz Nowak

Student dziennikarstwa i komunikacji społecznej, interesują go nowe technologie, a także kwestie społeczne i polityczne. W wolnym czasie czyta, słucha muzyki (głównie hip-hop) lub ćwiczy na siłowni.