Lada moment Xiaomi przedstawi nam model CC9 Pro, który po nieco ponad tygodniu przedstawi się globalnie jako Mi Note 10. Dotychczasowe zapowiedzi producenta przedstawiały tego smartfona jako innowacyjnego, a w wielu kwestiach wręcz rewolucyjnego. Naturalnym było, że wiele osób już przypięło mu metkę flagowca. Jednak w rzeczywistości tak nie będzie, co potwierdza oficjalnie potwierdzony układ obliczeniowy, który będzie go napędzał. Przynajmniej w podstawowej wersji, bo plotki pozostawiają furtkę dla czegoś lepszego.

Xiaomi Mi Note 10, w Chinach Mi CC9 Pro ze Snapdragonem 730G na pokładzie

Niemniej zacznijmy od oficjalnych informacji, czyli Snapdragon 730G będzie układem, który napędzi Xiaomi Mi CC9 Pro i Mi Note 10. Litera G w nazwie oznacza, że to jednostka dedykowana graczom, co po prostu sprowadza się do podkręconych rdzeni procesora i jednostki graficznej. To oznacza, że na pewno na brak mocy obliczeniowej nie będziemy mogli narzekać. Druga zapowiedź na powyższym plakacie odnosi się do nowego systemu powiadomień świetlnych, które sprowadzają się do wykorzystania krawędzi wyświetlacza. Nic nadzwyczajnego i rewolucyjnego, ale zapewne ma zastąpić tradycyjną diodę powiadomień, a więc też wykorzystać ekran zakrzywiony na krawędziach.

Zobacz też: Samsung Galaxy XCover FieldPro to Galaxy S9 Active w oficjalnym wydaniu.

Tymczasem przejdźmy do plotek, które nadmieniają, że w późniejszym terminie światło dzienne może ujrzeć Mi Note 10 Pro. Główną różnicą względem Mi Note 10 ma być właśnie układ obliczeniowy, który w modelu z Pro w nazwie będzie stanowić Snapdragon 855+. Oczywiście jest to analogiczne podejście, co w przypadku Xiaomi Mi 9T i Mi 9T Pro. Jednak na tę chwilę oficjalnie potwierdzonym jest Mi Note 10 ze Snapdragonem 730G. Czy to zła decyzja? Wszystko będzie zależeć od ceny, a tę powinniśmy już poznać podczas premiery, która w Chinach odbędzie się 5 listopada, a w Polsce 14 listopada.

Źródło: GSM Arena

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.