SpaceX tłumaczy się z nieporozumienia z ESA. To wina błędu systemu

mm Paweł Maretycz Newsy 2019-09-05

W poniedziałek europejski satelita zmienił swoją pozycję na orbicie, aby uniknąć potencjalnej kolizji z jednym z satelitów Starlink SpaceX.  Był to jeden z  60 obiektów tego typu umieszczonych w przestrzeni kosmicznej przez prywatną firmę. Europejska Agencja Kosmiczna (ESA), która obsługuje satelitę, wykonała manewr po obliczeniu wyższego niż zwykle prawdopodobieństwa, że oba obiekty mogą na siebie wpadać. SpaceX nie chciało podjąć w tej sprawie żadnych działań. Teraz obwinia błąd komputerowy o nieprawidłową komunikację z Europejską Agencją.

SpaceX tłumaczy się z incydentu z ESA

SpaceX tłumaczy się z incydentu z ESA

Takie manewry nie są niczym niezwykłym. Co jakiś czas operatorzy satelitów nieznacznie zmieniają ich pozycje. Robią to jeśli szansa na to, że obiekt, nad którym sprawują kontrolę, może uderzyć w inny jest niebezpiecznie wysoka. Nikt nie chce kolizji, zwłaszcza że satelity te poruszają się w przestrzeni kosmicznej z prędkością kilku tysięcy kilometrów na godzinę. Przy takich wartościach uderzenie może spowodować rozpadnięcie się statku kosmicznego na setki kawałków. Wynikające z tego szybkie śmiecie tworzą potencjalnie bardzo niebezpieczne odłamki, których monitorowanie jest niemal niemożliwe. Ten konkretny scenariusz z ESA budzi pewne obawy. Sondy SpaceX są pierwszymi z prawie 12 000 satelitów internetowych, które firma zamierza umieścić na niskiej orbicie wokół Ziemi.

Zobacz też: Lud przemówił, Spotify posłuchało. Do aplikacji na Androida wróci usunięta wcześniej funkcja

Sam rozmiar planowanej konstelacji Starlink skłonił wielu ekspertów kosmicznych do spekulacji, w jaki sposób pojazdy te mogą zwiększyć ryzyko kolizji w przestrzeni kosmicznej. Jeśli satelity już muszą się wyprowadzić z drogi satelity Starlink, jak często będzie to miało miejsce, gdy na orbicie znajdują się tysiące takich urządzeń? Kolejne zmartwienie wiąże się z decyzją SpaceX, aby nie przesuwać satelity Starlink. Urzędnicy ESA powiedzieli, że nie mają najlepszej komunikacji ze SpaceX. Aagencja ostatecznie sama podjęła decyzję o przeniesieniu satelity bez udziału firmy. Wstępne raporty twierdziły, że SpaceX odmówił przeniesienia satelity Starlink. Jednak firma twierdzi, że zła komunikacja nie była zamierzona i że błąd w systemie przywoławczym firmy uniemożliwił zespołowi Starlink uzyskanie dodatkowej korespondencji e-mail od ESA.

SpaceX nadal bada sprawę i wdroży działania naprawcze. Jednakże, gdyby operator Starlink zobaczył korespondencję, uzgodnilibyśmy z ESA najlepsze podejście, kontynuując ich manewr lub wykonując nasz manewr.

— Powiedział rzecznik firmy.

Sytuacja ta rozpoczęła się w zeszłym tygodniu. Wtedy to ESA zdała sobie sprawę, że jej satelita Aeolus może zbliżyć się do satelity Starlink. Ten znajdował się na stosunkowo niskiej orbicie, na wysokości około 320 kilometrów. Większość satelitów Starlink znajduje się na wysokości 550 kilometrów. Jednak SpaceX zdecydowało się obniżyć kilka z nich, aby przetestować proces zdejmowania ich z orbity. Jeden z tych satelitów zbliżał się do Aeolusa.

Źródło: The Verge






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x