Mi CC9 w TENAA – Xiaomi przygotowuje potężnego średniaka

mm Paweł Maretycz Newsy 2019-06-19

Nowy Xiaomi z numerem modelu M1904F3BC pojawił się na stronie internetowej chińskiego urzędu telekomunikacyjnego TENAA. Ponieważ jest to wczesna lista, zawiera tylko obrazy telefonu. Oczekuje się, że w ciągu najbliższych kilku dni zostanie zaktualizowana pełna specyfikacja urządzenia. Spekuluje się, że może to być nadchodzący smartfon przeznaczony dla fanów selfie — Mi CC9. Będzie to pierwszy smartfon firmy, który zostanie zaprezentowany po nabyciu Meitu. Jest to chińska firma, która skupia się na rozwiązaniach służących do ulepszenia zdjęć selfie.

Xiaomi Mi CC9 w TENAA

Xiaomi Mi CC9 w TENAA

Jak na razie wiadomo, że smartfon ma obsługiwać szybkie ładowanie do 18 W (9 V/ 2 A). Może to sugerować, że będzie to smartfon umieszczony na szczycie średniej półki. Z samych zdjęć możemy odczytać, że smartfon będzie wyposażony w potrójną konfigurację aparatów z tyłu. Wedle tekstu na obudowie będzie on miał aparat główny 48 Mpix wspierany przez technologię AI. Co ciekawe zabrakło tam czytnika linii papilarnych. Nie wiadomo jednak czy producent postanowił postawić na odblokowywanie twarzą, czy zintegruje czujnik z ekranem.

Zobacz też: Nieładnie, Xiaomi. Gigant na potrzeby swoich reklam kopiował projekty artysty

Regulator głośności i przycisk zasilania znajdują się po prawej stronie urządzenia. W przedniej części urządzenia znajduje się wyświetlacz z wycięciem. Z wyjątkiem nieco grubego dolnego pierścienia, jego ekran jest otoczony wąskimi pierścieniami. Jeśli posiada panel OLED, może być wyposażony w podekranowy skaner odcisków palców. Jeśli chodzi o wydajność, to plotki mówią o zastosowaniu w nim układu Snapdragon 730, który ma współpracować z 8 GB pamięci operacyjnej. Urządzenie ma posiadać dwa warianty: jeden z 128 GB pamięci na dane i drugi o dwa razy większej przestrzeni na pliki, czyli 256 GB. Jeśli chodzi o zasilanie to już tradycyjnie dla tego producenta mamy w nim zobaczyć akumulator o pojemności 4000 mAh. Warto jednak pamiętać, że większość tych informacji to zaledwie przecieki i nie należy im do końca ufać.

Źródło: Gizmochina

 



x