Po kilku latach używania przez OnePlusa stwierdzenia zabójca flagowców, to zaczęło być najzwyczajniej w świecie irytujące, a z czasem wręcz zabawne. Dlatego Chińczycy porzucili je, aby po premierze OnePlus 7 Pro drwiąco o tej frazie przypomniało Redmi. Tak, tak, Redmi K20 to samozwańczy zabójca flagowców i jakby nie patrzeć, to ma ku temu duże szanse. Niemniej przez ostatnie tygodnie wiele się mówi o tym smartfonie, podczas gdy wciąż tajemnicą owiany był termin premiery. Do dzisiaj, bo oto zaczynamy odliczanie.

Redmi K20, samozwańczy zabójca flagowców, już z terminem premiery

Dokładnie 20 maja swoją premierę będzie miał Redmi K20. Być może też Redmi K20 Pro, bo w końcu przez plotki przewijają się dwa modele. Czym się będą różnić? To oczywiście sprawa otwarta, bo poznana specyfikacja Redmi K20 wskazuje, że dla wersji Pro niewiele zostaje miejsca. Oczywiście to cały czas plotki, a z oficjalnych informacji można wymienić między innymi:

  • wyświetlacz AMOLED bez żadnych wycięć, z zatopionym czytnikiem linii papilarnych i Gorilla Glass 6
  • Snapdragon 855 z rekordowym wynikiem w AnTuTu
  • akumulator o pojemności 4000 mAh z szybkim ładowaniem 27 W
  • wysuwany aparat do selfie
  • główny aparat 48 MPx (Sony IMX586)

Zobacz też: Dla Chromebooków tylko Chrome OS, Google nie odpuści, a raczej nie dopuści innych systemów.

Oczywiście główną bronią zabójcy flagowców ma być cena, która teoretycznie powinna być niższa od Xiaomi Mi 9, czyli mówimy o przedziale od 1000 do 1500 złotych. Jakby nie patrzeć, Redmi K20 faktycznie zapowiada się zabójczo, ale musi być gdzieś jakiś haczyk, prawda? Może brak NFC? W końcu ten smartfon niejako ma zastąpić Pocophone F1.

Źródło: GSM Arena

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.