Era składanych smartfonów nadchodzi. Nawet zmiany w Android Q wskazują na to, że Google chce być gotowe na nowy typ urządzeń. Być może Amerykanie sami zaprojektują urządzenie tego typu. Na razie główne propozycje, które się pojawiły na rynku, to Samsung Galaxy Fold oraz Huawei Mate X. Obie łączy fakt, że są naprawdę drogie, z czego wyjątkowo to ten drugi jest droższy. Xiaomi chce bronić chińskich cech i zaproponować składanego smartfona ze stosunkowo niską ceną.

Składany smartfon od Xiaomi sugeruje swoją cenę

Sam składany smartfon Xiaomi pojawiał się już na wielu materiałach. Niektóre z nich pochodzą bezpośrednio od samego producenta, więc mniej, więcej wiemy, czego oczekiwać. Mi Fold lub Mi Flex ma zastosować zupełnie inny sposób łamania elastycznego wyświetlacza. Nie będzie to też smartfon kompromisów jak w przypadku specyfikacji Motoroli RAZR. Amerykańska propozycja ma być stosunkowo tańsza od wspomnianych modeli Samsunga i Huawei. Jednak Xiaomi tym bardziej nie ma zamiaru przesadzać z ceną swojego składanego smartfona. Ta ma wynosić odpowiednio 999 dolarów (3800 złotych) i 999 euro (4300 złotych) w Stanach Zjednoczonych i Europie. Niestety, przelicznik 1 dolar = 1 euro nie jest dla nas zbyt… łaskawy. Jednak powinniśmy się już do tego przyzwyczaić.

Zobacz też: Google Lookout pokazuje, że Google nie zależy tylko na największej grupie odbiorców.

Ok, ponad 4000 złotych za smartfona od Xiaomi? To niewątpliwie sporo, ale nie bez powodu Chińczycy odłączyli od siebie markę Redmi. To ona ma być teraz tania, podczas gdy samo Xiaomi ma być przede wszystkim dobre, a może nawet premium? Jeszcze kilka lat temu mogło to śmieszyć, ale dzisiaj serie Mi i Mi Mix udowadniają, że dużo droższa konkurencja też się może czegoś nauczyć od Chińczyków. Ok, tylko to jeden powód wysokiej ceny Mi Flexa lub Mi Folda. Drugi to oczywiście sama technologia na czele z elastycznym wyświetlaczem. To też kosztuje.

 

Źródło: GSM Arena

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.