AMD kontratakuje, czy Intel ma się czego obawiać?

mm Paweł Maretycz Newsy 2019-02-07

Rynek procesorów od lat jest zdominowany przez Intela. AMD może i jest drugim graczem, ale jego udziały przez lata był symboliczne. Oczywiście nie zawsze tak było, jeszcze 13 lat temu jego udziały sięgały blisko 40%. Niestety producent nie był w stanie konkurować z procesorami Intela z serii Core, przez co nastąpił nagły spadek sprzedaży, a producent przez lata nie mógł się po nim podnieść.

AMD wraca do gry

AMD

Udziały AMD w ciągu ostatniego roku wzrosły o 4 punkty procentowe do poziomu 16% rynku. Producent w końcu się otrząsnął i trafił z tym we właściwym momencie. Obecnie mamy duże problemy z dostępnością układów od Intela, przez co ich ceny są horrendalne. Niebiescy dodatkowo są bardzo pazerni i zaczęli niedawno sprzedawać wersje układów pozbawionych iGPU w tych samych cenach co procesory z układem graficznym. Jednak nie można tylko w tym doszukiwać się sukcesów AMD. Obecne procesory czerwonych są bardzo wydajnymi, wszechstronnymi i rozsądnie wycenionymi układami. Seria Ryzen jest najchętniej polecanymi układami przez specjalistów przy budowie PC średniej klasy. Natomiast Athlon 200GE pozamiatał niską półką, oferując za niewielką kwotę bardzo przyzwoity układ.

Długie wsparcie

AMD

Nie tylko rozsądny stosunek ceny do jakości przekonuje ludzi do zakupu AMD. Podstawka pod procesor AM4 ma być wspierana do końca 2020 roku. Oznacza to, że doczekamy się przynajmniej jeszcze jednej generacji Ryzenów kompatybilnych z obecnie sprzedawanymi płytami głównymi. Intel natomiast często zmienia socety, irytując tym swoich klientów. Często ze strony Niebieskich pada stwierdzenie, że technicznie kompatybilność ze starą podstawką nie jest możliwa. Liczni moderzy udowadniają, że jest. Są nawet ludzie oferujący przerabianie płyt głównych pod układy nowszej generacji Intela. W przypadku AMD nie ma z tym problemu.

Zobacz też: Apple rozwodzi się z Intelem. Własne procesory już wkrótce

APU

AMD

Pozostaje jeszcze jedna, niezwykle istotna kwestia dla ludzi szukających małych urządzeń. Zwie się ona APU. Układy Intela, nawet te z wysokiej półki są wyposażone w grafikę o niewielkiej wydajności. Nawet wyżej wymieniony Athlon 200GE, którego cena oscyluje w granicach 250 zł, posiada układ graficzny Vega 3, który jest potężniejszy od dowolnego iGPU, stosowanego w procesorach z rodziny Intel i9. Jednak to Ryzen 3 2200g i Ryzen 5 2400g wyposażone odpowiednio w układy graficzne Vega 8 i Vega 11, pokazują jaki potencjał leży w APU. Sam posiadam mini ITX zbudowany na drugim z tych układów. Umożliwia on między innymi grę w Wiedźmina 3 na niskich ustawieniach, ale nie minimalnych w Full HD nie schodząc przy tym poniżej 30 klatek na sekundę, nawet w Novigradzie. Jest więc nie tylko tanią platformą do grania, ale także przyszłościową. Jeszcze nie dostaliśmy następców dla tych układów na rok 2019, więc czekają ich dwie generacje następców kompatybilnych z płytami głównymi obecnymi już na rynku. Oczywiście nie jest to rozwiązanie idealne. Wydajność APU jest mocno uzależniona od taktowania pamięci operacyjnej. Najlepiej więc nie schodzić z taktowania RAM poniżej 3000 MHz. Niestety, nie wszystkie moduły da się podkręcić, a te z gwarancją OC są stosunkowo drogie.

Lekkie i wydajne laptopy

AMD

Prawdziwy potencjał APU odkrywają laptopy. Dzięki niemu można mieć urządzenie o wymiarach ultrabooka, które przy okazji oferuje wydajność graficzną zbliżoną do znacznie cięższych i większych urządzeń z mobilnymi układami Nvidii MX150. Dzięki temu nie trzeba już wybierać między lekkim laptopem a takim do sporadycznego grania/montowania filmów. Z tego powodu zagrożony poczuć może się nie tylko Intel, ale także Nvidia. I bardzo dobrze, taki stan rzeczy może sprowokować zarówno Niebieskich, jak i Zielonych do podjęcia walki z Czerwonymi. Miejmy jednak nadzieję, że będzie to pojedynek na sprzęt, a nie zniechęcanie producentów komputerów przenośnych do współpracy z AMD.

Źródło: purepc, własne





x