iPhone’y sprzedają się słabo, wszystko przez… tanią wymianę baterii

Adrian Celej Newsy 2019-01-04

Nowe iPhone’y nie sprzedają się tak, jak chciałoby tego Apple. To poważny problem dla korporacji, która utrzymuje się głównie ze sprzedaży telefonów. Tim Cook znalazł już przyczynę słabej sprzedaży i jest ona co najmniej zaskakująca.

Dlaczego iPhone’y słabo się sprzedają?

Tim Cook opublikował list dla inwestorów, w którym poinformował o obniżeniu oczekiwanych dochodów w pierwszym kwartale 2019 roku o 9 miliardów dolarów. Mogłoby się wydawać, że tak drogie telefony nie mogą się dobrze sprzedawać, jednak Tim Cook odnalazł inne przyczyny problemu. Wymienić można zbyt wczesne wprowadzenie nowych iPhone’ów na rynek (kto miał kupić ten już kupił), silny kurs dolara, niewyrabiające fabryki czy słabą sprzedaż w Chinach spowodowaną konfliktem handlowym z USA. Na szczególną uwagę zasługuje teoria, według której nowe iPhone’y sprzedają się słabo przez obniżoną cenę wymiany akumulatora w starszych modelach. Użytkownikom opłaca się wymienić baterie, więc według CEO Apple nie kupują nowych modeli.

Zobacz też: Jak afera z bateriami wpłynie na wyniki sprzedażowe Apple?

Apple jest bezczelne

Jak należy interpretować tę przyczynę słabej sprzedaży iPhone’ów? Apple daje do zrozumienia, że wydłużenie czasu użytkowania smartfona to zło, ponieważ użytkownicy nie chcą kupować nowych modeli. Naprawy smartfonów powinny być nieopłacalne lub niemożliwe, wtedy klient przyjdzie po nowy smartfon. To już się dzieje, Apple nie naprawia niektórych uszkodzeń mechanicznych, zamiast tego oferuje się zakup nowego telefonu. Może to oznaczać, że producent postara się o zmniejszenie opłacalności napraw. Problem musi być poważny – ostatnie iPhone’y są bardzo drogie (co jest raczej spowodowane większą marżą), zysk wcale nie wystrzelił w kosmos, zamiast tego zaprzestano publikowania informacji o ilości sprzedanych egzemplarzy. Najwidoczniej nie ma się czym chwalić.



  • Marucins

    Wszyscy są winni ale nie Apple.
    think different!

  • Micho

    Jak ci amerykanie stali się potęgą jak to tacy debile 🙂 I chyba nie ma na świecie narodu bardziej podatnego na manipulację.
    Najbardziej rozwalił mnie tekst, że to przez tańszą wymianę baterii. Nosz k…..a sami dali gównianą baterię która ma problem rok wytrzymać o zdychaniu w temp. poniżej 0 nie wspominając i ŁASKAWCY zamiast w ramach gwarancji wymieniać na dobre ogniwa to obniżyli kasę 🙂

    Po prostu Apple przegięło z ceną i tyle.

    • Marucins

      Potęgą propagandy, zaraz za a może nawet przed Rosją.

    • Adrian Celej

      To bardzo ciekawe społeczeństwo – z jednej strony wysłali człowieka na księżyc, z drugiej łatwo nimi manipulować. Apple w USA to ich skarb narodowy, dla Amerykanów sprzęt z nadgryzionym jabłkiem to nie wybór a oczywistość. W Apple o tym wiedzą i korzystają z okazji żeby jak najwięcej zarobić.

  • Piotr “Piter” Jankowski

    Apple i Samsung dawno przekroczyło granice realnej ceny za smartfona. To jest piramida bo ceny nie będą rosły w nieskończoność bo wtedy się okaże że za 10 lat zapłacimy 15.000zl za telefon. Ta piramida kiedy się zawali. Poza tym jest już duża konkurencja na rynku bo inne firmy robią też topowe smartfony za niższą kase więc…. Jest jak jest. A klient patrzy na wszystko nie tylko na logo. Marże robią swoje …. Ja uważam, że flagowiec nie powinien kosztować więcej niż 2500zl. Ceny muszą być realne a nie z kosmosu, przecież nikt nie powinien brać kredytu na nowe cacko.

    • Zero Cool

      Zobacz ceny Huawei za flagowce.

  • $ROGAL$

    Jak myslicie, czy na rynku smartfow tez wytworzy sie banka, ktora w koncu peknie? Wspominalem kilkukrotnie o tym co Adrian zauwazyl – ceny smartfonow rosna przez wieksza marze, a nie przez drozejace podzespoly. Producenci nas testuja, ale nikt nie wie na ile moga sobie pozwolic z podnoszeniem cen i kiedy faktycznie to zatrzymaja (i czy zdarza). Co prawda, z roku na rok, dostajemy coraz szybsze urzadzenia, ale to nie tlumaczy wzrostu cen – technologia sie rozwija, stad postep, ale ceny topowych podzespolow sa przeciez takie same jak te z poprzednich generacji w analogicznych okresach (spojrzcie na rynek komputerow PC jako analogie). Szczerze to licze na to, ze taka banka sie wytworzy i peknie – raz, zeby pokazac innym, ze granie na kieszeni klientow sie nie oplaca, a dwa – zeby najwieksi giganci sromotnie odczuli straty i skurczyli sie, bo wielkie firmy takie jak Apple czy Samsung sa bardzo niebezpieczne dla swiatowej ekonomii.

    • mico11

      Nie może być bańki na rynku smartfonów, nie myl pojęć

      • $ROGAL$

        To byla analogia. Pojec nie myle, bo jesli traktowac smartfony jako aktywa to mozna mowic o bance spekulacyjnej. O tulipomanii (bance cebulek tulipanow) pewnie nie slyszales?

        • mico11

          prawie dobrze, coś tam słyszysz że dzwoni ale nie wiesz w którym kościele. przy bańce spekulacyjnej musi być ograniczona podaż, tak jak w tulipanowej do czasu aż pękła. ceny smartfonów nie rosną, bo jest ich mało, Tim Cook wyprodukowałby ich 10x tyle jeśliby mógł je sprzedać, także w żaden sposób nie jest to bańka

          • $ROGAL$

            Zgubiłeś kolego pierwszą część mojej wypowiedzi, gdzie wspominam że „to była analogia”. Wiem co to bańka spekulacyjna i orientuje się dość dobrze w rynkach finansowych (kilka lat studiów i kilka lat tradingu – forex i krypto + małe epizody na GPW). iPhony mają ograniczoną podaż przy każdej premierze i zawsze na wolnym rynku ceny tych pierwszych sztuk są zawyżane. Żebyśmy zrozumieli się dokładnie – pytałem, czy zdaniem innych dojdzie do sytuacji, gdzie producenci, kontynuując pompowanie cen z każdą generacją flagowców, będą zmuszeni nagle i znacznie obniżyć ceny, bo nie będzie popytu (z uwagi na zawyżone ceny – przekroczenie „magicznej granicy”). Pierwsze, małe oznaki tego o czym mówię już było widać w przypadku najnowszych iPhon’ów, gdzie Apple bodajże w Japonii obniżyło cenę XR’a i wznowiło produkcję X’a. Ciekawi mnie, czy uczą się na błędach (a po ostatnich wypowiedziach Tim’a Cook’a śmiem w to wątpić) i jak zareagują klienci jeśli jeśli ceny znów pójdą w górę. I nie tylko o Apple mówię. $1500 za smartfon to przegięcie. $1000 to była moja górna zdrowo-rozsątkowa granica, jaką byłem w stanie zapłacić za urządzenie, które noszę w kieszeni.

  • Bart

    Akcje Apple poleciały w ciągu kilku ostatnich miesięcy o 40% w dół, więc zaczęło się szukanie winnego. Ciekawe jak źle sprzedają się jabłka.

    • RS2_15237_THE_END

      Już dawno mówiłem, że to nadmuchany balonik 🙂

  • Dominik Grochowiecki

    android – a nie, apple.com.pl

    • cherrz

      Nie marudź.

    • fckUeve

      konkurencja też jest ważna…
      nie ma nic złego w postach o japkach na robocikowej stronie.
      Jak nie chcesz to nie musisz czytać.

  • Variete

    Owieczki i tak dadzą się strzyc. Następny ajfon pewnie za 6500 zł, a w nową dekadę wejdą z poziomem 8000. Kto wie, czy czasami w ogóle nie zrezygnują z serwisowania – bo niby po co, skoro wg Apple wszystko jest winą użytkownika? Zalanie, upadek telefonu, nagmeranie w systemie, złe trzymanie telefonu, używanie ładowarki innego producenta… Z podejściem „klient nasz wróg, gdy tylko odejdzie od kasy”, właściwie każdą usterkę mogą zwalić na owieczkę. Po co serwis? Chociaż, równie dobrze pod jego szyldem może działać sklep. „Kosztował 6000 i bateria przestaje działać? No to wymienimy bateryjkę (czytaj: damy nowego), za 5500!”. 🙂

    • Piszę co myśle

      Z cenami Apple zaszalało co widać po braku danych sprzedażowych, brak chwalenia się na lewo i prawo oraz nakaz cięcia budżetu sugeruje, że odbiło się to na nich. Miejmy nadzieję na lepszy 2019 rok, lepsze produkty i lepiej wycenione u wszystkich producentów .

      • Variete

        A ja mam jednak nadzieję, że nadal będą tak pewni siebie i kolejne modele wycenią ze 30% wyżej, żeby odnowić wrażenie „prestiżu”. I wtedy sprzedadzą 1/100 tego co dotychczas. Na pewno nie zbankrutują, ale ten policzek od klientów będą czuli przez całe kolejne lata.

        • mico11

          dokładnie, też mam taką nadzieję, ale to raczej nierealne. po prostu Tim przykręci śrubę, podniesie ceny za wymianę wyświetlacza, przyblokują softwarowo możliwość naprawy poza autoryzowanym serwisem, podniosą cenę za baterię 3x, coś tam jeszcze pogmerają w sofcie żeby delikatnie zasugerować klientowi, że jego 2-letni telefon to już przestarzały złom.

        • Adrian Celej

          To nie takie proste. Jeśli Apple mogło podnieść ceny, to przy kolejnej generacji Huawei uzna, że też może. To samo zrobią inni producenci. Nawet Chińczycy nie chcą już sprzedawać elektroniki za grosze i chcą budować prestiżowe marki.

          • Variete

            A niech sobie podnoszą – krzyżyk na drogę. Tylko producenci myślą, że ludzie potrzebują co pół roku czy rok zmienić smartfon. Nie, nie potrzebują tego. Ludzie wytrzymają 2 czy nawet 3 i 4 lata z aktualnym urządzeniem. Ale czy producenci wytrzymają z 1/10 klientów przez ten okres? Nie sądzę. 🙂
            Społeczeństwa, grupy klientów, nie zdają sobie kompletnie sprawy ze swojej siły. Masy mogą wymóc wszystko na producentach.

    • Adrian Celej

      Jak wiadomo naprawy gwarancyjne to dział, który zawsze generuje straty,
      a ewentualne zyski z napraw pogwarancyjnych są niewspółmierne do
      sprzedaży kolejnego telefonu. Po co płacić technikowi, skoro łatwiej jest wyprodukować kolejny telefon, a różnicę w cenie i tak poniesie klient?

  • Michał Jasiński

    Takie buty na P10 GRUBA aktualizacja. To Android Pie będzie zajmował 10 razy tyle, a to tylko paczka bezpieczeństwa waży ponad 3Gb 🤨 https://uploads.disquscdn.com/images/77c1b9179d748b1f75a326c078693ca78a686e0e17dc2774447ee6f7a8b3439b.jpg

    • Dark

      Co to ma do artykułu?

      • Michał Jasiński

        Przepraszam.

    • Adrian Celej

      To normalne, czasem paczki bezpieczeństwa nie zawierają tylko potrzebnych danych, a cały obraz systemu.

      • Michał Jasiński

        Dziękuję za pomoc. Wszystko się pobrało, a myslałem, że się nie pobierze, bo aż 6 godzin.