Śledzenie nas na każdym kroku w celu lepszego profilowania stało się czymś naturalnym. Wszystko jest w porządku, jeśli świadomie się na to godzimy, akceptując różnorakie regulaminy. Gorzej, jeśli firmy nie informują nas o tym, a tak podobno postąpił Mastercard, który według anonimowych źródeł Bloomberga dzielił się danymi na temat transakcji klientów z Google. Gigant z Mountain View już wielokrotnie był posądzany i szkalowany za to, że nie informował użytkowników o tym, że są śledzeni. Jednak tym razem sytuacja wydaje się dużo bardziej poważna.

Kupujesz kart Mastercard? Google może o tym wiedzieć i przygotować lepsze reklamy

mastercard logo

Nie przegap
Bsafer.pl – chroń i kontroluj swoje dane osobowe, zanim będzie za późno
bsafer.pl
Ochrona danych osobowych to poniekąd problem, który jeszcze nie pojawił się w świadomości zbyt wielu osób. Głośno zrobiło się o nim dopiero w momencie, gdy Unia Europejska wprowadziła RODO (Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych). Jednak głośno było tylko dlatego, że trzeba było się dostosować i miało to wydźwięk nie tak pozytywny, jak oczekiwaliby tego sami […]

Lepsze w rozumieniu dokładniej spersonalizowane. Cóż, materiał Bloomberga niewątpliwie wywołuje burzę, ale niemalże w pełni go skróciłem w powyższym nagłówku. W zamian Google miało Mastercardowi oddać część zarobków z reklam lub z góry zapłacić miliony dolarów. Brak jednoznaczności już wskazuje na pewne niejasności, ale firma odpowiedzialna za karty płatnicze nie zamierza bezczynnie siedzieć w miejscu. Ogólnie rzecz biorąc, Mastercard uważa artykuł Bloomberga za oparty na fałszywych założeniach, z szeregiem nieścisłości. Spółka w oficjalnym oświadczeniu zaznacza, że nie ma dostępu do danych osobowych z kart partnerów. Firma dodaje:

  • Nasza sieć płatności działa tak, że nie wiemy, jakie konkretne produkty kupują konkretni konsumenci – zarówno online, jak i w sklepach fizycznych. W ten sposób odpowiadamy na oczekiwania dotyczące prywatności danych zgłaszane przez konsumentów i sprzedawców na całym świecie. Przetwarzając płatność, mamy informacje o nazwie sprzedawcy i całkowitej wartości transakcji, ale nie o kupowanych produktach.
  • Nasza usługa pomiaru mediów umożliwia detalistom i ich wyznaczonym dostawcom sprawdzanie skuteczności kampanii reklamowych. Detaliści przekazują nam informacje o ich kampaniach reklamowych, takie jak daty ich rozpoczęcia i zakończenia, a Mastercard dostarcza im analizę trendów w wydatkach w tym okresie.
  • W ramach naszej usługi pomiaru mediów detaliści i ich wyznaczeni dostawcy otrzymują informacje o trendach zakupowych, które są oparte wyłącznie na zagregowanych i anonimowych danych, takich jak średnia wartość zakupu czy liczba transakcji w danym okresie. Nie dostarczamy analiz dotyczących reklam, ani ich efektywności, w ujęciu dotyczącym konkretnego konsumenta.

Zobacz też: Długo oglądasz filmy na YouTubie? Teraz możesz to sprawdzić.

Jak Wy oceniacie tę sytuację? Czy Mastercard faktycznie sprzedawał dane o transakcjach Google? Niewątpliwie firma mogłaby wiele stracić wizerunkowo, jeśli tylko znalazłoby się oficjalne potwierdzenie całego zamieszania. W przypadku giganta z Mountain View już nic nas nie powinno dziwić – ta firma po prostu żyje z reklam.

 

źródło: Bloomberg, Money.pl




Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.