Zajrzyjmy do wnętrza Xiaomi Mi 8 Explorer Edition – sztuka czy obciach?

Łukasz Pająk Newsy 2018-08-05

Xiaomi Mi 8 Explorer Edition to smartfon, który ma za zadanie udowodnić konkurencji, że ta firma to już nie tylko tańsze odpowiedniki. To wydanie flagowego modelu to przede wszystkim pierwszy smartfon z Androidem, który skanuje twarz w 3D – tak, tak, jak iPhone X. Do tego dochodzi czytnik linii papilarnych w ekranie i charakterystyczny tył. Dokładnie ten ostatni punkt wzbudził najwięcej emocji, bo jak to tak – przeszklona, przezroczysta obudowa pokazuje sztuczne plastiki? Każdy oceni to jak chce, ale doskonale wiemy, że mamy do czynienia ze specjalnie przygotowanym plastikiem. Mimo wszystko – jak dokładnie się do tego dobrać?

Wnętrze Xiaomi Mi 8 Explorer Edition można dwojako oceniać

Od razu ostrzegam, że można włączyć angielskie napisy i przyciszyć oryginalny język. Rozbiórka, jak w większości dzisiejszych modeli, sprowadza się do odklejenia tyłu. W przypadku Mi 8 Explorer Edition od razu wiemy, czego się spodziewać. Przykręcona, plastikowa maskownica, odpowiednio ułożona antena NFC oraz specjalne, „karbonowe” przykrycie akumulatora – wszystko to sprawia, że smartfon Xiaomi po prostu się wyróżnia. Tak, też jest to też sztuczne, więc każdy musi samemu ocenić, czy to ma wyglądać czy być rzeczywiste. Czy chcielibyście widzieć przez przezroczyste szkło to, co się ujawnia pod plastikową maskownicą? Z pewnością nie robiłoby to tak potężnego efektu.

Zobacz też: Jak sprawdzają się nowe Moto Mods?

Już kiedyś porównałem rozwiązanie Xiaomi do sztucznych końcówek rur wydechowych w sportowych samochodach – nawet tych naprawdę drogich. Wygląda świetnie, brzmi świetnie, ale jak się przyjrzymy to jest to trochę żenujące. Dlatego ciekawy jestem, jak Wy odbieracie takie rozwiązanie?

 

PS. Obecnie testuję Xiaomi Mi 8 – może coś na jego temat chcecie szczególnego się dowiedzieć?






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x