Jestem świadomy tego, że dzisiaj dla rodziców YouTube często jest zbawieniem. Oddajemy maluchowi smartfona, tablet, laptopa lub jakiekolwiek inne urządzenie do odtwarzania filmów ze wspomnianego portalu i mamy spokój na X minut. Jednak do gry wchodzi auto-odtwarzanie, które na bazie specjalnych algorytmów decyduje, co następnego zostanie zaprezentowane. W tym momencie na wierzch wychodzą nagrania, które propagują różnorakie teorie spiskowe, atakowanie różnych grup społecznych czy też po prostu materiały niestosowne najmłodszym.

Google poszedł po rozum do głowy i filmy w YouTube Kids nie będą już kategoryzowane przez algorytmy, a przez prawdziwych ludzi. Będą oni oceniali, czy dane nagranie jest odpowiednie dla dzieci i warto im je przedstawić. Dlatego przy tytułach pojawić się mają oznaczenia, że został on zaakceptowany przez Google. Użytkownicy będą mogli zdecydować, czy chcą oglądać wszystkie filmy, czy właśnie te przefiltrowane. Niewątpliwie będzie ich zdecydowanie mniej – przyrost różnorakich nagrań jest niewspółmierny do ludzkich możliwości. To oznacza, że długofalowo akceptowane filmy na danym kanale dadzą ogólną „odznakę” dla danego twórcy.

Zobacz też: Nokia szykuje się do odświeżenia kolejnego hitu sprzed lat.

Pojawia się też zupełnie inny problem – YouTube Kids nie istnieje oficjalnie w Polsce, a to właśnie tej aplikacji dotyczą zmiany. Rodzice w naszym kraju muszą korzystać z ogólnego programu, który najprawdopodobniej nie będzie uwzględniał wspomnianych autoryzacji przez Google.

 

źródło: Android Police

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.