Sklep Play nareszcie od razu poinformuje nas, czy warto aktualizować aplikacje

Łukasz Pająk Aplikacje 2018-04-07

W sklepie Play spotykamy się wyłącznie z drobnymi zmianami. Największa, jaka miała miejsce kiedykolwiek w historii tego programu to zmiana nazwy z Android Market na właśnie Google Play Store. Niewątpliwie przejście na Material Design też dało się odczuć, ale jak na niemalże 10 lat istnienia to mało. Jednak próżno oczekiwać czegokolwiek więcej – liczymy wyłącznie na drobne usprawnienia i je otrzymujemy, bo ciężko dopatrywać się poważnych wad w omawianej aplikacji.

Tymczasem okazuje się, że Google pomyślało o jeszcze jednej kwestii. Ok, pomyślało zdecydowanie wcześniej, ale dopiero teraz poniższa zmiana pojawia się dla szerokiej społeczności. Otóż otwierając komunikat o dostępnych aktualizacjach otrzymywaliśmy spis programów, które mają nową wersję. Jeśli chcieliśmy się dowiedzieć, co tak naprawdę się zmieniło to musieliśmy wejść na podstronę danej aplikacji i przeczytać opis zmian. Teraz jest on dostępny od razu na widoku tytułów do aktualizacji pod „strzałką”:

Teoretycznie prosta zmiana, a niewątpliwie potrzebna i ułatwiająca życie – szczególnie osobom, które walczą o każdy megabajt.

Zobacz też: Potrzebujesz gniazda słuchawkowego? My już wiemy.

Ta nowość ujawniła inną wadę. Jak myślicie, jaki jest najpopularniejszy opis zmian? Dokładnie… Poprawa błędów i usprawnienia:

sklep play spis zmian aktualizacja google android

źródło: Android Police, dzięki Linkyop za informacje i zrzut ekranu



  • Darek T

    Dlaczego zrzuty nie są po polsku?

  • Martina Neumayer

    No tak.. gugiel wymaga na innych changeloga, ale swoje własne poprawić to nie łaska 😛

    • Szymon L

      Wiadomo że najlepiej wymagać od innych samemu mając wywalone.

      • Martina Neumayer

        Ja moje piszę bardzo dokładnie. Momentami, aż za dokładnie. Co jak co, ale w dokumentacji kodu mam porządeczek cholerka lepszy, niż w szafce z bielizną 😉 Chociaż w obu bez problemów wiem, gdzie i co znaleźć.

    • Janusz Popo

      A czy mi się źle zdaje, czy Google puszcza niektóre aktualizacje w ogóle bez changeloga i ma tu chyba inne prawa, bo normalnie nie można tak zrobić

      • Martina Neumayer

        Nie, nie zdaje Ci się. Dokładnie tak robią. Wymagają go od jakiegoś czasu od innych developerów, a sami do swej reguły się nie stosują. Niezła hipokryzja, nie? 😉 Ale to u nich normalka też od jakiegoś już czasu.

  • 0001

    „Z dobrym i zmianami”… Od miesięcy pisze By zakładkę do moich zainstalowanych aplikacji wyjąć na pulpit zamiast jakiś głupich zakładek typu nasz wybór czy familijne i jeszcze tam innych bzdur i…. jak grochem w mur…. nic. Ech

  • stark2991

    Fajna zmiana, tylko niech się w końcu wezmą za pisanie tych changelogów, bo jak widać na zrzutach to na razie funkcja ta jest bezużyteczna, zwłaszcza w przypadku aplikacji Google’a, których na liście do aktualizacji jest najwięcej.
    Dawno temu mieli jeszcze jedną fajną funkcję, którą z jakiegoś powodu usunęli. Powiadomienie o aktualizacjach można było rozwinąć i zobaczyć jakie apki mają nowe wersje bez otwierania sklepu.

  • Dtech

    Częściej widzę komunikat „Programista nie podał tych informacji” niż „Poprawa błędów i usprawnienia”.

    • Łukasz Pająk

      Wszystko sprowadza się do jednego – braku konkretów.

      • Martina Neumayer

        U gugla konkrety? hahahah To jakbyś, od Zuckerberga oczekiwał prywatności. albo od DiCaprio naprawy telewizora. xD

  • variete

    I oczywiście jest to zmiana, na którą nie zasługują wszyscy użytkownicy. Będą to włączać partiami przez kilka miesięcy, jak inne wizualne drobnostki, na które czeka się czasami nawet i pół roku po tym, jaki piersi użytkownicy donoszą o ich wprowadzeniu. Gdyby wszyscy jednocześnie dostali, to co by się stało? Serwery by padły? Ludzie zaczęliby masowo popełniać samobójstwa? Ktoś zna wytłumaczenie tej kretyńskiej idei?

    • Łukasz Pająk

      Wykrywalność błędów.

      • variete

        Jakie błędy można wykrywać przez kilka miesięcy, w prostej zmianie kształtu nazw sekcji?

        • Łukasz Pająk

          Wycieki pamięci, dostęp do poufnych danych, utrata stabilności. Wszystko może się stać tak naprawdę, jeśli tylko zostawi się lukę w kodzie lub zapomni czegoś zamknąć lub zakomentować.

          • Martina Neumayer

            Tak, te komenty z kodu to faktycznie mogliby posprzątać dokładniej. No, ale wtedy nie byłoby kffiotkóff i z czego się pobrechtać 😉 A niektóre to istne smaczki, typu numer fona do jakiejś laski z dopiskiem a’la „zdrowa doopa”, czy podobne.

  • mkmck

    Jak dla mnie ten changelog może przestać istnieć. Kiedyś było wyszczególnione dokładnie co jest zmienione/poprawione w nowej wersji. Teraz albo „bug fixes and stability improvements” albo inne pierdoły non stop te same przez kilkadziesiąt kolejnych wersji…

    • jendrush

      Też mnie to denerwuje. Powinny być wprowadzone zasady jakiegoś minimalnego precyzowania informacji, a nie tak ogólnikowo. Zaczęło mnie to kiedyś denerwować przy Spotify. Potrafią sporo w wyglądzie zmienić z wersji na wersję czasami, a chyba nigdy nie opisują tego…

      • Łukasz Pająk

        Google tak robi, więc dlaczego inni mieliby się bardziej starać?

        • stark2991

          Najlepsze jest to, że Google jakiś czas temu samo zalecało pisanie changelogów, a dają haniebny przykład innym 🙂

          • Łukasz Pająk

            Ależ piszą! Tylko kiepskie.

          • stark2991

            Nie jestem pewien, czy „poprawki błędów” można nazwać changelogiem 🙂
            Changelogi z prawdziwego zdarzenia to miał na przykład Cyanogenmod. Długa lista, gdzie była wyliczona każda najmniejsza zmiana w kodzie, i czego dotyczyła. Owszem, bez znajomości tematu nic z tego byś nie wiedział, ale to był changelog 🙂

          • Łukasz Pająk

            Dlatego są kiepskie w przypadku Google’a 🙂

  • Linkyop

    Teraz tylko czekać na nowy, biały interfejs ?