Nowe zasady Apple’a starają się naprawić mobilną branżę gier wideo

Michał Derej Gry 2017-12-23

Z miesiąca na miesiąc sklepy z mobilnymi aplikacjami są coraz bardziej zapełniane przez różnorakie gry, jednak jedynie niektóre pozycje z nich są warte uwagi, głównie ze względu na uciążliwe mikropłatności, które psują zabawę z rozgrywki. Najnowszą modą w kwestii monetyzacji produkcji są tzw. skrzynki z łupami (z angielskiego: lootboxes), w których gracz znaleźć może losowe przedmioty dla danej gry. Co jest z nimi nie tak i dlaczego Apple stara się walczyć z takimi praktykami?

Dlaczego skrzynki z łupami to zły pomysł?

Pomimo tego, że otwieranie skrzynek z łupami to coś, co uwielbiają oglądać dziesiątki tysięcy osób na całym świecie, to ich obecność w grze nie jest niczym dobrym. Wad takiego rozwiązania jest tyle, że nie da się ich nawet wszystkich wymienić, ale warto tu wspomnieć przede wszystkim o wysokim koszcie otrzymania wymarzonego przedmiotu (gracz musi kupić pewną ilość skrzynek, by mieć szansę na otrzymanie danej rzeczy) oraz szansie, że wydane pieniądze pójdą na marne – przecież ten przedmiot, ze względu na losowość, może nigdy nie wypaść.

Zobacz też: W co pograć ze znajomymi na telewizorze?

Jak Apple stara się walczyć z takimi praktykami?

Gigant z Cupertino, inspirując się posunięciami chińskiego rządu, na ten proceder postanowił zareagować w podobny sposób. Od najnowszej aktualizacji zasad publikacji aplikacji, Apple wymaga od deweloperów podania prawdopodobieństwa otrzymania danego przedmiotu ze skrzyni, co powinno zminimalizować frustrację oraz pozwolić użytkownikowi na samodzielne wyliczenie, ile w najgorszym przypadku będzie on musiał otworzyć lootboxów. Jest to krok w dobrym kierunku, ale zmiana ta definitywnie nie zmieni całej branży gier wideo – niektórzy producenci (Blizzard, do ciebie mówię) będą starali się ominąć ograniczenia przez dodawanie skrzyni z łupami „bezpłatnie” do określonego zakupu. Uważam, że podobna zmiana powinna zagościć wkrótce również w sklepie Google Play, dzięki czemu takie praktyki zostałyby przynajmniej ograniczone.

Źródło: Engadget



  • teges

    Nigdy nie wydam na żadną mikropłatność grosza nawet.
    Prędzej użyję opcji odinstaluj.

  • skowtom

    „jednak jedynie niektóre pozycje z nich są WARTE UWAGI, głównie ze względu na UCIĄŻLIWE mikropłatności, ”

    Cha! Cha!
    Ciekawe kryterium oceny. 🙂

  • Adam Paluszewski

    „pozwolić użytkownikowi na samodzielne wyliczenie, ile w najgorszym przypadku będzie on musiał otworzyć lootboxów”
    Autorze, prosze podziel sie ta wiedza jak mozna to wyliczyc. Bedzie to przelom naukowy, bo aktualnie z tego co sie orientuje mozna jedynie szacowac prawdopodibienstwo kiedy co otrzymasz

    • Michał Derej

      90% gier w przypadku lootboxów ma coś takiego jak pitytimer, czyli licznik, który sprawdza ile lootboxów otworzyłeś i zwiększa prawdopodobieństwo na otworzenie danego przedmiotu co n pakietów. Wystarczy próbka, jak to działa w danej grze i liczysz, bo wiesz o ile punktów procentowych system musi zwiększyć szansę na wypadnięcie danego przedmiotu. A jak nie masz danych to lecisz z rachunku prawdopodobieństwa, otwierasz i robisz to, co napisałem przed chwilą.