Fanów cyferek jest już coraz mniej. Wbrew pozorom – jako społeczeństwo – zaczynamy rozumieć, że wykresy nie mają bezpośredniego przełożenia na wydajność danego urządzenia. Są w stanie wskazać klasę smartfona, ale bezpośrednie porównania są bezsensowne. Tak to wygląda w większości przypadków, ale zdarzają się wyjątki. Geekbench stara się realizować zadania typowego użytkownika i na tej zasadzie mierzy potencjał telefonu. AndroBench to nic innego jak pokazanie faktycznej wydajności pamięci. Mimo wszystko nawet w takich programach można oszukiwać, co udowodnił między innymi OnePlus.

Nie tylko Chińczycy manipulują wynikami w benchmarkach, ale akurat jest to najpopularniejszy przykład. Firma postanowiła, że będzie uzależniać moc urządzenia w zależności od uruchamianej aplikacji. Oprogramowanie wykrywa, że włączany jest program, który mierzy wydajność podzespołów i podnosi częstotliwość rdzeni procesora oraz zdejmuje ograniczenia związane z wysokimi temperaturami. To sztucznie podnosi wydajność, wspomniane cyferki i wykresy. Na co dzień nie jesteśmy w stanie uzyskać takiej mocy obliczeniowej. OnePlus po fali krytyki zapewnił, że skończy z takimi praktykami. Tak też się naprawdę stało, razem z nadejściem OnePlus 5T. Firma oficjalnie przyznała, że ten smartfon nie został wyposażony w żadne „ulepszacze”. Oznacza to, że wyniki benchmarków mogą być niższe w porównaniu do poprzedniego modelu.

Zobacz też: Jak dbać o akumulator w urządzeniach Apple?

Nie pochwalam chińskiej firmy za stosowanie powyższych metod, ale OnePlus po raz kolejny udowadnia, że liczy się z opiniami w świecie. Niedawno ten producent zaprzestał szpiegować użytkowników za ich plecami. W zamian – przy konfiguracji – urządzenie pyta się, czy może to robić.

 

źródło: XDA

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.