Google wprowadziło interesującą funkcję do Map Google. Jej zadaniem było promowanie zdrowego stylu życia i pokazanie, jak wiele można zdziałać wybierając spacer od samochodu. Niestety idea się nie przyjęła.

Trasa przeliczana na babeczki

Wprowadzanie licznika kalorii do Map spotkał się z krytyką osób cierpiących na otyłość. Pomysł Giganta z Mountain View był banalnie prosty: pokazanie ile kilokalorii można zgubić wybierając piesze dotarcie na miejsce zamiast przejazdu samochodem. Co więcej, by zobrazować korzyści użytkownikom Google oprócz stosowania jednostek kcal przeliczało je na mini babeczki. Taka forma znacznie lepiej trafia do użytkowników.

Nie przegap
Wywiad z CEO realme w Europie – Madhav Sheth zapowiada zmiany
Madhav Sheth
Nowy wiceprezes oraz CEO realme w Europie i Indiach, czyli Madhav Sheth, znalazł chwilę czasu dla nas i zgodził się odpowiedzieć na kilka pytań. Ostatnie dni dla marki były wyjątkowo zajęte, bo firma po raz pierwszy pojawiła się na międzynarodowych targach IFA w Berlinie. W związku z tym postanowiliśmy porozmawiać o planach na przyszłość, rozwoju […]

Brak własnych ustawień

Pomysł został skrytykowany ze względu na kilka niedopracowań. Pierwszym z nich jest działanie na podświadomość osób, której mają problemy z jedzeniem (np. anoreksja). Kolejnym jest niedokładność danych – Google nie wprowadziło opcji uzupełnienia profilu o takie parametry jak waga, wzrost oraz wiek. Mogłoby to powodować problemy w obliczeniach.

Moim zdaniem pomysł był dobry. Wątpię jednak, by Google powrócił z nim na rynek po poprawieniu tych kilku mankamentów. Algorytm obliczał spalanie dla „przeciętnej” osoby. Gdyby obliczał spalanie na podstawie podanych przez nas parametrów, byłby zupełnie inaczej odebrany.

Zobacz też: Android 8 dla starszych Huawei

źródło: The Verge




Kamil Lewicki

Pasjonat dobrej kuchni i technologiczny geek. Mówi, że grywa w squasha, choć to raczej squash pogrywa z nim. Niegdyś zapalony fan ROMów i kerneli. Niezmiennie esteta.