Voltswagen to nazwa, która miała obowiązywać w Stanach Zjednoczonych od najbliższego poniedziałku. Volkswagen w ten sposób chciał podkreślić, jak ważna dla firmy jest ochrona środowiska. W końcu wiele firm motoryzacyjnych stawia teraz na elektryczne samochody. Nawet Xiaomi postanowiło zainwestować w ten segment rynku i to, co chciał zrobić Volkswagen, miało jakieś tam umocowanie. Do czasu aż okazało się być żartem.

Voltswagen – nowa nazwa, ale nie na długo

Voltswagen Volkswagen

Cała sytuacja z nową nazwą marki samochodów odbiła się szerokim echem w Stanach Zjednoczonych. Zaczęło się od notki prasowej, która „wyciekła” trochę za wcześnie. W niej można było przeczytać, że od kolejnego tygodnia Volkswagen rezygnuje ze swojej nazwy, a zamiast niej będzie obowiązywała nowa. Zgodna z tym, co firma planuje zrobić. Voltswagen miał podkreślać, jak ważna jest elektryfikacja pojazdów. Jednak dość szybko okazało się, że to wszystko to po prostu żart.

Przedwczesne Prima Aprilis, które mimo wszystko sprawiło, że firmie udało się zwrócić na siebie uwagę mediów z całego świata. Amerykański oddział firmy opublikował na Twitterze stosowną informację, gdzie podkreślano nawet, że zmiana nazwy po 66 latach jest odważnym ruchem, ale potrzebnym. Taki ruch miał zwrócić uwagę na to, jak ważnym segmentem rynku staną się pojazdy elektryczne. O zmianie nazwy informowało CNBC, a przez chwilę nawet rzecznik Volkswagena odmawiał komentarza w tej sprawie. Teraz wiemy już, że to tylko żart.

Zobacz też: Nowa Kia EV6 – elektryk, który zapowiada się obiecująco.

Z jednej strony szkoda, że nie udało się doczekać do pierwszego kwietnia, kiedy to wiele firm decyduje się na podobne akcje, ale dzięki temu Voltswagen nie zniknął w zalewie innych wiadomości o podobnym, żartobliwym tonie. Zapewne to nie wszystko, co marka przygotowała, ale największy z żartów już się „przepalił”.

Źródło: The Verge

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Bartosz Szczygielski

Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.