ANDROID.COM.PL – społeczność entuzjastów technologii
Moya z promocją na paliwo

Stacja Moya z promocją na paliwo – nie musisz mieć karty lojalnościowej!

Autor: Paweł Maretycz Kategoria: Motoryzacja

Stacja Moya także dołączyła do promocji -30 groszy na litr paliwa. I chociaż na pierwszy rzut oka założenia w jej wydaniu wydają się o prostsze i gwarantują większe rabaty. Jednak w praktyce… nie wygląda to już wcale aż tak dobrze. Jak więc radzi sobie Moya z promocją na paliwo i dlaczego wypada to źle w porównaniu do konkurencji? Dokładne przyjrzenie się regulaminowi zaraz całkowicie wyjaśni sprawę.

Moya z promocją na paliwo

Moya z promocją na paliwo

Zacznijmy od tego, czym Moya się chwali w swojej reklamie promocji: nie musimy mieć żadnych kart lojalnościowych, ani nie ma limitu tankowań. Jedyne co nas ogranicza, to maksymalnie 60 litrów na jedno tankowanie — pracownik może odmówić udzielenia rabatu, jeśli widzi, że jedna osoba specjalnie tankuje bak lub inny zbiornik kilkukrotnie tylko po to, aby nie dobić do maksymalnego poziomu 60 litrów. Tu jednak trudno mieć zastrzeżenia o ten zapis — to zwykła próba walki z cwaniactwem.

Kolejnym plusem jest to, że kanistry i inne zbiorniki nie są tu zakazane, jak ma to miejsce u konkurencji. Chcesz taniej zatankować paliwo do kosiarki? Nie musisz przyjeżdżać z kosiarką. Masz mniejszy bak niż 60 litrów? Możesz śmiało użyć kanistra — chociaż brak limitu tankowań podważa sensowność takiego ruchu. To jednak koniec plusów tej akcji promocyjnej.

Otóż zasada jest tu następująca: każdego obejmuje rabat 10 groszy/litr. Nie jest to jednak to samo, co obniżka ceny o 10 groszy, ponieważ rabat funkcjonuje przy tankowaniu poniżej 60 litrów. Większość aut osobowych ma jednak mniejsze baki, więc nie jest to wcale problem, warto jednak mieć to na uwadze. Aby dostać kolejne 10 groszy rabatu, należy kupić produkt z kategorii: gorące napoje, hot-dog, lub płyn do spryskiwaczy Moya 4 litry. Natomiast aby zyskać rabat 30 groszy za litr, konieczny jest już zakup dwóch produktów z tej kategorii.

Tym samym zyskujemy maksymalnie 6 złotych rabatu, nie kupując nic poza paliwem oraz odpowiednio dodatkowe 6 lub 12 złotych przy zakupie jednej, lub więcej ilości rzeczy. Co więcej, promocje te nie łączą się z innymi promocjami Moya. Oczywiście, jeśli ktoś i tak chciał wypić kawę, to dostanie na nią rabat. Jednak jeśli ktoś nie planował jej ani nie ma ochoty na hot-doga, to kupując je, może więcej stracić, niż zyskać. Co więcej, 10 groszy na litrze może być różnicą w cenach na poszczególnych stacjach.

 Można więc oszczędzić więcej kupując na dowolnej innej stacji niż na Moya i to bez żadnej promocji. Trzeba więc przyznać, że cała promocja jest zrobiona niezwykle wręcz… kreatywnie. W końcu niby są zniżki, ale właściwie praktycznie ich nie ma, a z drugiej strony na pewno nie można zarzucić tutaj nikomu oszustwa.

Źródło: Moya

Sprawdź najnowsze wpisy