Radiant – Space Invaders do potęgi

Bartosz Dul Gry 2010-05-18

 

Radiant-

 

Na pierwszy rzut oka możemy uznać, że to kolejny klon kultowego Space Invaders. W zasadzie tak właśnie jest, z tą różnicą, że od Radiant’a można się uzależnić jeszcze szybciej. Tylko w jaki sposób, dlaczego? W końcu mamy tu to samo – statek, pociski i wrogów. Co więc sprawia, że wyżej wymieniona gra potrafi wciągnąć na długie godziny i stać się podstawowym obiektem zainteresowania w tramwaju czy na wykładach? Może… fabuła? (!) Tak, m.in. na pewno ona i to właśnie od niej zaczniemy.

 

… (a konkretnie w latach 80tych) była sobie planeta Terra Magna, która została najechana przez armię złowrogiego i paskudnego Supercreepa. Nasz główny bohater – Max Blaster, odkrywa przy pomocy Komandora Nortona po przejściu przez pola asteroid, że Supercreep powrócił wraz ze swoją potężną armią. I w ten oto sposób przedzieramy się przez setki statków, asteroid i bossów by odeprzeć raz na zawsze naszego odwiecznego wroga. Zdradzę jednak tym, którzy nie mieli okazji jeszcze przejść pełnej wersji gry, że na tym gra się nie kończy. Otóż to, co jakiś czas w grze następują zwroty akcji, pojawiają się nowe elementy w fabule oraz… żarty. W przerwach od masowego wybijania naszych wrogów widzimy dialogi pomiędzy Komandorem, ale także przede wszystkim między Maxem a Supercreepem, które oczywyście ociekają specyficznym humorem. Jak widać nasz bohater czasem nie wytrzymuje zaczepnych odzywek wroga.

 

snap20100304_011908

snap20100304_011509

Cała fabuła, która jest majstersztykiem, jest jednakże jedynie tłem dla jakże przyjemnej rozwałki kolejnych ton szmelcu, jaki nadlatuje nas atakować. Naszym zadaniem jest za pomocą sześciu różnych rodzajów broni odpierać kolejne ataki obcych oraz fale asteroid. Co więc w tym takiego miodnego? W końcu nie samymi punktami i fabułą człowiek żyje. To co wyróżnia Radiant na tle pozostałych klonów Space Invaders? Niesamowita różnorodność. W trakcie gry odkrywamy kolejne rodzaje broni, zbieramy punkty, gotówkę, osłony i inne. Zebrane fundusze między kolejnymi etapami gry możemy inwestować w co raz kosztowniejsze ulepszenia naszych dział.

 

snap20100303_223926

Każda broń jest inna i warto wypróbować wszystkie bo może okazać się, że w pewnym momencie trudno będzie nam pokonać któregoś z bossów. No właśnie, również nasi wrogowie, a szczególnie bossowie stosują przeciw nam różne taktyki, starają się nas podejść za pomocą różnych rodzajów broni i manewrów. Dlatego i my powinniśmy to robić i nie zapominać o rozwijaniu innych niż naszego ulubionego działa, np. rakiety samonaprowadzające. Co daje nam inwestowanie w ulepszenia poszczególnych broni? Każda zyskuje na szybkostrzelności, ilości pocisków wystrzeliwanych w jednej serii oraz na mocy uderzenia. Zakupić możemy też dodatkowe życia, co jest jednak towarem luksusowym, przypisywanym nam tymczasowo, a nie na stałe. Różne bonusy możemy zebrać także w trakcie lotu statkiem. Są to: zamrożenie wrogów, tarcza oraz ‚mega blast’, który niszczy każdy wrogi statek w polu widzenia.

 

snap20100303_222732

snap20100303_223304

Sterowanie w grze jest banalnie proste. By skierować statek w lewą stronę wystarczy przytrzymać palec na lewej stronie ekranu i analogicznie by skierować w drugą stronę. Oczywiście sterować może także za pomocą trackballa oraz w przypadku np. G1 czy Milestone – także klawiatury. Max Blaster może się poruszać tylko po linii prostej w lewo, lub w prawo. W przeciwieństwie do naszych wrogów – ci potrafią całą falą poruszać się po skosie, wertykalnie,  poziomo, nawet tworzyć figury. Co jakiś czas jeden lub więcej z obcych  na oślep ruszy w dolnym kierunku i to tyle jeśli chodzi o inwencję twórczą naszych przeciwników. To jednak wystarczy by nawet na najprostszym poziomie trudności przegrać raz na jakiś czas. Jeżeli chodzi o wystrzeliwanie pocisków – to odbywa się zupełnie automatycznie.

 

snap20100303_224117

snap20100303_223310

Autosave dokonuje się po każdym etapie, których w grze są dziesiątki. Muzyka w tle jest jak najbardziej pasująca całego klimatu ale jeśli chodzi o dźwięki wydawane przez działa, postaci, wrogów, wybuchy statków, asteroid itd. to już zupełnie inna bajka. Nie mógłbym grać w Radiant przy wyciszonej głośności mediów.

 

snap20100303_224106

snap20100303_224121

By przełączyć w trakcie gry między broniami, należy nacisnąć na nasz statek i wybrać którąś z dostępnych. Jak widać jednak na załączonym wyżej screenie należy to zrobić szybko i precyzyjnie. Czyli należy… podpalić wodę. Jeżeli mamy grubsze palce to będzie to niewykonalne, możemy liczyć na szczęście, że akurat chciane działo zostanie wybrane. Precyzja co prawda może przyjść łatwo, jednak co też możemy zobaczyć wyżej, często nie ma na to odpowiedniego momentu bo prawie cały czas jesteśmy atakowani. I chociaż i tak uważam, że jest to optymalne rozwiązanie, to mogłoby zostać bardziej dopracowane. Na pocieszenie dodam tylko, że to właściwie jedyna wada tej gry.

 

snap20100304_011114

Nic bowiem nie może zaćmić tej przyjemnej jatki, która trwa i trwa. Gra jest jak na tego typu aplikację bardzo długa. Nie liczyłem ile dokładnie mi zajęła ale po wielu godzinach gry, gdy wydawało mi się, że już ją właśnie przeszedłem, okazało się, że przede mną czeka jeszcze sporo wyzwań. Radiant jest na tyle rozbudowany, że śmiało można by umieścić w nim achievementy.

Krótko podsumowując, jeżeli szukacie gry, która jest niemalże perfekcyjna, gry na długie godziny a jednocześnie zabijacza czasu w autobusach to Radiant jest dla Was. Mogę śmiało powiedzieć, że jeżeli tylko wyjdzie druga część to na pewno ją kupię w ciemno – nie testując wpierw dema. (w Polsce z wiadomych powodów mamy dostęp wyłącznie do Radiant Lite)

Jak zwykle zachęcamy Was do dzielenia się z nami Waszymi opiniami i oczywiście wynikami w komentarzach.

snap20100304_011846






    Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
    Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
    x