Mogłoby się wydawać, że technologia VR to zupełna nowość i klucz do przyszłości. Nic bardziej mylnego. Aby to zrozumieć, powinniśmy się cofnąć w czasie o ponad 25 lat. Koniec lat 80. do połowy lat 90. był fascynującym okresem w branży gier wideo. W tamtym okresie Nintendo i Sega byli więcej niż chętni do podjęcia ryzyka w poszukiwaniu rewolucji branży rozrywkowej. Jednym z pomysłów było wykorzystanie technologii 3D i wirtualnej rzeczywistości.

Sega VR

Obie firmy badały również nowe sposoby interakcji z grami. Nintendo wprowadziło do sprzedaży konsolę VR o nazwie Virtual Boy. Było to jednak duże rozczarowanie, nawet jak na swoje czasy. Podejrzewam, że jeśli ktoś młody słyszy o VR z tamtego okresu, to wyobraża sobie właśnie coś takiego: monochromatyczny i prymitywny sprzęt, którego nawet nie da się założyć na głowę. Zupełnie inaczej wygląda to jednak w przypadku firmy Sega. Ta również eksperymentowała z wirtualną rzeczywistością, choć jej urządzenie peryferyjne, Sega VR, nigdy nie zostało wprowadzone do produkcji. A szkoda, bo oferowało naprawdę dużo.

Zobacz też: Od kupki pikseli po złożone obiekty 3D – historia FPS-ów w mniej, niż 3 minuty

Jak relacjonuje Rich Whitehouse, szef platformy The Video Game History Foundation, proponowany przez Segę zestaw VR miał wiele wspólnego z dzisiejszymi urządzeniami. Problem polega na tym, że nigdy nie został on wydany, więc to, co niewiele wiemy o sprzęcie, pochodzi z dokumentów patentowych, materiałów marketingowych, relacji z pierwszej ręki i występów na targach. Na szczęście przetrwało oprogramowanie dla tego sprzętu. 

Oprogramowanie powie ci dokładnie, czego oczekuje od sprzętu, a biorąc pod uwagę te oczekiwania, może się okazać, iż masz wystarczająco dużo informacji, by poznać urządzenie.

— Stwierdził Whitehouse.

Whitehouse skontaktował się z Dylanem Mansfieldem w Gaming Alexandria, który zwrócił się do Kennetha Hurleya, współzałożyciela Futurescape Productions, który pracował nad tytułem Sega VR o nazwie Nuclear Rush. Co ciekawe, Hurleyowi udało się wykopać 26-letni dysk, który zawierał kompletny kod źródłowy gry, a także kod i narzędzia do innej gry, nad którą pracował w tym czasie. Dzięki temu Whitehouse był w stanie wskrzesić grę, a nawet uruchomić ją na nowoczesnym sprzęcie wirtualnej rzeczywistości. I owszem, wygląda ona bardzo retro. Jednak równie dobrze mógłby to być nowoczesny tytuł na VR jedynie ze stylizowaną grafiką. Zresztą zobaczycie sami:

A skoro tak, to właściwie gogle VR sprzed wielu lat wcale tak bardzo się nie różniły od współczesnych.

Źródło: TechSpot

Paweł Maretycz

Sceptyczny fan nowych technologii. Uwielbia małe urządzenia, nawet jego komputer to mini ITX.