Elasto Mania wiele lat temu była szalenie rozpoznawalna. Teraz o sobie przypomina, pojawiając się na platformie Steam. Jedni grali w domowym zaciszu a inni, którzy nie posiadali w domu peceta, chętnie odwiedzali znajomych lub zostawali w sali informatycznej na przerwie. Wszystko po to, aby na kilka minut przejąć kontrolę nad motocyklem, wydającym się nie podlegać prawom fizyki.

Elasto Mania wylądowała na Steamie kilka dni temu

Ciężko w to uwierzyć, ale od premiery Elasto Manii minęło już 20 lat. Jest kontynuacją podobnej gry wydanej 3 lata wcześniej o nazwie Action SuperCross. Ciężko określić, dlaczego produkcja ta stała się tak popularna. Grafika nie powalała. Sterowanie, mimo iż proste, potrafiło wyprowadzić z równowagi nawet najbardziej spokojnych graczy. Spotkałem się nawet ze stwierdzeniem, że Elasto Mania, to odpowiednik Dark Souls. Chodzi oczywiście o liczbę prób potrzebnych do ukończenia danego poziomu. Co ciekawe Elasto Mania, która była dostępna w sieci, a także przekazywana z rąk do rąk na różnych nośnikach, zwykle nie była pełną wersją gry. Istniały boiwem dwie wersje. Pierwsza to shareware. Było w niej dostępnych 18 poziomów i najczęściej trafiała w ręce graczy. Istniała także druga – pełna wersja. Posiadała aż 54 poziomy i to właśnie ona pojawiła się na platformie Steam.

Zobacz także: Masz za dużo gier na kupce wstydu? Steam ma dla Ciebie rozwiązanie tego problemu

Jeżeli spodziewacie się, że Elasto Mania na Steamie kosztuje grosze, to jesteście w błędzie. O ile cena nie jest zaporowa, to jednak 35,99 zł wydaje się być kwotą dość wysoką. Myślę, że osoby pamiętające godziny spędzone na zbieraniu jabłek i próbie dotarcia do stokrotki mimo wszystko chętnie uszczuplą swój portfel. Elasto Mania to przecież klasyk, który watro mieć w swojej bibliotece.

Źródło: Steam, elastomania.com

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Arkadiusz Stec

Śledzi rynek smartfonów, komputerów oraz gier na wszystkie platformy. Mniej lub więcej, ale zawsze o czymś pisał. Jeżeli nie o grach, to o smartfonach. Wylewał także siódme poty na forach poświęconych konsolom w Polsce. Jego pierwszym Androidem w kieszeni był Cupcake i od tamtej pory jedynie raz romansował z iOS.