Castlevania to dość poularna seria gier firmy Konami, ale nie tylko. W 2017 roku na Netflixie wylądował całkiem dobrze zrealizowany serial dla dorosłych o takim samym tytule. Za nami już dwa sezony, a trzeci powinien pojawić się jeszcze dziś. Wracając jednak do Symphony of the Night, nie jest to produkcja całkowicie nowa. Gra miała swoją premierę w 1997 roku na konsoli PlayStation. Następnie pojawiła się na Saturnie a teraz, po ponad 20 latach mamy możliwość sprawdzenia jej na urządzeniach mobilnych z systemem Android.

Castlevania: Symphony of the Night na Androida to RPG z elementami zręcznościówki

Nie jest to gra, którą odpala się na chwilę. Posiada dość złożoną i ciekawą fabułę. Warto więc przeznaczyć na nią więcej czasu, niż na szybki meczyk w COD: Mobile lub Candy Crush. Rozgrywka nie jest liniowa i nikt nie prowadzi nas za rękę. Możemy swobodnie eksplorować zamek słynnego Draculi. Jednak dostęp do niektórych miejsc odblokujemy dopiero z czasem, po wykonaniu określonych zadań i odblokowaniu pewnych umiejętności. Wygląda na to, że port na Androida przygotowano bardzo dobrze. Pierwsze opinie o grze są bardzo pozytywne. Produkcja posiada możliwość zapisu stanu gry i pojawiły się typowe dla nowoczesnych tytułów osiągnięcia do zdobycia. Obecność wsparcia dla kontrolerów jest miłym dodatkiem, szczególnie dla osób chcących zagrać w sposób najbardziej przypominający pierwszy kontakt z grą wiele lat temu.

Zobacz także: Wiosną nareszcie Dead by Daylight trafi na Androida

Podczas uruchomienia Castlevania: Symphony of the Night można wybrać jeden z sześciu języków. Na liście brak jednak polskiego. Zainteresowanych tytułem odsyłam do sklepu Google Play, w którym omawianą grę kupicie za 13,99 zł. Kwota nie jest niska, ale pamiętajcie – to gra premium, pozbawiona reklam i mikropłatności, które potrafią zepsuć zabawę.

Źródło: Google Play, Phone Arena, Tech Spot, Android Central

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Arkadiusz Stec

Śledzi rynek smartfonów, komputerów oraz gier na wszystkie platformy. Mniej lub więcej, ale zawsze o czymś pisał. Jeżeli nie o grach, to o smartfonach. Wylewał także siódme poty na forach poświęconych konsolom w Polsce. Jego pierwszym Androidem w kieszeni był Cupcake i od tamtej pory jedynie raz romansował z iOS.