Pakiet Bezpieczeństwa, Gwarancja Plus – to tylko niektóre nazwy polis ubezpieczeniowych do zakupu których sieciowe markety z AGD/RTV zachęcają swoich klientów. Dla niewtajemniczonych: sklep „proponuje” nam dodatkową (dłuższą niż producenta- od 3 nawet do 5 lat) gwarancję, działającą na zasadzie samochodowego AC- jeśli sam zepsujesz to naprawią albo dadzą nowy sprzęt. Słowo proponuje pojawiło się w cudzysłowie nie bez powodu, bo przecież każdy kto miał okazję nabyć produkt w jednym z takich sklepów wie dobrze, że jest to przejaw próby usilnego wepchania tego właśnie dodatku nabywcy. Oczywistym więc jest, że sprzedawca jak i cała sieć musi mieć z tego mniejsze czy większe pieniądze. Faktem jest także, że często im bardziej ktoś chce nam coś sprzedać, tym bardziej zniechęcamy się do zakupu. Do tej pory moje zdanie na ten temat również było wyrobione, jednak będąc świadkiem takiego nagabywania w ostatnim czasie, postanowiłem się nad tym głębiej zastanowić.

Niektórzy być może zastanawiają się jak można za SGS2 zapłacić ok. 2000zł zamiast 1500zł na np. portalu aukcyjnym? Odpowiedzi jest pewnie kilka, jednak najczęściej chodzi o to że sprzedawca na Allegro zwyczajnie „nie da raty”. To klienci kupujący na raty najczęściej decydują się na pakiet ubezpieczenia. Kupując na raty koszt dodatkowego ubezpieczenia nie jest tak zauważalny i odczuwalny. Swoją drogą spotkałem się z ludźmi, którzy pomimo stanowczej odmowy takiego pakietu gwarancyjnego zostali nim „obdarowani” przez sprzedawcę, co osoba mniej przezorna mogłaby przeoczyć i dowiedziałaby się o oszustwie dopiero, gdy przyszłoby jej płacić raty. Ale do sedna!

Przykładowa sytuacja: Kupując Samsunga Note za 2299zł*, za polisę podstawową na 3 lata zapłacimy 460zł*, zaś rozszerzoną 690zł*. Polisa podstawowa obejmuje naprawy sprzętu wymuszone naturalną awarią sprzętu od początku do końca trzeciego roku, zaś rozszerzona dodatkowo przez pierwszy rok pokrywa wszelkie uszkodzenia takie jak upadek z dużej wysokości, zalanie, zgniecenie telefonu. Inny przykład: Motorola Motoluxe za 1099zł*, polisy: podstawowa: 220zł*, rozszerzona 330zł* na tych samych warunkach. W przypadku Motoluxe cena jest zdecydowanie przyjemniejsza dla oka, jednak nie sugerujmy się tym! W obu przypadkach polisa podstawowa to 20% ceny telefonu, zaś rozszerzona- 30%. W każdym razie, to nadal jest bardzo fajna propozycja! Płacę za telefon 30% więcej, po niecałym roku wrzucam go do psu do legowiska i czekam aż przyniesie go cały pogryziony i ociekający śliną, albo „przypadkowo” upuszczam go z balkonu na beton. Czyli za kilkaset złotych więcej mam tak naprawdę 2 telefony. To nie koniec rewelacji- jeśli w momencie uszkodzenia zaprzestali już sprzedaży modelu który przeżył „nieszczęśliwy wypadek”, dostajemy nowszy model który znajduje się obecnie w tej samej półce cenowej! Zaczyna brzmieć naprawdę dobrze, a warto zauważyć że dla sprzętów niemobilnych, czyli choćby telewizora, gwarancję możemy przedłużyć nawet do 5 lat. Tak więc po niecałych 5 latach śmiało przykładamy kota do matrycy i czekamy aż ten poczyni pazurami swą powinność, po czym idziemy zgłosić szkodę i czekamy na nowy telewizor. Fajnie?

Nie. Dlaczego? Otóż podstawowa kwestia to: dostajemy sprzęt który znajduje się w tej samej kategorii cenowej ze zniszczonym sprzętem, tyle że w momencie jego zniszczenia. Ile może wynosić rynkowa wartość Motoluxe za rok? Szacuję że około 500zł, (pomijając fakt, że już dziś już można ją „wyrwać” w Internecie za 600zł). A więc dostaniemy telefon warty połowę tego co zapłaciliśmy za nową Motoluxe. Warty to dużo powiedziane, bo cena tego telefonu to już teraz cena sklepowa. W internecie nówka będzie kosztować 300zł. Jeśli go sprzedamy od razu, to wychodzi że zarobiliśmy na całej operacji aż 33zł! Po odliczeniu kosztu wysyłki do serwisu (bo oczywiście nigdzie nie napisano że w sklepie w którym zakupiliśmy sprzęt przyjmą go na gwarancję) wychodzimy na zero, a moja prognoza, przyznajmy: jest bardzo optymistyczna. Ponadto łączna suma napraw nie może przekroczyć ceny sprzętu- czyli jeśli wymiana LCD w Motoluxe kosztuje w serwisie 300zł, to gdybyśmy mieli wielkiego pecha do wyświetlaczy, za trzecim razem już go nie wymienią, bo słuchawka kosztowała 890zł (a należy mieć to na uwadze że serwisy działające dla takich firm cenią się wysoko). W świetle tych faktów propozycja dodatkowego ubezpieczenia traci niemal wszystkie swe kolory. Jesteśmy stratni tak czy inaczej, w najlepszym przypadku na zero. Oczywiście pamiętajmy, że cała sprawa w praktyce nie wygląda tak jak nam powiedział w sklepie pan sprzedawca: „przypadkowo niszczymy”, przynosimy, zgłaszamy, dostajemy nowy, wracamy z uśmiechem na twarzy do domu. Niestety, każdy kij ma dwa końce, i tak jak my chcemy uzyskać rekompensatę za powstałe uszkodzenie, tak ubezpieczyciel prawdopodobnie będzie z całej siły próbował wykręcić się od realizacji zadośćuczynienia. Swoją drogą, ciekaw jestem czy którykolwiek sprzedawca kiedykolwiek poinformował kogokolwiek że do realizacji tejże gwarancji często niezbędne jest oryginalne opakowanie po produkcie?

Podsumowując, sądzę że w przypadku urządzeń stacjonarnych powyżej 5 tys. zł w niektórych przypadkach warto taką gwarancję sobie zapewnić. Zdarzają się sytuacje że nowy telewizor potrafi spaść w pierwszym tygodniu od zakupu i wtedy warto mieć takie ubezpieczenie. Jeśli jednak chodzi o telefony i tablety, nie widzę najmniejszego powodu żeby inwestować w tego typu dodatki. Warunki tych ubezpieczeń są tak niekorzystne, że nie ma to najmniejszego sensu. Jedynymi osobami które naprawdę mogą się zastanowić nad taką polisą, są te, które mają prawdziwy talent do niszczenia wszelkiego rodzaju sprzętu. A więc jeśli w Twoich rękach urządzenia elektroniczne po prostu same przestają działać, telefon upada Ci na ziemię średnio 3 razy dziennie- pakiet dodatkowego ubezpieczenia jest dla Ciebie. W innym przypadku- szkoda pieniędzy.

 

Wyrażajcie swoje opinie oraz doświadczenia dotyczące rozszerzonych gwarancji!

 

*Informacje ze strony www.euro.com.pl na dzień 09.07.2012r.

 

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Grzegorz Kaczmarek