Bezpieczeństwo – to słowo spędza sen z powiek wielu programistom i projektantom aplikacji. Nierzadko korporacje pompują ogromne kwoty, by tworzyć coraz to mocniejsze zabezpieczenia. Kwestia zagrożeń jeszcze do niedawna dotyczyła głównie użytkowników komputerów. Niestety teraz powoli zaczyna się to zmieniać. Nawet na Mac OS X zaczynają pojawiać się zagrożenia.

Nie przegap
Wywiad z CEO realme w Europie – Madhav Sheth zapowiada zmiany
Madhav Sheth
Nowy wiceprezes oraz CEO realme w Europie i Indiach, czyli Madhav Sheth, znalazł chwilę czasu dla nas i zgodził się odpowiedzieć na kilka pytań. Ostatnie dni dla marki były wyjątkowo zajęte, bo firma po raz pierwszy pojawiła się na międzynarodowych targach IFA w Berlinie. W związku z tym postanowiliśmy porozmawiać o planach na przyszłość, rozwoju […]

No tak, jednak NAS interesuje trochę inna kwestia. Jest nią bezpieczeństwo Androida. Ostatnio firma F-Secure udostępniła swój raport z 2011 roku, dotyczący zagrożeń w systemach mobilnych. Producent antywirusów ostrzega, że wykryto ponad 1600 aplikacji zawierających złośliwy kod. Tak, dane te pochodzą z grudnia 2011 roku, a co będzie się działo w kwestii zagrożeń już niedługo?

Zainteresowanie takimi praktykami może jedynie wzrosnąć. Dlaczego tak uważam? F-Secure wykryło 178 nowych zagrożeń, nie wydaje się to duża liczba nawet gdyby doliczyć wszystkie warianty i odmiany tych zagrożeń. Warto jednak podkreślić, że aż 93 ze 178 wykrytych zagrożeń, miało jeden cel – pozyskiwać pieniądze. Oczywiście całość odnosi się do wszystkich systemów mobilnych, nie jest tak, że tylko Android jest bastionem broniącym się przez wirusami. Jednak wraz z popularnością zielonego robocika wzrasta  również zainteresowanie twórców „wirusów”. Skoro system staje się bardziej popularny, to też zarabianie na takich aplikacjach staje się łatwiejsze. Oczywiście upraszczam tutaj (i mam nadzieję, że mi to wybaczycie); za wirusy uznajmy również trojany, backdoory i inne zagrożenia. F-Secure ostrzega, w 2010 roku powstało jedynie 9 nowych  odmian złośliwego oprogramowania, rok później już 116. Można to zignorować, jednak to nie pierwszy raport twierdzący, że Android jest coraz popularniejszy wśród twórców „wirusów”.

Na myśl przychodzi mi tutaj głośna sprawa ze sfałszowaną aplikacją Instagram., która zamiast pomóc nam w dzieleniu się zdjęciami, wysyłała drogie smsy premium. Nie ukrywam jednak, że aplikacja ta była udostępniona  na pewnym rosyjskim forum warezowym, więc wszyscy poszkodowani byli sobie winni. Zwłaszcza, że Instagram jest darmowy.

W pamięci wyszukałem również kolejne wydarzenie, które wydaje się ciekawe. Nie wiem, czy pamiętacie; pewien czas temu jeszcze w Markecie pojawiła się gra KG Dogfighting. Była ona bardzo kontrowersyjna, ponieważ dotyczyła ona nielegalnych walk psów. Na pewnym forum pojawiła się wtedy zmodyfikowana wersja tej gry, która wysyłała wszystkim znajomym z listy kontaktów wiadomości o tym, że gracz jest zwyrodnialcem. Wersję zmodyfikowaną można było rozpoznać po trochę zmienionej ikonie. Jednak nie będę ukrywał, że akurat ten przypadek mnie ucieszył, ale kwestia znęcania się nad zwierzętami za bardzo odbiega od tematu.

No właśnie, dochodzimy tutaj do interesującej kwestii, czy JA  mogę się czuć zagrożony? No nie oszukujmy się, zależy od tego, co robimy z naszymi smartfonami i tabletami. W większości przypadków po prostu wystarczy ograniczyć się do zaufanych źródeł aplikacji, takich jak Sklep Play, Amazon, czy Samsung Apps. Jednak jak zapewne wiecie, nawet w sklepie prowadzonym przez Google pojawiają się aplikacje infekujące urządzenia, co teraz? Są dwa wyjścia: pierwszym jest instalacja jedynie zaufanego oprogramowania, dlatego czytamy komentarze i uprawnienia z jakich korzysta aplikacja. Niestety jest to dosyć żmudne dlatego nie każdy ma ochotę siedzieć 10 minut przed zainstalowaniem programu, czy gry w telefonie. Kolejną opcją są antywirusy. Jakiś czas temu na łamach Android.com.pl pojawiły się statystyki dotyczące wykrywalności zagrożeń przez antywirusy. Możemy cofnąć się do tego tekstu i wybrać najlepszy dla nas. Osobiście uważam jednak, że warto skorzystać z oferty darmowych antywirusów, bardzo często są one wystarczającym rozwiązaniem. Niestety nie ma róży bez kolców, aplikacje takie powodują nieraz spowolnienia w pracy urządzenia (szczególnie podczas skanowania).

Domyślam się, że wielu z Was nie używa oprogramowania antywirusowego nawet na swoich komputerach. Uważacie, że wystarczy zdrowy rozsądek i nieodwiedzanie podatnych na zagrożenia witryn. Macie rację, ale tylko częściową, istnieją w końcu zagrożenia, które mogą infekować urządzenia bez ingerencji użytkowników. Podobnie zaczyna być ze smartfonami i tabletami, wystarczy mała luka w zabezpieczeniach, by zmienić zabawę w koszmar. Osobiście jeszcze jakiś czas temu kwestia antywirusów na Androida, czy też jakikolwiek inny system mobilny bardzo mnie śmieszyła. Niestety, powoli nadchodzą takie czasy, że użytkowanie takich aplikacji stanie się standardem.

Jeżeli chodzi o aplikacje z  nieznanych źródeł, nie mam zamiaru teraz mówić „piractwo jest złe”. Jeżeli już zdecydujemy się na coś takiego, musimy być świadomi, że istnieje pewna szansa na trafienie na „coś” złośliwego. Jednak nie chcę tutaj wprowadzać zbędnej paranoi, ponieważ te szanse są bardzo małe.

Ja osobiście polecam połączenie dwóch wcześniejszych sposobów – zdrowy rozsądek wraz z programem antywirusowym. Pamiętajcie wcale nie trzeba wyrzucać pieniędzy, by czuć się bezpiecznym. Wersje darmowe potrafią skanować nowe aplikacje, czy nieraz nawet robić kopie bezpieczeństwa. Przeciętnemu użytkownikowi powinno to wystarczyć. Oczywiście nie ma tutaj mowy o stuprocentowym bezpieczeństwie.

Jestem ciekaw co Wy myślicie na temat bezpieczeństwa? Czy antywirusy na smartfonach i tabletach to już przymus, a może nagłaśnianie takich raportów to tylko reklama dla twórców oprogramowania antywirusowego?

Podkreślę tylko, że tekst ten nie ma na celu wywoływania paniki; ten problem narasta, ale nie jest jeszcze tak poważny, by zniechęcać kogokolwiek do Androida.

Źródło: własne

 




Krzysztof Kulpiciński