Zielony robot w masce, czyli o nakładkach graficznych

Mariusz Urban Android 2011-08-12

Jedną z głównych zalet Androida jest jego różnorodność. Konsumenci mogą wybierać z szerokiej gamy urządzeń wielu producentów, nie są skazani na korzystanie wyłącznie z jednej konfiguracji. Mamy więc przeróżne specyfikacje sprzętowe, przygotowane niemal na każdą kieszeń, różne materiały wykonania zewnętrznego, no i oczywiście wiele wariacji na temat oprogramowania. By wyróżnić się spośród konkurencji oraz nadać swoim smartfonom łączące je cechy charakterystyczne, zaczęto stosować modyfikacje kodu systemowego, dodając nowe funkcje i zmieniając design interfejsu. Standardowy wygląd Androida jest dosyć prosty, można by rzec: surowy. Brak w nim przeróżnych fajerwerków, jest za to przejrzystość i intuicyjność. W czystym Androidzie brak też wielu dodatków, gdyż nastawiony jest on na to, że użytkownik sam zdecyduje, co jest mu potrzebne i pobierze pożądaną aplikację z Marketu.

 ui _1_

Po wypuszczeniu pierwszych smartfonów z zielonym systemem producenci zauważyli, że nie zawsze się tak dzieje, a wielu narzeka na skromny pakiet fabrycznego oprogramowania. Swoją drogą nawet dziś chyba każdy z nas znajdzie osobę, która nigdy nie korzystała z Marketu. Podczas gdy zaczęło się wysypywać coraz więcej urządzeń, a wszystkie posiadały relatywnie podobne uposażenie systemu (HTC Dream i Magic, Samsung Galaxy), zaczęto szukać nowej drogi do przyciągnięcia większej ilości użytkowników. Efektem było wypuszczenie HTC Hero z nakładką Sense, która przyciągnęła sobą wiele uwagi i zmieniła dotychczasowe oblicze Androida. Pokazano, że Android może wyglądać naprawdę atrakcyjnie i wcale nie musi być tylko dla zaawansowanych użytkowników. W skład dodatków od HTC weszło wiele przydatnych narzędzi i aplikacji, a wszystkie były utrzymane w jednakowej stylistyce tworząc wrażenie ładu.

ui _2_

 

Z czasem inni producenci poszli tym śladem i po jakimś czasie każdy miał swój własny interfejs, a smartfony z czystym Androidem przeszły do mniejszości. Mamy więc Sense, Motoblur, TouchWiz, Optimus UI i tak dalej, a każdy jest inny i oferuje różną funkcjonalność. Budzą też różne uczucia, często nie tylko pozytywne. Wiele z nich znacząco ewoluowało, coraz bardziej przykrywając sobą system tak, że rzadko która jego część pozostaje nietknięta. Opisany mechanizm zaczyna już dotykać tablety z systemem Honeycomb, do których producenci powoli dodają coraz więcej personalizowanych elementów – wystarczy spojrzeć na zrzuty ekranu nadchodzącego HTC Puccini, które w ostatnich dniach wyciekły do Sieci.

 

W przypadku wielu smartfonów użytkownicy uważają, że lepiej by było, gdyby producent nie bawił się w udziwnianie interfejsu, tylko dostarczył czystą wersję Androida, a skupił się na optymalizacji. Najczęściej da się słyszeć głosy właścicieli słuchawek z Motoblur, którzy twierdzą, że dodatki do systemu tylko zbędnie go obciążają i spowalniają. Innym modelowym przykładem jest Optimus 2x, którego amerykańska odmiana, czyli T-Mobile G2x, wyposażona w standardowy interfejs Androida otrzymuje wyższe oceny w recenzjach i jest uznawana za jedno z najlepszych urządzeń na rynku.

I tu problemu pozbawieni są zaawansowani użytkownicy, którzy rozwiążą go instalując custom ROM i pozbywając się domyślnego oprogramowania. Dochodzi w tym momencie do delikatnej farsy, gdyż nakładka, która miała ułatwić obsługę Androida, paradoksalnie powoduje pogorszenie jakości działania urządzenia i jego odbioru przez konsumenta. Powstaje więc pytanie, czy faktycznie nie lepiej odpuścić sobie zbyt głębokich ingerencji i skupić się na dostarczeniu jak najlepszego produktu?

 ui _2_

Oczywiście takie przypadki to nie reguła, zdarzają się też dobre implementacje własnego kodu, którego efektem jest sprawnie działające oprogramowanie faktycznie przyjazne użytkownikowi. Swoich zagorzałych fanów mają chociażby TouchWiz czy wspomniany Sense, co pokazuje, że jeżeli się chce, to można. Najnowsza wersja nakładki HTC już prawie wcale nie przypomina czystego Androida, co pokazuje, jak bardzo system jest podatny na zmiany.

W takim świetle idealnym rozwiązaniem wydaje się być pomysł programistów firmy Acer. Przy tworzeniu swojej nakładki Breeze wpadli na pomysł dodania opcji zmiany interfejsu na ten znany z czystego Androida. Ktoś może powiedzieć, że przecież wystarczy pobrać z Marketu jeden z popularnych zamienników launchera, i większość z irytującego nas interfejsu znika. Zgadza się, ale opcja stworzona przez tajwańskiego producenta sięga głębiej. Nie tylko przywraca ona standardowy launcher Androida, lecz także zmienia ekran blokowania, pozycję oraz wygląd paska statusu i sekcji powiadomień. Osobiście jestem wielkim zwolennikiem takiego rozwiązania, daje ono możliwość wyboru, a przecież o to chodzi w systemie z zielonym robotem. Takie modyfikacje wymagałby w przypadku każdego innego smarfonu całkowitej zmiany ROM-u, łącząc się z utratą gwarancji, co nadal odstrasza wielu użytkowników. Pozostaje nam tylko bić brawa Acerowi – nie łudźmy się jednak, że inni pójdą tym śladem.

ui _1_ 


Ja jestem zwolennikiem czystego Androida, a przy wyborze smartfonu kieruję się konfiguracją sprzętową i potencjalnymi szansami na duże wsparcie użytkowników, a nie zawartością fabrycznego oprogramowania. Zdaję sobie jednak sprawę z sytuacji na rynku i jestem w stanie docenić potencjalne zalety płynące z rozbudowanych interfejsów i dodatków systemowych.

A jaki jest Twój stosunek do nakładek graficznych i modyfikacji producentów? Uważasz to rozwiązanie za przydatne? Czy może Google powinno wprowadzić jakieś ograniczenia w tej kwestii? Podziel się tym z nami w komentarzach.

 

 






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x