Najbliższe Ubuntu bez wersji 32-bitowej. Odwaga, czy skrajna głupota?

Adrian Celej Artykuły 2017-09-28

Zapewne wszyscy słyszeli już o Ubuntu. Ta dystrybucja Linuksa wzięła na swoje barki udomowienie systemu spod znaku pingwina. Niestety, ma ona duży wpływ na cały rynek Linuksowego oprogramowania. W ostatnim czasie coraz częściej słyszymy o uśmiercaniu projektów tworzonych przez Canonical, firmę odpowiadającą za Ubuntu. Tym razem postanowiono zaprzestać wydawania 32-bitowej wersji systemu.

Co wiemy?

19 października zadebiutuje kolejna wersja Ubuntu oznaczona numerem 17.10. Szykuje się dużo zmian. Zniknie rozwijany od lat interfejs Unity, Ubuntu stanie się zwykłą dystrybucją nie wychodzącą ponad to, co oferuje konkurencja. Podczas najbliższej premiery nie pojawi się obraz systemu dla komputerów z procesorami x86. Według przedstawicieli Ubuntu nadal będzie funkcjonowało repozytorium dla systemów 32-bitowych, także teoretycznie będzie możliwa aktualizacja do najnowszej wersji.

Dlaczego?

Portal OMG Ubuntu przeprowadził ankietę, według której tylko 8% użytkowników korzysta z Ubuntu w wersji dla procesorów x86. Mało tego przedstawiciele Canonical twierdzą, że testowanie Ubuntu w wersji 32-bitowej jest coraz bardziej problematyczne, co w konsekwencji wpływa na jakość oprogramowania.

Czy aktualizacje w Ubuntu są ważne?

 

Ubuntu działa nieco inaczej niż Windows. W przypadku systemu od Microsoftu programy pobieramy ze sklepu i stron internetowych. Może się zdarzyć, że program będzie wymagał dodatkowych kodeków i wtyczek, w takim wypadku musimy pobrać je samodzielnie i zainstalować. Ubuntu posiada menadżera pakietów. Jeśli zdecydujemy się zainstalować jakiś program, system sam go pobierze i zainstaluje. A co jeśli będzie on wymagał dodatkowych bibliotek? W tym miejscu poznajemy kolejny ważny element – system zależności. Menadżer pakietów sprawdza jakich pakietów wymaga instalowany program, sprawdza co już zostało zainstalowane, a następnie buduje listę oprogramowania do zainstalowania lub aktualizacji. Co się stanie, jeśli na starym systemie będziemy chcieli zainstalować nową wersję Firefoksa? Nic, zwyczajnie nie znajdziemy go w repozytorium. Jeśli jednak ktoś się uprze, to może podjąć się próby instalacji przeglądarki z pliku .deb. W takim wypadku prawdopodobnie otrzyma komunikat o braku możliwości spełnienia zależności, ponieważ nowy Firefox wymaga pakietów, których przestarzałe repozytorium nie posiada. W tym momencie możemy np. podpiąć inne, dodatkowe repozytorium. Być może uda się zainstalować przeglądarkę, jednak przy kolejnej próbie instalacji oprogramowania menadżer pakietów wyrzuci komunikat o konflikcie zależności. System posiada zaktualizowane pakiety, instalowany program wymaga starszego lub innego pakietu, przy czym oba nie mogą pracować jednocześnie. W takiej sytuacji walka nie ma sensu, pozostaje reinstalacja systemu.

To błąd

W przypadku starych komputerów Ubuntu jest uważane za świetną alternatywę dla Windowsa. Owszem, wymagania obu systemów są zbliżone, jednak Ubuntu jest wolne od wirusów i nie ma tendencji do zapychania się. Raz zainstalowany system może działać latami bez potrzeby ingerowania w niego. Canonical właśnie to niszczy i motywuje do zmiany dystrybucji. Warto tu polecić Debiana. Jest on wykorzystywany głównie w serwerach, często uważa się go za najstabilniejszą dystrybucję Linuksa. Nie różni się też znacznie od nadchodzącego Ubuntu 17.10, po uśmierceniu interfejsu Unity oba systemy będą niemal identyczne.

Źródło: OMG Ubuntu






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x