Power banki solarne – tak wygląda bezczelne oszustwo

Adrian Celej Artykuły 2017-09-19

Zapewne wielu z was zauważyło, że telefon z baterią 2000 mAh wymaga 10x większego power banka. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego tak wielkie akumulatory sprzedawane są za 25 zł? A może najlepszą alternatywą będzie power bank z panelem solarnym? Kilka dni temu YouTuber De-Kompozytor zajmujący się rozbiórką wszelkiej elektroniki w celu wymontowania elementów zamiennych obnażył całą prawdę na ich temat.

Co wiemy?

Osobiście nie jestem zaskoczony wynikami eksperymentu, wielokrotnie opisywałem tego typu urządzenia. Mimo wszystko film jest warty uwagi, ponieważ nikt nie zobrazował lepiej tego problemu. Żółty power bank miałem okazję opisywać, jakiś czas temu pojawił się w sieci sklepów Biedronka, był sprzedawany pod marką Hykker. Da się zauważyć pewne różnice, ten od Hykkera oferował pojemność 3900 mAh, egzemplarz na filmie miał mieć aż 6000 mAh. Takie różnice są normalne w chińskich konstrukcjach przeznaczonych do sprzedaży pod różnymi markami, często pojemność jest wpisana losowo, nikt nawet nie weryfikuje faktycznych parametrów. W rzeczywistości zamontowany akumulator mógł oddać około 1000 mAh. Dwa pozostałe power banki działały znacznie dłużej, jednak nie ma to nic wspólnego z pojemnością, którą obiecuje producent – 20000 mAh.

Ładowanie panelem solarnym

To rozwiązanie wydaje się genialne – zostawiamy power bank na słońcu, podłączamy telefon, a po dwóch godzinach nasz sprzęt sygnalizuje naładowanie do pełna. Nic z tego. Najlepiej w tym teście wypadł egzemplarz wodoodporny, po godzinie ładowania ze słońca pracował… 7 minut przy obciążeniu 1 A. Dlaczego tak się dzieje? Dzisiejsza technologia nie pozwala na produkowanie tanich paneli o dużej sprawności. Stworzenie kompaktowego power banka zasilanego słońcem jest zwyczajnie nierealne.

A co w środku?

Bliźniacze konstrukcje wykorzystują takie same ogniwa 18650. Na koszulkach zabrakło jakichkolwiek informacji – nie wiemy, kto je wyprodukował, nie znamy pojemności. Pewne jest to, że teoretycznie powinny mieć po 6000 mAh, co jest technicznie niemożliwe. YouTuber w ramach eksperymentu podmienił je na ogniwa z baterii od laptopa, po czym power bank niemal podwoił swoją pojemność.

Nieco inna sytuacja miała miejsce w przypadku wodoszczelnej konstrukcji, gdzie producent umieścił zwykłe ogniwo litowo-jonowe. Miało ono pojemność 2650 mAh, podczas gdy producent obiecywał ponad 2x więcej. To dowód na bezczelne oszustwo, które można wszystkim łatwo udowodnić. Kupując power bank o pojemności 20 lub 30 Ah zbudowany z 5 ogniw (łatwo to określić na podstawie rozmiarów obudowy) również dajemy się oszukać, ponieważ nie istnieją tak pojemne ogniwa 18650.

Co kupić?

Na pewno nie wolno sugerować się ceną i ilością kupujących, ponieważ możemy trafić na coś takiego:

 

To kolejny bank energii z przyszłości. Niestety, nie ma jeszcze technologi, która pozwalałaby zbudować power bank takich rozmiarów z tak dużą pojemnością. Warto zainteresować się markowymi urządzeniami firm takich jak Samsung i Xiaomi. Ciekawą propozycją są również produkty np. Tracera, aczkolwiek mam do nich pewne zastrzeżenia. Ewentualnie możecie zbudować własny power bank, co często wiąże się z zaskakująco dobrymi efektami. Macie jakieś własne doświadczenia? Podzielcie się nimi w komentarzach!

Źródło – De-Kompozytor

 





x