iPhone 8 bez Touch ID – nowy standard we flagowcach?

mm Mariusz Nowak Artykuły 2017-08-21

Dzięki informacjom, które w ogromnych ilościach pojawiają się w mediach, możemy być praktycznie pewni, jak będzie wyglądała kolejna generacja iPhone’a. Największą niewiadomą póki co może wydawać się nazwa tego modelu. Nowe urządzenie od spółki z Cupertino będzie się na pewno wyróżniało ekranem OLED o przekątnej około 5,8-cala zajmującym niemal cały przedni panel. Tył obudowy zostanie prawdopodobnie wykonany ze szkła, aby umożliwić bezprzewodowe ładowanie. Dla użytkowników Apple będzie to ogromna zmiana. Z topowego iPhone’a znikną nareszcie ogromne niewykorzystane pola na górze i dole ekranu oraz grube ramki. W obudowie niewiele większej od iPhone’a 7 zmieści się ekran o przekątnej dłuższej niż tej w iPhonie 7 Plus.

iPhone bez przycisku Home

Od wielu miesięcy pojawiają się informacje co w przypadku takiej konstrukcji stanie się z Touch ID, czyli czytnikiem linii papilarnych umieszczonym od czasu modelu 5s w przycisku Home pod ekranem. Nowy flagowiec ze względu na ekran dotykowy zajmujący cały przód telefonu, tego przycisku posiadać nie będzie. Apple przygotowało użytkowników na ten krok już w momencie premiery iPhone’a 6s. Funkcja 3D Touch w ekranie smartfona jest w stanie zastąpić ten element.

Gdzie umieścić Touch ID?

Samsung w przypadku Galaxy S8 umieścił czytnik linii papilarnych z tyłu urządzenia. Poważną wadą tego rozwiązania jest znacznie gorsza możliwość trafienia w sam czytnik. Samsung na pewno zdawał sobie sprawę z niedoskonałości tego elementu oferując użytkownikom skaner tęczówki oka i opcję odblokowywania telefonu twarzą.

Wydaje się, że Apple pójdzie jeszcze bardziej radykalną drogą, szczególnie, że firma zwykle nie daje użytkownikom możliwości wyboru. Skoro na najbardziej wygodne umiejscowienie Touch ID, czyli z przodu telefonu nie ma miejsca, a tył czy bok, są półśrodkami, lepiej z niego zrezygnować w ogóle. Niestety, ale póki co wymarzone rozwiązanie, czyli skanowanie linii papilarnych w ekranie nie jest możliwe do zastosowania na szeroką skalę. Apple od bardzo dawna bez wielkiego sentymentu uwielbia usuwać ze swoich modeli elementy, które są przeciw wizji Tima Cooka. Możemy tutaj wspomnieć choćby MacBooka Air, pierwszy komputer wykastrowany praktycznie ze wszystkich złączy, a który jest obecnie wzorem dla rynku przenośnych komputerów, czy usunięcie złącza 3,5 mm w iPhone 7 i 7 Plus.

Apple jest największym obok Samsunga producentem smartfonów, a co ważniejsze zdecydowanie największym dostawcą topowych urządzeń. Co roku od wielu lat to iPhone’y zajmują pierwsze miejsca pod względem sprzedaży na całym świecie. Nie dziwi więc fakt, że w wielu segmentach Amerykanie nawet jeżeli nie byli pierwsi to wyznaczają standardy. Przecież nikt nie będzie kopiował niepopularnej Motoroli czy LG i HTC, których działy mobilne notują straty. Taka sytuacja była choćby w przypadku właśnie Touch ID, który zadebiutował w 2013 roku. Nie był to pierwszy telefon z tą funkcją, ale pierwszy niesamowicie popularny. Od tego momentu konkurencja w topowych telefonach, a później w tańszych modelach zaczęła stosować ten element chroniący nasze dane. Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku usunięcia złącza mini jack rok temu, tutaj przykładem może być choćby tegoroczny flagowiec HTC, czyli U11, który też go nie ma. Myślę, że popularyzacja i spadek cen bezprzewodowych słuchawek, że inni producenci też pójdą tą drogą. Bezprzewodowe rozwiązania są znacznie bardziej wygodne.

Rozwiązanie tymczasowe?

Z jednej strony usunięcie popularnego i lubianego rozwiązania, jakim jest Touch ID może dziwić, szczególnie że zostało kilka miesięcy temu zaimplementowane w MacBookach Pro. Z drugiej strony możemy spodziewać się, że zaawansowany skaner tęczówki albo twarzy, który otrzyma iPhone będzie naprawdę dopracowanym rozwiązaniem.

 






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x