gboard-masthead

Google postanowiło odmienić nieco swoją klawiaturę i sprawić, by stała się ona jeszcze lepsza. Już ostatnie aktualizacje pokazywały, że Gigant z Mountain View obiera dobry kierunek i stockowa klawiatura z Androida może konkurować z popularną i pełną „wodotrysków” konkurencją. Co nowego się pojawiło? Sporo!

Nie przegap
Nie pozwól, by cię inwigilowano – zainwestuj w VPN!
polacy internet
Żyjemy w czasach, w których słowa „prywatność” i „internet” niekoniecznie idą w parze. W Sieci jesteśmy obserwowani cały czas, co oczywiście nie oznacza, że musimy się na to godzić. Są bowiem rozwiązania, które pozwalają ukryć swoją prawdziwą tożsamość w internecie i tym samym utrudnić osobom trzecim podglądanie naszych zachowań. Niewiele osób wie, że kilka lat temu […]

 

Zacznijmy od początku i tego, że Google zmienia nazwę swojej klawiatury. To już nie jest Klawiatura Google. W wersji 6.0 aplikacja przybiera imię GBoard (swego czasu pojawiła się ona na iPhone). Ale to niejedyna zmiana w nazewnictwie. Pisanie gestami od tej wersji będziemy zwać Glide. Kosmetyczny początek mamy już za sobą, pora na mięso.

 

Nowością jaka została wprowadzona jest przycisk G. Oferuje on dostęp do wyszukiwarki Google, co ułatwia nam znalezienie pożądanych informacji w trakcie rozmowy tekstowej. Koniec z przełączaniem między aplikacjami. „G” to również skrót do między innymi ustawień czy trybu jednej ręki. Ważne: funkcja ta może nie włączyć się sama. Wtedy należy przejść do ustawień, wybrać na liście „Wyszukiwarka” i zmienić pozycję przełącznika.

 

 

Oprócz tego pojawia nam się opcja włączenia wiersza numerycznego. Poligloci ucieszą się z możliwości wybrania do trzech języków jednocześnie – jeśli nie widzicie tej opcji, a z Androida korzystacie wyłącznie w jednym języku, należy przejść do ustawień klawiatury i odhaczyć „Użyj języków systemu”. Klawiatura sama rozpoznaje w danym momencie, z którego z nich korzystamy i odpowiednio podpowiada słowa. Sprawdza się to całkiem nieźle i podobnie jak w przypadku przycisku G – przyspiesza to znacząco pracę. Nie trzeba zmieniać języka w ustawieniach, by słownik załapał. Wydaje mi się również, że działa to nieco płynniej niż w Swiftkey.

 

W Gboard znajdziemy wyszukiwarkę emoji oraz zmiany związane z ich wybieraniem. Jest to głównie kosmetyka opierająca się na innej aranżacji panelu wyboru.

 

Czy warto spróbować? Moim zdaniem tak. Google od pewnego czasu przyłożyło się do swojej klawiatury i teraz można z niej z pełną swobodą korzystać. Niczego nie brakuje. Po prostu kwestia przyzwyczajenia do tego, czego do tej pory używaliśmy. Jasne, Swiftkey może ciut lepiej radzi sobie z przewidywaniem słów i budowany w nim przez kilka miesięcy słownik oraz styl pisania pozwala na korzystanie niemalże wyłącznie z podpowiedzi. Być może znajdziemy tam też lepsze motywy. Jednak i one pojawiły się już jakiś czas temu w Klawiaturze Google wraz z możliwością ustawienia własnej grafiki. W GBoard z tego nie zrezygnowano.

 

Jeśli zatem nie chcecie czekać aż aktualizacja sama zapuka do Waszego Sklepu Play, możecie ją już teraz pobrać z bezpiecznej strony – KLIK. Aplikacja GBoard powinna działać już od Androida w wersji 4.2, więc po prostu testujcie i dajcie znać czy wszystko w porządku.

 

źródło: Android Police

Kamil Lewicki

Pasjonat dobrej kuchni i technologiczny geek. Mówi, że grywa w squasha, choć to raczej squash pogrywa z nim. Niegdyś zapalony fan ROMów i kerneli. Niezmiennie esteta.