Czy planowane postarzanie to fakt?

Adrian Celej Android 2016-10-09

martwysmartfon

 

Planowane postarzanie – to pojęcie zna prawie każdy kto w jakiś stopniu interesuje się tematem sprzętu elektronicznego. Bez problemu można teraz znaleźć ludzi, którzy nigdy o czymś takim nie słyszeli, lecz mimo tego stwierdzają, że ,,kiedyś jak coś się kupowało to na lata”. Jak to wygląda w praktyce? Postanowiłem omówić kilka przypadków gdzie trudno nie odnieść wrażenia, że ktoś to zaplanował lub ewidentnie widoczne jest celowe działanie producenta.

 

Zacznijmy od początku. Jest rok 1924, producenci Philips, General Electric i Osram, mimo że byli dla siebie konkurencją, nawiązali porozumienie. Produkowane przez nich żarówki miały skrócić swój czas pracy z około 2000 godzin do 1000 godzin. Tak, to legendarny spisek żarówkowy, który jest obecnie symbolem wszystkich przypadków planowanego postarzania. Historia, mimo że przez wielu negowana, jest jak najbardziej prawdziwa.

 

big_ke105cz

 

Wróćmy jednak do dwudziestego pierwszego wieku. Telewizor jest urządzeniem kupowanym raz na kilka lub kilkanaście lat. Tak było przynajmniej kiedyś. Dawniej najczęstszymi problemami były spalone podczas burzy transformatory, czy w skrajnych przypadkach ,,skończone” kineskopy. Dziś cytując Zbigniewa Stonogę ,,coś się zepsuło” i można się spotkać z plagą niesprawnych telewizorów po raptem 3 latach pracy. Serwisy producenta przeważnie proponują wymianę płyty głównej w cenie zbliżonej do nowego urządzenia, a problem jest błahy- uszkodzony kondensator. Kto śledzi technologiczne media ten zapewne słyszał o aferze którą rozpętał Samsung. Każde bardziej skomplikowane urządzenie jest bardzo wrażliwe na wahania napięcia – mogą one prowadzić do błędów w obliczeniach i w konsekwencji do zawieszenia systemu. Aby zminimalizować ten problem producenci montują kondensatory – małe elementy w kształcie walca, które działają podobnie do baterii, ale są znacznie szybsze i nie szkodzą im częste cykle ładowania. Na rynku mamy różne rodzaje kondensatorów, m.in. stare elektrolityczne jak i nowoczesne polimerowe które łatwo znaleźć np. w komputerach w okolicy procesora. Kondensatory elektrolityczne poza tym że są dość przestarzałe, mają poważną wadę – nie lubią ciepła. I tu dochodzimy do głównego grzechu Samsunga – kondensatory elektrolityczne zamontował przy radiatorach odprowadzających ogromne ilości ciepła z najbardziej grzejnych układów. Efekt był do przewidzenia – konsumenci muszą pogodzić się z wymianą, lub… wybrać się do zwykłego serwisu, gdzie takie naprawy nie kosztują więcej niż 100 zł. Warto zaznaczyć że ten sam problem dotyka również podobnych urządzeń, jak monitory komputerowe.

 

androidevolutionupdatedwithlollipop

 

Kolejnym przykładem będzie rynek mobilny. Zapewne każdy kto używa smartfona zgodzi się z tym, że po jakimś czasie zaczyna on działać wolniej. Przyczyny tego problemu są różne. Najczęstszym powodem jest zaniedbanie po stronie producenta, jak wypuszczenie na rynek urządzenia, z niedopracowanym systemem. Tutaj nieszczęsne pierwsze miejsce zajmuje Android. Z uwagi na to że proces portowania Androida na nowe urządzenie jest skomplikowany, producenci często nie dbają o to, aby telefon poradził sobie z większą ilością aktywnych procesów w tle. Inny przypadek to spowolnienie telefonu po aktualizacji. Ten problem dotyczy wszystkich platform mobilnych.

 

iosupdate

 

W Androidzie są 2 wyjaśnienia. Spowolnienie może być spowodowane zwiększonymi wymaganiami systemu. Taki przypadek był widoczny przy aktualizacji do Androida Lollipop, który wymagał szybszych kości pamięci. W efekcie większość telefonów zwolniła, ale przyspieszyły Samsungi ponieważ system zrobił pożytek z szybszej pamięci. Drugie wyjaśnienie to gorsza niż w pierwotnej wersji Androida optymalizacja pod dane urządzenie, czyli zaniedbanie producenta. Podobne przypadki były notowane na Windows Phone. Wiele osób zgłaszało że Lumia 520 po zainstalowaniu aktualizacji działała wolniej. Z kolei po aktualizacji do Windows 10 użytkownicy na masową skalę zgłaszali błędy w funkcjonowaniu telefonu. Nie inaczej jest z urządzeniami od Apple. Aktualizacje, mimo że nie wnoszą wszystkich funkcji z nowszych urządzeń, stopniowo spowalniają pracę urządzeń i czas pracy na baterii. Po ostatniej aktualizacji kończącej wsparcie, iPhone’y jak i iPady działają nieporównywalnie gorzej, niż na pierwotnej wersji systemu. Warto również wspomnieć o tym, że w przeszłości użytkownicy telefonów Sony informowali o małych aktualizacjach pogarszających jakość wykonywanych zdjęć.

 

htc hd2

 

Bardzo często telefony w ogóle nie dostają aktualizacji, ale to kompletnie inna historia.To były problemy programowe z którymi przynajmniej w przypadku Androida można sobie poradzić. Niestety, znane są też prawdopodobnie zamierzone przypadki skracania żywotności urządzenia, poprzez usterki sprzętowe. Świetnym przykładem będzie tutaj HTC HD2. Telefon legendarny, prawdopodobnie najdłużej wspierane urządzenie przez deweloperów trzecich. Niestety, przycisk blokady jest umieszczony bezpośrednio przy taśmie digitizera. Korzystanie z telefonu z czasem powoduje przecieranie się owej taśmy i po 2-3 latach konieczna jest wymiana digitizera, lub całego wyświetlacza. HTC nadal można posądzać o kombinowanie, gdyż ich flagowe telefony są w środku klejone, co znacznie utrudnia naprawę. Podobną praktyką jest brak wymiennej baterii. Urządzenia w obudowie unibody podbijają rynek, lecz nie każdy zwraca uwagę na to, że codzienne ładowanie baterii oznacza spadek jej pojemności po około 2 latach.

 

k770

 

W czasach klasycznych telefonów było bardzo podobnie. Głównym oskarżonym będzie Sony Ericsson. Tworzył genialne telefony, które lubiły się psuć. Zapewne wielu pamięta joysticki, które mimo że bardzo wygodne posiadały dużą wadę – odrobina piachu potrafiła je zniszczyć. W tamtych czasach od telefonów wymagało się dużej wytrzymałości na uszkodzenia mechaniczne, lecz niestety, upadek mógł skończyć się tragicznie. W SE K550 oraz W610 (kultowe w tamtym czasie telefony) często dochodziło do uszkodzenia powodującego całkowitą utratę zasięgu. Z kolei w K770 uszkodzeniu ulegały filtry LCD przez co telefon niepoprawnie wyświetlał obraz. Co ciekawe w przypadku K770 naprawa była błaha – filtry LCD to nic innego jak 3 malutkie układy. Wystarczało zlutować nóżki po obu stronach tych elementów i telefon wracał do żywych a jednocześnie stawał się nieśmiertelny.

 

Jednak czy wszystkie przypadki można uznać za celowe działanie producenta? Otóż nie. Parę lat temu Unia Europejska zakazała wykorzystywania w spoiwach lutowniczych ołowiu. Pierwiastek szkodliwy, ale miał ogromne znaczenie przy elastyczności ogniwa. I tak dzisiaj spotykamy się z plagą uszkodzonych płyt głównych w których zwykłe dołożenie pamięci RAM może spowodować odklejenie się mostka. Masowo padają też karty graficzne, gdzie pod wpływem temperatury spoiwa przestają pełnić swoją funkcję. Ten sam problem dotyczy niemal każdej bardziej zaawansowanej elektroniki. Można ratować się wkładając urządzenie do piekarnika, ale lepiej nie wiedzieć jakie pierwiastki się na nim osadzą. Jedyne wyjście to serwis, gdzie takie naprawy kosztują około 300 zł. Planowane postarzanie dotknęło również drobnej elektroniki. Parę lat temu można było za 20 złotych kupić mysz komputerową która była w stanie wytrzymać ponad 5 lat. Dziś jest to niemożliwe, myszy w tej cenie zaczynają nawalać nawet po 2 tygodniach. Nie inaczej jest np. z pendrivami. Dziś są w nich montowane coraz gorszej jakości układy pamięci i częściej dochodzi do awarii firmware’u kontrolera. Co gorsze, dzisiaj odchodzi się od klasycznej płytki drukowanej z przylutowanymi układami, a zastępuje się ją układami monolitycznymi, które są bardzo problematyczne w przypadku odzyskiwania danych.

 

Niestety, prawdopodobnie procesy jakie zachodzą na rynku elektroniki są nieodwracalne. W pogoni za niską ceną odstawia się na bok dobrej jakości komponenty oraz dopracowanie sprzętu. Jedyne co można w tej sytuacji zrobić, to szukać opinii o danym producencie i danym produkcie. Jestem skłonny odradzić chińskie produkty nieznanej marki lub rebrandowane marką polskiego importera, gdyż często są one porzucane w dniu premiery i sprzedawane mimo poważnych wad fabrycznych, powodujących częste awarie. Jeśli urządzenie się zepsuje, to warto oddać je do serwisu (niekoniecznie autoryzowanego), ponieważ naprawa może być tańsza niż zakup nowego a przy okazji dbamy o środowisko poprzez nie generowanie elektrośmieci.






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x