iphone-7

 
Jak co roku we wrześniu Apple zaprezentowało na konferencji nowe urządzenia. Wydarzenie miało miejsce w San Francisco wczoraj – 7 września. Zaczęło się od udziału szefa firma z Cupertino w popularnym na YouTubie Carpool Karaoke. Następnie jak zawsze krok po kroku pokazywano kolejne nowości. Najpierw zaczęto od sofware’u. Dowiedzieliśmy się między innymi, że kultowy Mario w końcu trafi na urządzenia mobilne, a dokładnie póki co tylko i wyłącznie na iOSa. Ponadto pokazany został nowy system symultanicznej pracy w iWork. Dodatkowo Nintendo poinformowało, że Pokemon Go trafi na Apple Watch’a. Nowa wersja tego urządzenia była pierwszym w kolejności hardwarem pokazanym na wydarzeniu.
 
Dopiero po kilkudziesięciu minutach oczekiwania przyszedł czas na gwoździa programu – iPhone’a 7 i 7 Plus. W Internecie od dawna pisało się, że nowe smartfony Apple będą nudne i nic się nie zmieni. Sam nawet jakiś czas temu stwierdziłem, że faktycznie tak będzie. Jednak zmieniłem nieco zdanie po obejrzeniu konferencji. Przypomnę, że w iPhonie 7 i 7 Plus zobaczymy zaktualizowany 12 MPx aparat (podwójny obiektyw znajdzie się w wersji Plus), lepszy sensor do selfie, szybszy procesor A10, wodoszczelność – na którą wielu użytkowników czekało, nowy przycisk home, głośniki stereo, lepsze czasy pracowania na jednym ładowaniu i rewolucyjny brak złącza 3.5 mm. To dość sporo nowości w porównaniu do poprzedniego modelu.
 
Ta ostatnia wspomniana – to jest „coś nowego”, czego „nie było” jeszcze u konkurencji. Cudzysłów użyty przeze mnie w poprzednim zdaniu dwukrotnie wziął się z tego względu, iż istnieje już smartfon bez wejścia audio, a jest nim Moto Z. Można jednak napisać, że Apple jako jedno z pierwszych zdecydowało się na tak dość odważny krok. Z drugiej strony wydaje się to być nieznaczący detal, który jednak z pewnością zostanie zastosowany we flagowcach konkurencyjnych producentów (nikt nie będzie kopiował błądzące we mgle Lenovo, a odnoszące sukcesy Apple). Zmierzamy do ery bezprzewodowej, więc jest to moim zdaniem nieuniknione. Pytanie tylko kto następny i kiedy to zrobi? Może Samsung w Galaxy S8?
 
No dobrze, ale dlaczego iPhone 7 ma osiągnąć sukces skoro przecież to rzekomo odgrzewany i w ogóle nieinnowacyjny kotlet. Firma z Cupertino ma rzeszę fanów, którzy co roku lub co 2 lata wymieniają swoje smartfony i zaakceptują wszystko co zaproponuje im producent. Skoro jest lepiej, szybciej, ładniej itp. to warto wymienić telefon. Gdybym posiadał iPhone’a 6s lub 6s Plus to z pewnością również pobiegłbym do sklepu 23 września i to po wersję Jet Black (w sklepie apple.com widnieje ona jako Onyx). Update w porównaniu do poprzednich modeli jest znaczący, mimo iż z zewnątrz zmiany są niewielkie. Warto dodać, że ceny mimo, iż w USA są takie same jak rok temu, w Polsce są wyższe. Za najtańszego iPhone’a 7 w wersji 32 GB zapłacimy 3349 zł, a iPhone 7 Plus w tej samej opcji kosztuje 3949 zł. Jest nieco drożej niż rok temu, ale to nie ma znaczenia. Oczekujący na nowe smartfony od Apple i tak je kupią.
 
Wczorajszego wieczoru cały świat patrzył na Apple. Kiedyś firma ta była innowacyjna, dziś raczej podąża za trendami, ale w swoim stylu. Czy to źle – moim zdaniem nie. Psy szczekają, a karawana jedzie dalej i osiągnie z pewnością kolejne rekordy sprzedaży. Ponadto śmiem twierdzić, że marża, a tym samym zysk Apple będzie większy, niż w analogicznym kwartale rok temu. Wybiegając już w dalszą przyszłość, można oczekiwać od firmy z Cupertino zmiany designu w smartfonach za rok, co z pewnością będzie kolejnym impulsem kuszącym klientów do ich kupna.
 
Przy okazji zobaczcie, co o konferencji i nowych produktach Apple sądzi Kamil. Zapraszam TUTAJ.

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Adam Lulek

Doktor nauk ekonomicznych w dyscyplinie finanse, wykładowca, maniak GPW, gier strategicznych, smartfonów i nowych technologii. Sympatyk kolejnictwa i muzyki elektronicznej.