Eurovision App

 
Eurowizja to bardzo nietypowy i jedyny w swoim rodzaju konkurs piosenki, którego historia sięga aż 1956 roku. Od tamtego czasu, sukcesywnie do festiwalu dołączały kolejne państwa i dzisiaj przyjmuje on niesamowite rozmiary. W tym roku po raz kolejny zobaczymy Australię, między innymi ze względu na bardzo duże zainteresowanie konkursem w tym kraju. Nie wykluczone, że w przyszłości dołączą do wydarzenia kolejne państwa spoza Europy.
 


 
Na początku, przez kilkadziesiąt lat, zwycięskie piosenki wybierało jury. Wraz z rozwojem technologii pojawił się system audio-tele. Potem zawitała możliwość głosowania przez SMSy. Teraz, od kilku lat wybór najlepszego kawałka opiera się na głosach jury i widzów w stosunku 50/50. Od pewnego czasu wprowadzono też półfinały, które odbywają się we wtorki i czwartki. Kraje podzielono tak, aby wyeliminować część tych głosujących na sąsiadów. Te dwa wspomniane czynniki powodują, że głosowanie jest bardziej sprawiedliwe. W tym roku nowością będzie sumowanie głosów jurorów i widzów z każdego państwa.
 
Eurovision App 2
 
W końcu dotarliśmy do miejsca, w którym możemy (nie od dziś) głosować przy użyciu aplikacji na smartfony! Nazywa się ona po prostu Eurovision Song Contest i możecie ją pobrać TUTAJ. Co jeszcze, oprócz oddania punktów na nasz ulubiony utwór oferuje program? Zacznijmy od tego, że jest on schludny, estetyczny i przejrzysty. Znajdziemy tutaj informacje na temat ulubionego artysty, czy dane dotyczące piosenek, które przeszły przez sito półfinałów. Przeczytacie również w jaki sposób przebiega głosowanie w tym roku. Nie rozumiem, dlaczego aplikacje dostała średnią ocenę 3,5. Chciałbym, żeby wiele programów działało i wyglądało w ten sposób. Z pewnością mogę Wam ją polecić.
 


 
Korzystając z okazji i pozostając w klimacie Eurowizji, wiele osób i portali traktuje ją jako festiwal kiczu. Owszem w latach 90-tych i przez pierwszą dekadę XXI wieku, na scenie królowały tandetne utwory i przede wszystkim koszmarne choreografie. Jednak widzowie, którzy śledzą wydarzenie co roku (podobnie jak ja) mają okazję zauważyć zmiany. Wydaje mi się, że w tym roku poziom Eurowizji jest bardzo wysoki, z uwagi na ilość dobrych piosenek, brak zbędnych „fajerwerków”. Owszem jest trochę „elektroniki” na scenie, ale część utworów broni się sama.
 


 
Część osób niesłusznie również twierdzi, że Eurowizja nie generuje przebojów. Nie zgadzam się z tym. Przez ostatnie lata, w całej Europie, w radiach i na listach iTunes królowały takie hity jak „Euphoria” od Loreen, „Satellite” od Leny, czy „ Heroes” zeszłorocznego zwycięzcy Mansa Zelmerlowa. Owszem zdarzają się wypadki i cuda typu Conchita Wurst, jednak te już należą do rzadkości.
 
W tym roku również wygra piosenka, a nie tandetne widowisko, kontrowersja, czy pomysł. Wydaje się, że Polacy tego nie rozumieją. Wystawienie takiej piosenki, która mogłaby wygrać, ale 20 lat temu i ekscentrycznego wykonawcy jest tak słabe, jak próba wzbudzenia litości przez (z całym szacunkiem) Monikę Kuszyńską na wózku inwalidzkim. Obawiam się, że nie tędy droga, a w najlepszym wypadku skończymy gdzieś między miejscem 15-25. Szkoda, że widzowie nie wybrali Margaret, która miała bardzo dobry kawałek, wpisujący się w format europejskiej piosenki. Bukmacherzy typowali ją jako numer 1, a patrząc na przeszłość, ci bardzo rzadko się mylą – być może polska miała by szansę wtedy nawet wygrać. Niestety pojawił się problem – delikatnie mówiąc występ na żywo owej wokalistki nie powalił…
 


 
W tegorocznym konkursie mam swoich faworytów, jest to Australia ze świetnym kawałkiem „Sound of silence”, Francja, Malta oraz Łotwa. Piosenki tych państw to dobrze wyprodukowany pop na światowym poziomie, którego nie powstydziłoby się zagrać żadne komercyjne radio. Nie wierzę, że wśród 26 finałowych utworów nie znajdziecie choć jednego, który wpadł Wam w ucho. Ciekaw jestem Waszych typów.
 
P.S. Proszę nie hejtować, że wpis jest nie na temat 😉

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Adam Lulek

Doktor nauk ekonomicznych w dyscyplinie finanse, wykładowca, maniak GPW, gier strategicznych, smartfonów i nowych technologii. Sympatyk kolejnictwa i muzyki elektronicznej.