Czy Alphabet znalazł sposób na fragmentacje?

Konrad Tomaszek Artykuły 06-04-2016

google-alphabet-graphic-custom-1

 

Mam nadzieję, że już ochłonęliście po premierze Huawei P9. Kojarzycie przemianę Google w Alphabet? Widoczne już są pierwsze przejawy nowej polityki korporacji. Każde z nas oczekuje, że nasze urządzenie będzie działać nawet po zawieszeniu oficjalnego wsparcia i zaniechaniu aktualizacji. To jednak już nie długo może się zmienić, przynajmniej w sferze internetu rzeczy. Ciekawe, czy i kiedy takie rozwiązanie zostanie wprowadzone na szerszą skalę.

 

Zacznijmy może od Revolv. Jest to hub, który pozwala na podłączenie do siebie czujników temperatury, kamer, audio i wszystkiego co sprawi, że Twój dom stanie się inteligentny przez wielkie I. Urządzenie na początku kosztowało, bagatela 300$. Zwróć uwagę na walutę! Dopełnieniem tego rozwiązania była aplikacja, z której pomocą mogliśmy tym wszystkim sterować. Tutaj pojawia się jednak pierwszy problem. Revolv nie jest w żaden sposób autonomiczny, do pracy wymagana jest usługa w chmurze. Bez niej macie wizjonerski przycisk do papieru.

 

No, ale skoro ma działać… Producent zachęcając hasłem „free lifetime service subscription” zdołał skusić do zakupu pewne grono użytkowników. Mogą się oni czuć teraz trochę „wyrolowani”, bo usługa w chmurze zostanie wkrótce wyłączona. Oznacza to tylko jedno. 15 maja hub i aplikacja do jego obsługi staną się bezużyteczne, a dane przechowywane na serwerach skasowane. Staną się jedynie bezużytecznym kawałkiem elektroniki. Pozostaje liczyć na kreatywność samych kupujących i jakieś alternatywne sposoby uruchomienia. Nadal jednak wymagane będzie stworzenie serwera, który zastąpi rozwiązania Revolv.

 

No, ale w tym momencie pewnie zapytacie, jaki to ma związek z Google. Revolv zostało wykupione przez Nest Labs, które z kolei należy do konglomeratu Alphabet. Po wyjaśnieniu tego zagmatwanego zespołu zależności przychodzi czas na konkluzje. Czy ta bezprecedensowa decyzja nie stanie się w przyszłości jednym z elementów polityki firmy? Skoro udało się to bez większego szumu przeprowadzić raz, to jaki los czeka najstarsze Chromebook. Czy będziemy mogli liczyć na ich wsparcie za parę lat?

 

Wydaje się to być również idealnym rozwiązaniem dla problemu fragmentacji. Nie będzie trzeba skupiać się na aktualizacjach nowych urządzeń. Po paru generacjach użytkownik będzie zmuszony do zakupu nowego smartfona. Możliwe, że czeka nas nowa era w dziedzinie Androida. Już teraz zmieniamy nasze urządzenia coraz częściej, a taka inicjatywa na pewno zyskałaby poparcie producentów. Kupujący, który będzie musiał wymieniać telefon w określonych odstępach czasu to dla nich marzenie.

 

Liczmy na silniejszy odzew ze strony użytkowników. Może to być ponura wizja przyszłości, w której będziemy zmuszeni do coraz częstszej wymiany naszych urządzeń. Jednak z realnego punktu widzenia, społeczeństwo nie pozwoliłoby na taki stan rzeczy. No bo, kto z nas zastanawiałby się nad kupnem telefonu, który za parę lat może przestać działać.
 

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x