Sory, Łukasz, ale gry mobilne nigdy nie zastąpią konsoli

Kamil Lewicki Artykuły 2016-03-23

gameklip-przystawka_4bbc

Gry! Kto gra w gry? Wszyscy. Jakie lubimy gry? Każdy inne. Na czym gramy? Na wszystkim. O co zatem chodzi? Łukasz dwa dni temu przedstawił Wam swój punkt widzenia, w którym uznał urządzenia mobilne za niezły sprzęt do grania. Niestety nie mogę się z tym zgodzić. Mimo że nie jestem hardkorowym graczem, a konsolę odpalam „od czasu do czasu” to wciąż jest to lepsze niż mobilne produkcje.

 

Przecież jest Max Payne, jest też GTA, a nawet Dead Space. Same duże tytuły

 

Oczywiście, że są. Zastanówmy się teraz nad przyjemnością z gry. Po pierwsze dotykowy ekran – nieważne czy duży, czy mały, w smartfonie bądź w tablecie. To wciąż mniej wygodne rozwiązanie niż sterowanie padem. Tak, wiem, że można dokupić go dokupić i sparować ze smartfonem. Pozostaje zatem kwestia wydajności urządzenia, wciąż małego ekranu (jeszcze nie siedzimy w salonie i nie mamy możliwości podpięcia pod TV) oraz akumulatora. Myślę, że w szybkim czasie da się odczuć dyskomfort.

 

Zdaję sobie sprawę z ogromnej mocy obliczeniowej urządzeń mobilnych, jak i z tego, że przeportowane gry cechują się całkiem znośną optymalizacją. Kwestię baterii również można rozwiązać np. podłączając telefon do ładowarki (jesteśmy w tym momencie uziemieni, nie mobilni) bądź korzystając z power banka (ilość niezbędnych akcesoriów rośnie…).

 

Kolejną kwestią jest podłączenie smartfonu czy też tabletu do większego ekranu. Widzę kolejne problemy: usługę streamowania obrazu, która może być niedostępna dla naszego sprzętu, drugim jest potrzeba odpowiedniego kabla (naprawdę chcemy nosić smartfon w kieszeni, a w plecaku kilkanaście dodatków?).

 

Jest niewygodne, niepraktyczne, wręcz nieludzkie…

 

…katowanie się grą na smartfonie. Urządzenia mobilne nadają się tylko i wyłącznie do krótkich sesji, do niewymagających produkcji, do takich gier jak np. Dead Trigger 2 – tutaj liczy się szybkość, wynik i sieczka. Dziesięciominutowy seans z tą produkcją ma szansę okazać się przyjemnością. Rozwiązując sudoku możemy wytrzymać nawet godzinę. Ale grając w GTA czy Max Payne’a w trakcie podróży pociągiem mając podłączony power bank, słuchawki na uszach, a smartfon wsadzony w uchwyty od pada, wolałbym dołączyć się do współpasażerów i przeczytać starą gazetę niźli próbować coś ugrać – zarówno dosłownie, jak i w przenośni.

 

Gry mobilne w tramwaju, autobusie, kolejce przy kasie lub u lekarza (w tym przypadku to i się cała seria przyda) znajdują się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie. Szybki, krótki kontakt, włącz, zapomnij. To najlepsze dla nich przeznacznie.

 

Daję jednak szansę produkcjom filmowym. Z dobrej jakości wyświetlaczem poczujemy się jak w kinie.

 

Można podważać sens oglądania najnowszego Bonda na 5-calowym ekranie , jednakże chciałbym przywołać tutaj produkcję studia Telltale Games. The Walking Dead osiągnęło sukces na każdej płaszczyźnie i nawet tutaj, na Androidzie świetnie sobie radzi. Zaznajomieni z tym tytułem wiedzą, że przeprawa przez niego przypomina oglądanie mocnego, grającego na emocjach serialu. Naszym najtrudniejszym zadaniem jest podejmowanie decyzji moralnych.

 

Do tego nie potrzeba dużego ekranu ani pada, wystarczy skupienie. The Walking Dead potrafi wciągnąć, a niewymagająca wiele działań od gracza rozgrywka sprawdzi się na każdym urządzeniu.

 

Hola, hola! A Nvidia Shield? To inny temat w zupełnie innej bajce. W tej samej znajdziemy również PSP czy Nintendo DS

 

Niestety w pewien sposób produkcje mobilne wyparły kieszonkowe konsole z rynku. Było to do przewidzenia, wszak w cenie PlayStation Portable mogliśmy swego czasu kupić przyzwoitego smartfona, a bogactwo Sklepu Play rekompensowało brak części tytułów. Niemniej nie czas na to.

 

Gram więc na konsoli, a smartfon wykorzystuję bardziej praktycznie

 

Jeśli już znalazłem chwilę czasu to zasiadam do gry, która jest dużą produkcją, której fabuła potrafi mnie nie raz, nie dwa zaskoczyć, i która wywołuje we mnie efekt WOW. Na smartfonie mogę być pod wrażeniem jedynie umiejętności programistycznych i zachwycać się graficznymi efektami (którymi przecież mogę się pochwalić w autobusie). Nie wyobrażam sobie jednak urządzić growego seansu. Padłbym szybciej niż moja mocno wyeksploatowana bateria w telefonie. A to znaczy, że przeżyłyby mnie reklamy na Polsacie.






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x