chinese-smartphones

Gdzie zazwyczaj szuka się nowego smartfonu? Można po prostu pójść do sklepu i kupić, można również poszukać w Sieci i trochę zaoszczędzić kupując w sklepie internetowym, ale można również rozejrzeć się za ogłoszeniami na takich portalach jak allegro czy olx i zdecydować się na używany model. Ostatnio jednak na tych ostatnich coraz mniej bezpiecznie kupować. Dlaczego? Bo można paść ofiarą przykrego oszustwa o imieniu refurbished.

 

Nowy, ale jednak stary

 

Sony Xperia Z3

 

Na allegro jest pełno ofert smartfonów, które zachęcają nie tylko niską ceną, ale również stanem – są sprzedawane jako nowe. Swego czasu królowały w tej kategorii iPhone’y, teraz również zaczyna padać na androidowe modele. Sprzedawcy rzetelnie przygotowują swoje aukcje, wrzucają dużo zdjęć, zapewniają, że sprzedawany jest cały komplet – począwszy od smartfonu, a skończywszy na ostatnim akcesorium. W dodatku są one nowe i nigdy nieużywane. Zapominają jednak o jednym bardzo ważnym aspekcie. O ich chińskim pochodzeniu.

 

Refurbished

 

 

samsung galaxy s6 zloty goldgene 2

 

Czym są urządzenia refurbished? To po prostu sprzęt odnowiony, mogący nosić ślady użytkowania, lecz w pełni sprawny i sprawdzony przez sklep. Jednakże w przypadku telefonów określenie te przybiera nieco mroczniejsze barwy.

 

Prawda jest taka: jeśli nowy smartfon kosztuje mniej niż używany model to prawdopodobnie pochodzi on z Chin. (UWAGA: Bardzo łatwo można to rozpoznać po długim czasie oczekiwania na paczkę wynoszącym kilka tygodni). Taki „nowy” telefon jest po prostu składany w Chinach z „oryginalnych” części (chyba każdy wie, jak to z tą oryginalnością w Państwie Środka bywa). Dlatego też smartfon może działać rok, ale może również 3 dni.

 

Przypadek mojego znajomego, który zakupił Sony Xperia Z1 w okazyjnej cenie i ucieszony z dobrego interesu nie przypuszczał, że coś złego może się stać jest świetnym przykładem. Z telefonem nic niepokojącego się nie działo. Jednak po trzech dniach użytkowania ni stąd, ni zowąd po prostu padł wyświetlacz – zatem zaoszczędzone pieniądze wydał w serwisie.

 

Jak się ustrzec przed wpadką?

 

Cena. To pierwsza rzecz na jaką należy zwrócić uwagę. Jak już pisałem wyżej, nowy smartfon nie może kosztować mniej niż używany. To już na pierwszy rzut oka wydaje się podejrzane. W takiej sytuacji najlepszym wyjściem jest rozejrzenie się za inną ofertą. Mówi się, że św. Mikołaj nie istnieje, a w chwili emocji łatwo można o tym zapomnieć.

 

Czas dostawy. Kolejna istotna sprawa, której warto się przyjrzeć. Sprzedający jest najczęściej pośrednikiem, a to znaczy, że zamawia paczkę w Chinach bezpośrednio na nasz adres. Dlatego czas dostawy może wynosić około miesiąca. W tym momencie powinna się zapalić lampka „Aha, coś tu nie gra!”.

 

Brak prawdziwych zdjęć. Tutaj chyba sprawa wydaje się oczywista i nie trzeba jej tłumaczyć. Wymigiwanie się od przesłania prawdziwych zdjęć jest już dowodem samym w sobie.

 

Wystarczą te trzy kryteria, by już odfiltrować nieuczciwych sprzedawców i uniknąć wpadki nabywając model-niewypał. Nie wiadomo, kiedy odmówi posłuszeństwa. Jest jeszcze kwestia podatku VAT, o którym zazwyczaj nie wspomina się w opisie aukcji. Urząd celny obciąży zapłatą nas, nie zaś sprzedającego, od którego kupiliśmy smartfon. Do ceny urządzenia należy zatem doliczyć jeszcze 23% VAT. Oczywiście to loteria, jednym się poszczęści, innym nie. Koszty jednak wciąż rosną… a to przecież tylko „refurb”.

 

I wszystko jasne….

 

xiaomi mi3 oficjalnie 1

 

Wnioski? Chyba widać je jak na dłoni. Kupowanie smartfonu w Sieci może być niebezpieczne. Oczywiście najlepsze oferty to te, w których urządzenie odbieramy osobiście i dostajemy wszystkie oryginalne dokumenty zakupu. Przy zakupach elektroniki z Chin panuje jedna, ważna zasada: sprowadza się tylko marki „chińskie” – Xiaomi, LeTV, Meizu, Lenovo, Huawei, ZTE, OnePlus… I tylko u zaufanych dystrybutorów. W przypadku popularnych producentów takich jak Samsung, Apple czy Sony oryginalność jest mocno wątpliwa.

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Kamil Lewicki

Pasjonat dobrej kuchni i technologiczny geek. Mówi, że grywa w squasha, choć to raczej squash pogrywa z nim. Niegdyś zapalony fan ROMów i kerneli. Niezmiennie esteta.