Deezer_Abbey_Road-970-80

Nie mam kolekcji muzyki na swoim smartfonie. Przeglądając listę aplikacji nie znalazłem nawet żadnego odtwarzacza, który mógłby ułatwić mi słuchanie utworów. Być może dlatego, że nie mam cierpliwości do wyszukiwania, selekcjonowania i następnie aktualizowania zasobów mojej pamięci wewnętrznej. Postawiłem zatem na streamowanie z Sieci. I to była naprawdę dobra decyzja.

 

Przygoda ze Spotify

 

Spotify-Running-Android-iOS

 

Ze Spotify korzystałem naprawdę długo. Jak tylko usługa ta pojawiła się w Polsce wziąłem się za testowanie i po prostu się zadurzyłem. Na komputerze utwory miałem pod ręką, podobnie sprawa miała się ze smartfonem. Ponadto możliwość synchronizacji urządzeń tak, by nie musieć zapamiętywać tytułów wysłuchanych na ulicy i wyszukiwać ich ponownie w domu. Jedno kliknięcie – jeden utwór więcej w kolekcji ulubionych.

 

Na bazę artystów nigdy nie narzekałem. Powiem więcej! Często byłem pozytywnie zaskoczony wynikiem poszukiwania polskiego, mało komercyjnego wykonawcy. W większości wypadków udało mi się ich odnaleźć (taa, pewnie teraz powiecie, że tacy oni komercyjni, jak polityka sprawiedliwa). Niemniej mogłem słuchać wszystkiego. A kiedy i na Androidzie doczekałem się usługi Spotify Running, mogę powiedzieć, byłem spełniony.

 

Do czasu, kiedy się nie znudziłem…

 

DeezerSmartHead

 

…i nie spróbowałem Deezera. Czasami już tak mam, że kiedy poznaję nowość – jak w tym wypadku streamowanie muzyki na swoim smartfonie z Internetu – i korzystam z jednej aplikacji, małą mam ochotę na przesiadkę. Dlatego też Deezera trochę zbagatelizowałem na początku, później o nim zapomniałem, a kiedy w końcu się poznaliśmy zajął on pierwsze miejsce na mojej muzycznej liście.

 

Spytacie dlaczego? Myślę, że spora tu zasługa samej aplikacji, jej intuicyjności i sposobu katalogowania muzyki. Mimo iż wielkiej różnicy w porównaniu do Spotify nie ma, jakoś bardziej podchodzi mi sam sposób serwowania utworów. Wyszukując artystę mam możliwość przesłuchania jego kawałków bądź włączenia sobie pokrewnych. Jest również Mix dobierający utwory do brzmień z listy naszych ulubionych dźwięków. Jasne, Spotify również ma Radio, ale z biegiem czasu sama aplikacja stała się po prostu ociężała.

 

To nie jest typowe porównanie serwisów

 

5979_Spotify-vs-Deezer

 

Nie zamierzam w tym momencie porównywać tych serwisów w kategoriach, który jest lepszy, który oferuje bogatszą listę utworów, czy w którym z nich bardziej opłaca się wykupić abonament. W tej kwestii warto przekonać się o tym samemu. Dla nowych użytkowników zarówno jeden, jak i drugi serwis oferuje na początek bezpłatne konto Premium. To znaczy, że już na starcie jest szansa zapoznać się z pełną funkcjonalnością zarówno Deezera, jak i Spotify.

 

Jeśli jednak już na starcie jesteście zdecydowani, że nie chcecie brać udziału w żadnej płatnej subskrypcji, a Waszym celem jest tylko okazyjne słuchanie muzyki – nic straconego. Bezpłatny okres włączacie kiedy chcecie. W tym czasie posiadacie zwykłe konto, na które są nałożone pewne ograniczenia – limit pomijania utworów, kolejność losowa czy pojawiające się od czasu do czasu reklamy. Zwłaszcza do tej ostatniej rzeczy należy mieć cierpliwość…

 

Spotify vs Deezer vs YouTube

 

music-android

 

Wszystkie te trzy aplikacje są obecne na moim smartfonie i z żadnej z nich nie zamierzam rezygnować. Jeśli Spotify oferuje mi usługę Running, dlaczego mam z niej nie skorzystać? Jeśli Deezer przypadł mi do gustu i potrafił wykosić konkurencję, dlaczego go nie zachwalać? Jeśli YouTube daje mi możliwość natychmiastowego odtwarzania tego jednego, wybranego tytułu, dlaczego akurat nie włączyć go właśnie na nim?

 

Tak naprawdę nie interesuje mnie tylko jedna aplikacja. Mianowicie Muzyka. Dopóki serwisy streamujące (i mój pakiet danych) istnieją, dopóty posiadanie własnej kolekcji utworów na smartfonie wydaje mi się zbyteczne. Chyba, że się przerzucę na audiobooki. Wtedy miło byłoby mieć rozdziały pod kontrolą.

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Kamil Lewicki

Pasjonat dobrej kuchni i technologiczny geek. Mówi, że grywa w squasha, choć to raczej squash pogrywa z nim. Niegdyś zapalony fan ROMów i kerneli. Niezmiennie esteta.