Zalew zachodniego rynku smartfonów elektroniką z chin

Jędrzej Markiewicz Android 2016-01-13

Foxconn_Worker

 

Od lat panuje lub panowało w nas dziwne przekonanie, że sprzęt pochodzący z Chin musi być przynajmniej klasę gorszy od innego. Wykreowany stereotyp oczywiście nie wziął się z niczego i nie jest bezpodstawny. Przelewający się przez Europę badziew „Made in China” w poprzednich latach skutecznie nas odstraszył od taniej chińszczyzny.

 

Tymczasem: Samsung – Korea Południowa, Sony – Japonia, Htc – Tajwan, Asus – Tajwan, LG – Korea Południowa. Większość przedsiębiorstw elektronicznych swoje główne siedziby i fabryki posiada na Dalekim Wschodzie, wcale nie różniąc się wiele od dzisiejszych fabryk zlokalizowanych w Chińskiej Republice Ludowej. Co więcej, Tajwan przez większość krajów nie jest uznawany za osobne państwo, a za autonomiczną prowincję chińską. HTC de facto jest zatem, według definicji, pierwszym producentem elektroniki z Chin, któremu udało się przebić na Zachód i zyskać nasze uznanie.

 

htc one x9 oficjalnie kjadskjads

 

Pozostali producenci, nieprzypadkowo zresztą, wybrali za swoją siedzibę właśnie tereny wschodnie. Ilość zasobów ludzkich skoncentrowanych w tym obszarze pozwala na łatwy wyzysk i tanią siłę roboczą. Nie ma się więc co łudzić, że Wasz smartfon został wykonany inaczej, niż przez „małe, chińskie rączki”. Często firmy zlecają wykonanie poszczególnych podzespołów do swoich urządzeń właśnie fabrykom z Chin.

 

Jedyna różnica polega na zastosowanej technologii i patentach – i to głównie tutaj zauważaliśmy sporą przepaść. Chińskie koncerny postanowiły postawić na ilość, spychając jakość na dalszy plan. Również ich mentalność różni się znacząco od naszej – w społeczeństwie wytworzono przekonanie, że „musimy mieć wszystko swoje”. Mają zatem swojego Facebooka, mają swój Internet, dlaczego więc nie mieliby mieć też swoich podróbek… dosłownie wszystkiego.

 

chińska-podróbka

 

Do dzisiaj można natknąć się na aukcje zawierające podejrzane SamSangi, czy inne Motor-0le, łudząco podobne do oryginalnych produktów tych firm. Chińskie fabryki są mistrzem podpatrywania technologii – znacie może historie o robieniu zdjęć przedmiotom z wystaw, by następnie odtworzyć model po powrocie do kraju? Brzmi jak tania, niedorzeczna i zmyślona bajka, ale takie sytuacje w „Kraju Niebieskiego Smoka” naprawdę się zdarzają!

 

Z całą pewnością można więc założyć, że z naszej perspektywy Chińska Republika Ludowa to dziwny kraj. Jakże różny od naszego! Pomimo jednak powyższych faktów, przedsiębiorcy z tamtego regionu dużo się już nauczyli i zaczęli rozumieć mechanizmy działające w krajach Zachodu. Dziś już o wiele ciężej jest powiedzieć nam o „chińskiej tandecie” trzymając w ręku telefon marki One Plus, Huwaei czy Xiaomi. Nawet Oukitel, czy ZTE ostatnio dają radę!

 

redmi 3

 

Premiera nowego Xiaomi Redmi 3 nie przeszła w Internecie bez echa. Za śmieszne pieniądze (obstawiam, że w Polsce będzie to koszt 600-800 zł) otrzymamy naprawdę dobrej jakości flagowca, o parametrach bijących na głowę konkurencję. Huwaei wraz z firmą-córką Honor już dzisiaj zyskuje uznanie przez, chociażby, dostawców telekomunikacyjnych i jest traktowany przez nich na równi z innymi markami. A telefony ogólnodostępne, dobre i tanie – to gwarant błyskawicznego wzrostu popularności.

 

Dlaczego mówiąc o chińskich markach wspominam o T-mobile, Play’u, Plusie i Orange? Dziś większość smartfonów nabywamy decydując się na zawarcie umowy w którymś z wyżej wymienionych koncernów. Jeżeli pojawiają się tam modele chińskich producentów, to prędzej czy później wzrośnie liczba ich nabywców. Zresztą, moim skromnym zdaniem – to się już dzieje.

 

Europę zalewa potężna fala Tsunami ze wschodu, wraz z olbrzymim asortymentem sprzętu elektronicznego z tamtych terenów. Dobrego sprzętu. Jeżeli mam szczerze porównać relację pomiędzy jakością, a ceną, z całą pewnością poważnie się zastanowię nad ponownym zakupem czegoś od dotychczasowych liderów elektroniki.

 

Dostępność do smartfonów z tamtego regionu na pewno może korzystnie wpłynąć na konkurencję i zmusić ich do zrównania cen swoich produktów. A te ostatnio poszybowały w górę i dziś kwota 3000 zł za flagowca już nikogo nie dziwi. Niestety, nie wszystko jest tak kolorowe, jak mogłoby się wydawać.

 

myphone-5444

 

Kojarzycie może firmę myPhone? To polskie przedsiębiorstwo zajmujące się importowaniem z Chin smartfonów i tabletów. Błędnie, niektóre serwisy honorują telefony marki myPhone, jako produkty polskie. Tymczasem, firmie o wiele łatwiej jest być polskim dystrybutorem, importującym telefony chińskie, aniżeli samodzielnym wykonawcą i producentem. Byłaby to zdecydowanie o wiele bardziej koszta inwestycja. Tym samym, wkrótce taka praktyka może totalnie wypchnąć z obiegu sprzęt pozaazjatycki, bo przestanie się to opłacać.

 

kruger&matz km1064

 

Pójdźmy dalej. Znacie Kruger&Matz? Ta mało popularna linia smartfonów i tabletów, należąca do polskiej spółki LechPol, to nic innego, jak próba produkcji dobrego, polskiego sprzętu. Nie jest jednak łatwo przebić się polskim inżynierom na tyle, by móc konkurować ze światowymi gigantami. Jest jednak coraz lepiej, ponieważ sprzęt zbiera pozytywne recenzje, a nowy LIVE 3 posiada dobre podzespoły i kosztuje mniej niż 1000 zł.

 

Podliczając stosunek najważniejszych światowych marek chińskich oraz tych „pozachińskich” uzyskujemy wynik 8 (HTC, Asus, Lenovo, OnePlus, Xiaomi, Huwaei, Oukitel, ZTE) do 6 (Microsoft, Apple, Samsung, Sony, Motorola, LG). Jednak póki co, zestawiając ze sobą udziały tych marek na ogólnoświatowym rynku, oczywiście zdecydowanie wygrywają ci drudzy. Jak myślicie, jest szansa, że niebawem zaleje nas moda na urządzenia z Chin?





x