ANDROID.COM.PL – społeczność entuzjastów technologii
Oral-B iO9

Nowa szczoteczka elektryczna-magnetyczna Oral-B iO9

Autor: Jacek Panakiewicz Lokowanie

Lubię testować nowości, a wbrew pozorom, na rynku szczoteczek elektrycznych, rzadko pojawia się naprawdę świeża technologia. Policzyłem, że w sumie co jakieś trzydzieści lat. Soniczna została wynaleziona w latach sześćdziesiątych XX wieku, szczoteczki oscylacyjno-rotacyjne w latach dziewięćdziesiątych, natomiast w tamtym roku miała premierę zupełnie nowa technologia magnetyczna. Pod względem odstępów czasowych, wszystko się zgadza. Postanowiłem sprawdzić, czym jest szczoteczka magnetyczna Oral-B iO 9, przyjrzeć się temu, jak działa, jakie udogodnienia możemy w niej znaleźć. Czas na test!

Oral-B iO9 – kilka słów wstępu

Prawie 390 opinii na Media Expert składających się na najwyższą ocenę rozdmuchało moją ciekawość do granic. Przeczytałem między innymi, że szczoteczka magnetyczna  to „rewelacja”, „ogień” czy „sztos”. Wiem, że ludzie wypisują różne rzeczy w internecie, ale trudno jest kogoś zmusić do wyrażenia pozytywnej opinii, jeśli naprawdę nie jest czymś zachwycony. Ludzie plusy i lajki zaczynają traktować jako jakieś wielkie dobro. Trzeba się sporo napracować, by zasłużyć sobie na przeważającą tendencję pozytywnych opinii. Tymczasem, w kontekście Oral-B iO 9 wielu pisało, że to najlepsza szczoteczka, jaką mieli w życiu. Niektórzy nawet twierdzili, że po miesiącu używania ich zęby wyglądały tak, jak po wyjściu od stomatologa z zabiegów kosmetycznych. Postanowiłem to sprawdzić, dając sobie dokładnie miesiąc na pełny test.

Technologia, jaką oferuje Oral-B w swoim magnetycznym iO 9 jest rzeczywiście innowacyjna i trudna do odtworzenia. Nie dziwi mnie to, bo gdy chciałem się dowiedzieć o marce czegoś więcej, okazało się, że specjalizuje się ona wyłącznie w produktach do dbania o higienę jamy ustnej i to od 70 lat. Nie wiem dlaczego, ale lubię tę firmę i traktuję ją jako gwarancję określonego poziomu.

Renoma to jedno, ale nowości w Oral-B iO 9 jest kilka. Tą najważniejszą stanowi liniowy napęd magnetyczny, który został bezpośrednio połączony z główką szczoteczki. Dzięki temu ergonomia urządzenia została podniesiona do granic możliwości. Mikrowibracje przenoszone są bezpośrednio z napędu na włókna bez żadnych strat. Mimo superszybkiego i supernowoczesnego charakteru mechanizmu napęd jest bardzo cichy i wytrzymały. Konstrukcję uproszczono tak, by mogła służyć użytkownikowi jak najdłużej.

Co poza tym? Główka jest nieco większa od tych, które znane były dotąd w szczoteczkach Oral-B. Nadal okrągła, ale bardziej masywna oraz posiadająca odmienny profil. Inspirowana profesjonalnymi narzędziami stomatologicznymi. Potrafi otoczyć ząb z każdej strony, ale również dotrzeć do trudno dostępnych miejsc. Szczoteczka nie wymaga żadnej dodatkowej techniki mycia. Jedyne, o co trzeba dbać, to dotrzeć z główką wszędzie oraz pilnować nacisku. W tym ostatnim pomaga nam inteligentny czujnik nacisku, który ostrzega nie tylko wtedy, gdy przesadzimy z siłą, ale również wówczas, gdy będziemy szczotkować zbyt słabo oraz z idealną siłą.

Unboxing Oral-B iO 9- zobaczmy, co kryje pudełko

Jak zwykle świetnie zaprojektowane opakowanie przedstawiające, mniej więcej, czego można się spodziewać, a w nim:

  • szczoteczka

Nowoczesny kształt. Po wzięciu do ręki wydaje się być bardzo wygodna, zaskakująco lekka. W jej obudowie znajduje się wyświetlacz OLED. Piękna czerń od razu zwraca uwagę i sprawia, że wyobrażamy sobie ten nowoczesny przedmiot w naszej łazience.

  • główka

W tym zestawie jest to Ultimate Clean. Smukła, okrągła, zupełnie inaczej dopasowana do szczoteczki niż poprzednie od Oral-B. Zwraca uwagę dynamicznym kształtem.

Oral-B iO9
  • pojemnik na dwie główki

Dobry pomysł, szczególnie że zdecydowanie zmniejszono etui podróżne, do którego teraz można spakować tylko jedną końcówkę. Kilka mniejszych opakowań o wiele łatwiej jest spakować niż jedno większe. A przecież nie musimy zabierać ze sobą na rodzinne wakacje kilku szczoteczek. Wystarczy jedna plus kilka końcówek, w zależności od potrzeb.

  • ładowarka

Nowy typ, ponieważ ładowarka magnetyczna w formie małego, czarnego dysku. Już nie ma bolca, na który trzeba było wpasowywać szczoteczkę. Wystarczy postawić urządzenie na ładującej platformie.

  • etui podróżne z funkcją ładowania

Zgrabne etui z funkcją ładowania. Jest ono małe, sprytne, z miejscem tylko na jedną końcówkę. Jednak w porównaniu z poprzednimi wersjami, totalnie kompaktowe i dzięki temu poręczne.

Pierwszy tydzień testu — sprawdzam szczoteczkę magnetyczną

Przy pierwszym uruchomieniu szczoteczka pyta o język oraz poleca wybrać kolor pierścienia. Okazuje się, że wybrany kolor pokaże się, jeśli zbyt słabo będę przykładać główkę do zębów. Gdy nacisk będzie odpowiedni, pojawi się kolor zielony, a jak zbyt mocny to czerwony. To właśnie nowy, inteligentny czujnik nacisku, który ma dbać o efekty, ale również chronić dziąsła i szkliwo. To pierwszy tego rodzaju czujnik. Do tej pory mogliśmy liczyć jedynie na ostrzeżenie przed wkładaniem w mycie zbyt dużej siły.  

Szczoteczka mnie wita. Dzieje się to na kolorowym, pięknie wpasowanym wyświetlaczu. Dzięki niemu możemy wybrać tryb, obserwować upływający czas a na sam koniec zobaczyć, jak nam poszło mycie zębów. Komunikacja odbywa się między innymi poprzez emotikonki. To dla osób, które nie chcą każdorazowo sięgać po aplikację. Bo, oczywiście, szczoteczka ma możliwość łączenia się ze smartfonem. Co poza tym? Urządzenie świetnie leży w dłoni, jest lżejsze niż poprzednie modele Oral-B, jakie znałem. Ogólnie bardzo dobre wrażenie.

Oral-B iO9

Łączę się z aplikacją, ponieważ przez pierwszy tydzień chcę z niej korzystać. Pierwsze mycie z aplikacją jest bardzo ciekawe. Człowiek widzi, ile błędów popełnia omijając niektóre obszary zębów. Nawet jeśli wydaje mu się, że umie je myć bardzo dokładnie. Tryby wybierać można nie tylko poprzez samo urządzenie, ale również dzięki aplikacji. Program bardzo ciekawie i opisowo je prezentuje poprzez odpowiednie grafiki. Wybieram tryb codzienny i zaczynam mycie. Timer działa na kilku polach: poprzez wibracje (więc w ogóle nie musimy niczego śledzić wzrokiem), poprzez wizualizację na wyświetlaczu OLED i poprzez aplikację. Co 30 sekund sugeruje zmianę pozycji główki, a po dwóch minutach zakończenie mycia. Czujnik nacisku działa, dość szybko można wyczuć odpowiedni nacisk.

Oral-B iO9

Aplikacja jest świetna. Czytelnie wyświetla układ zębów, pokazując, gdzie jeszcze trzeba doczyścić. Jakie mam wrażenia po pierwszym umyciu? Wrażenie doskonale doczyszczonych zębów. Dziąsła nie podrażnione, urządzenie ciche, wygodne, bardzo dobrze współpracujące z użytkownikiem. Na koniec test wszystkich trybów po kolei. Choć ich ilość jest początkowo zastanawiająca (po co aż siedem?!), szybko okazuje się, że każdy pracuje zupełnie inaczej i ma konkretne uzasadnienie. Przypomnijmy. Do dyspozycji mamy: tryb codzienny, delikatny, bardzo delikatny, wybielający, intensywny, do pielęgnacji dziąseł, do pielęgnacji języka.

Kolejne tygodnie testu — jak wrażenia?

Skoro już ogólnie wiem, jak myć zęby, odstawiam aplikację. Tak, to śmieszne, że dorosły człowiek, któremu wydawało się, że już dawno temu został nauczony prawidłowego dbania o higienę jamy ustnej, popełniał tyle błędów. No, ale nic. Lepiej późno niż wcale. W każdym razie aplikacja, na razie, idzie w odstawkę. Wyświetlacz komunikuje wszystko bardzo dobrze. Mam już ulubione tryby, korzystam z codziennego, intensywnego oraz wybielającego.

Efekty są widoczne, zniknęły przebarwienia, a zęby są bardzo czyste. Wyświetlacz na bieżąco komunikuje poziom naładowania baterii i rzeczywiście dopiero po około 14 dniach musisz postawić szczoteczkę na stacji. Sama ładowarka działa niesamowicie, bo rzeczywiście w trzy godziny potrafi naładować urządzenie. W innych szczoteczkach trzeba czekać kilkanaście godzin.

Nadszedł czas świąt wielkanocnych. Znalazł się zatem wyjazdowy pretekst do skorzystania z etui podróżnego. Nie ładuje ono szczoteczki tak szybko jak ładowarka magnetyczna, ale na wyjeździe ma to mniejsze znaczenie. Zostawiamy na noc szczoteczkę umiejscowioną w etui podłączonym do prądu i rano urządzenie jest gotowe do użycia.

Wspominając jeszcze o samej technice, warto podkreślić, że zęby myje się niezwykle łatwo. Nie trzeba nic robić oprócz przekładania główki z jednego miejsca w drugie. Ta sygnalizacja co 30 sekund pozwala podzielić sobie zęby na cztery obszary i dokładnie o każdy zadbać, co jest super, bo zdecydowanie ułatwia cały proces. Da się to w miarę sprawnie równomiernie rozłożyć. To ważne, bo zęby myjemy zwykle rano, gdy jesteśmy jeszcze zaspani, lub wieczorem gdy bywamy zmęczeni.

Urządzenie ładnie się prezentuje w łazience. Rodzina, do której pojechałem na święta, dopytywała, co to za kosmiczny sprzęt. Ogólnie Oral-B iO 9 robi wrażenie. Wygląda minimalistycznie, nowocześnie, ale co najważniejsze… naprawdę działa.

Podsumowanie- miesiąc z Oral-B iO9

Po miesiącu wiem na pewno, że nie mam ochoty zamienić tej szczoteczki na żadną inną. Nie chcę już korzystać z poprzednich, ani rezygnować z przyjemności, jaką daje mi mycie zębów iO9. Przyzwyczaiłem się do wyświetlacza, który stał się ogromnym udogodnieniem. Na bieżąco kontroluję czas mycia zębów, wiem, jaki jest poziom naładowania baterii, dostaję informację zwrotną po czyszczeniu zębów- przyzwyczaiłem się do dobrego.

Jak działa? Bez zarzutów to mało powiedziane. Zęby są wyraźnie i widocznie doczyszczone, nieco bielsze, choć tutaj trudno mi do końca stwierdzić, czy tak jest, bo nie miałem większych problemów z ich barwą. Poza tym szczoteczka jest bardzo wygodna, poręczna, a jej design po prostu mnie kupił. Czy uważam, że jej cena jest adekwatna do jakości? Tak. Zdaję sobie sprawę z tego, że 1500 zł to duża kwota za szczoteczkę, ale osobiście uważam, że są rzeczy związane ze zdrowiem, w które warto inwestować. Tym samym tokiem myślenia posługiwałem się, kiedy wybierałem materac do łóżka- żałowałem, że nie zdecydowałem się na ten naprawdę porządny dużo wcześniej. Ale nie o tym. Ci, którzy chcą się cieszyć efektami, wyświetlaczem, technologią magnetyczną mają również niższe modele Oral-B iO, które nie różnią się między sobą znacząco- jest w nich bodajże nieco mniej trybów.

Czy polecam? Tak!

    Sprawdź najnowsze wpisy