Netflix to serwis streamingowy, na którym regularnie pojawiają się przebojowe filmy. Znajdują one milionową widownię. Ostatnio dumałem nad „Czerwoną Notą„, która delikatnie pisząc – nie przypadła mi do gustu. Teraz zastanawia mnie fenomen kolejnego hitu Netflixa. Chodzi o tytuł „Nie patrz w górę”.

Zobacz także: Terraformacja Wenus i Marsa jest możliwa – interesująca teoria

O czym jest „Nie patrz w górę”?

„Don’t Look Up” zaczyna się od sekwencji, którą widzieliśmy w wielu filmach o apokalipsie. Studentka astronomii Kate Dibiasky (Jennifer Lawrence) rozpoczyna codzienną pracę i dokonuje przerażającego odkrycia. Razem z dr Randallem Mindy (Leonardo DiCaprio) doszli do wniosku, że kometa o szerokości 5-10 km znajduje się na kursie kolizyjnym z Ziemią.

Nie patrz w górę fenomen hitu Netflixa ma nowy hit

Jak w typowym filmie z końca świata powstają plany i trwa heroiczna próba uratowania Ziemi. Tylko tym razem prezydent nie podchodzi do sprawy w należyty sposób, a do końca kadencji ma trzy tygodnie. Bez wsparcia ze strony rządu Kate i Randall są zmuszeni wyruszyć w podróż po mediach, aby rozgłosić wiadomość, aby wymusić pewne działania i powstrzymać nieuchronne zniszczenie Ziemi.

Ale w świecie, w którym ludzie wierzą we wszystko, co czytają w mediach społecznościowych, czy duet może wykorzystać 24-godzinny cykl informacyjny, aby świat spojrzał w górę, zanim będzie za późno? Więcej musicie zobaczyć na własne oczy.

W czym tkwi fenomen hitu Netflixa?

Film pojawił się w serwisie w specyficznym momencie. Omicron właśnie zbiera kolejne żniwa, a gwiazdorska komedia ma rozbawić szarą rzeczywistość.

Na szczęście w jej fabule nie chodzi o pandemię. Jednak najnowszy tytuł Adama McKaya porusza wiele istotnych kwestii. Gdy kometa znajduje się na kursie kolizyjnym z Ziemią, „Don’t Look Up” bada, jak trudno jest przekazać wiadomość w erze fake newsów.

nie patrz w górę Netflix

W mediach pisze się wiele o kryzysie klimatycznym i kometa może być dla niego tylko metaforą. W filmie jest wiele rzeczy, które łatwo można by napisać o pandemii. McKay nie podaje wszystkiego na tacy. „Don’t Look Up” potrafi jednocześnie rozśmieszyć, ale też bardzo rozzłościć. Być może o to chodzi w tym filmie. Nie ma to być subtelny tytuł, ale coś, co utkwi w pamięci.

Na pewno w pamięci utkwi gwiazdorska obsada. Zobaczymy tu takie nazwiska jak: Leonardo DiCaprio, Jennifer Lawrence, Meryl Streep, Jonah Hill, Ariana Grande, Timothée Chalamet, Cate Blanchett. Jest to z pewnością jeden z czynników, który sprawił, że film stał się hitem. „Don’t Look Up” trafił na szczyt rankingów Netflix po premierze w Wigilię. Od razu został okrzyknięty świetnym filmem za przesłanie, które mu towarzyszy. Wielu krytyków nie zostawiło suchej nitki na filmie.

The Guardian określił tytuł jako „trudny” i „nieśmiały”. Rolling Stone nazwał go „pobudką jednego człowieka, który wyje w otchłań” i „filmem katastroficznym na więcej niż jeden sposób”. Wiele innych recenzji nie było lepszych. Wymienione opinie są najbardziej pochlebnymi.

Wydaje mi się, że większości widzów film się spodoba. Ja mam jednak mieszane odczucia, co do jego warstwy komediowej, która nie specjalnie mnie rozbawiła.

Źródło: digitalspy, independent

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Adam Lulek

Doktor nauk ekonomicznych w dyscyplinie finanse, wykładowca, maniak GPW, gier strategicznych, smartfonów i nowych technologii. Sympatyk kolejnictwa i muzyki elektronicznej.