ANDROID.COM.PL – społeczność entuzjastów technologii
Netflix usuwane 2021

Netflix usuwa filmy i dał mi kilkadziesiąt powodów, by zainwestować w swoją bibliotekę

Autor: Bartosz Szczygielski Kategoria: Artykuły

Netflix z końcem tego roku robi czystki w swojej bibliotece. Lista usuwanych produkcji jest długa. I choć takie rzeczy się zdarzają i są logicznym następstwem streamingu, to mimo wszystko pokazują, że lepiej zainwestować w swoją własną bibliotekę filmów. Widać też, że w 2022 roku nastąpi potężne przetasowanie na rynku VOD. Wiele filmów dostępnych na Netflix wyląduje u konkurencji.

Z Netflix znikną świetne filmy – pora zaopatrzyć się w odtwarzacz blu-ray

Netflix biblioteka

Nie wiem jak Wy, ale ja lubię posiadać niektóre rzeczy na własność. Dawno temu, kiedy w Polsce nie było jeszcze Netflixa, HBO Go, a o Amazon Prime nikt nawet nie słyszał, filmy wypożyczało się w wypożyczalniach lub po prostu kupowało. Nie będę tutaj mówił o nielegalnych źródłach – wszyscy o nich wiemy, ale ja ich nie popieram. Może i jest taniej, bo przecież za darmo, ale uważam, że pracę trzeba szanować. Swojego czasu kupowałem więc naprawdę sporo produkcji na DVD. Kiedy w końcu dorobiłem się odtwarzacza blu-ray, przesiadłem się na nowy nośnik. Zauważyłem jednak, że odkąd opłacam abonamenty streamingowe, mniej kupuję filmów na płytach i widzę, że to był błąd.

Przyzwyczaiłem się do tego, że skoro opłacam, to mam. Jednak w przypadku streamingu to tak nie działa. Ulubiony film może zniknąć z serwisu z dnia na dzień, a pojawić się w innym. Licencje się kończą, więc to niby normalna rzecz, ale trochę czasu zajęło mi przywyknięcie do tej myśli. Zapewne to jeszcze pozostałość po tych stacjonarnych wypożyczalniach. Tam płaciło się za dostęp do czegoś i to coś miało się tak długo, jak się chciało. Mniej więcej.

Zobacz też: Lenovo Legion 7 (Gen 6) – idealny laptop dla graczy?

Teraz płacę głównie za treści, które tworzone są z myślą o danej platformie streamingowej. I to mowa raczej o serialach. „Wiedźmina” mogę obejrzeć tylko na Netflix, a „Sukcesję” tylko na HBO Go. Apple TV+ daje mi „Teda Lasso”, a Amazon Prime Video „The Boys”. To produkcje, których nie kupię na płytach, choć niektóre bym chciał. Patrząc na to, jak dużo dobrych filmów zniknie z Netflixa do końca roku widzę, że po prostu muszę ponownie zainwestować w bibliotekę płyt.

Netflix usuwa, a ja kupuję

biblioteka dvd
Fot. PixaBay

O części filmów, które znikną zaraz z Netflix pisał już Kacper w osobnym wpisie. Wprawdzie pierwszy „Mortal Kombat” czy „Batman v Superman: Świt sprawiedliwości” niespecjalnie chciałbym oglądać po raz kolejny. Jednak „Blade Runner 2049” jak najbardziej. Z Netflixa zniknie do końca roku jednak znacznie więcej produkcji. Wśród nich cała trylogia Batmana, którą reżyserował Christopher Nolan, „Siedem” czy „Mad Max: Na drodze gniewu”. Do tego „Incepcja”, „Ocean’s Eleven”, „Skazani na Shawshank”, „Słaby punkt”, „Zodiac” czy trylogia Matrixa. Jak więc widać, jest tego całkiem sporo. Większość z tych produkcji mam już w swojej kolekcji, ale jak nachodziła mnie ochota na ich obejrzenie, to zazwyczaj odpalałem właśnie Netflixa. Tak jest po prostu wygodniej, a podczas wyjazdów to już w ogóle nie ma porównania. Przecież nikt ze sobą nie zabiera kolekcji filmów na płytach. Dodatkowo pewnie niewiele osób korzysta jeszcze z odtwarzaczy DVD w laptopach. Jeżeli w ogóle takie mają.

Będę więc kupował więcej filmów na płytach, bo zwyczajnie nie chce kiedyś obudzić się z „ręką w nocniku” i świadomością, że opłacana subskrypcja poszła w piach. Jasne, część z usuwanych przez Netflix filmów trafi na inne platformy. Chociażby trylogia Matrixa wyląduje na HBO Go. To zapewne przymiarka do tego, by HBO Max weszło do Polski, co ma wydarzyć się w 2022 roku. Czy to oznacza, że filmy od Warner Bros. będą dostępne na platformie już zawsze? Tego nikt nie może być pewien. Ja już wolę nie ryzykować i ulubione produkcje będę po prostu konsekwentnie kupował na płytach. Czy to wyjdzie drożej? Pewnie tak, bo z subskrypcji i tak rezygnował nie będę. Głównie przez seriale, których nie dostanę na płytach i nie mam też tyle miejsca w mieszkaniu, by kupować całe sezony ulubionych produkcji. Istnieje też opcja, że przekonam się do kupowania filmów w formie cyfrowej, co poniekąd może być rozwiązaniem pośrednim. Obawiam się jednak, że najbezpieczniejszą formą dalej pozostanie dla mnie nośnik fizyczny. Żałuję tylko, że część mojej kolekcji na nic już mi się nie przyda, bo dalej jest na kasetach VHS schowanych głęboko w szafie.

Źródło: Upflix  / własne

Sprawdź najnowsze wpisy