Stało się i w końcu zamieniłem swojego leciwego już średniaka na flagowca. Wybór padł na OnePlus 9, choć długo biłem się z myślami, czy faktycznie potrzebuję urządzenia z wyższej półki. Głównie dlatego, że wyznaję zasadę „jeszcze dobre”, a więc staram się nie skazywać na zapomnienie urządzeń, które dalej działają w sposób akceptowalny. I coś czuję, że będę musiał zrewidować swoje myślenie, bo przesiadka uświadomiła mi kilka rzeczy.

Zamieniłem średniaka na flagowca – było warto?

OnePlus 9

Praktycznie nie ma tygodnia, kiedy na rynku nie pojawi się nowy smartfon. Oczywiście premiery flagowców są najszerzej komentowane, ale urządzeń pojawia się już tyle, że trudno za tym nadążyć. Jeżeli ktoś jest fanem konkretnej marki, to ma zdecydowanie prostszy wybór, jeżeli szykuje się na kupno nowego urządzenia. W moim przypadku było trochę inaczej, ponieważ nie chciałem przywiązywać się do jednej marki. Wcześniej miałem HTC, przewinęło się też parę Samsungów, a ostatnio Xiaomi. I to właśnie Xiaomi wylądowało w szufladzie, kiedy postawiłem na OnePlus. Dalej odnoszę wrażenie, że mimo sporej popularności w Internecie, marka w Polsce jest niszowa. Powoli zaczyna się to zmieniać, ale zastanawiając się nad nowym smartfonem, OnePlus był zawsze w mojej czołówce.

Obserwowałem rozwój marki i najzwyczajniej w świecie podobało mi się to, gdzie zmierzają. Wprawdzie zrobiło się drożej, niż było kiedyś, ale to można powiedzieć o praktycznie każdym producencie smartfonów. Czemu jednak zdecydowałem się na flagowca, a nie kolejnego średniaka? Głównie dlatego, że chcę, by sprzęt posłużył mi dłużej. Korzystałem z Xiaomi Mi A2 Lite, czyli urządzenia z programu Android One. Liczyłem na bezproblemowe aktualizacje i na początku faktycznie tak było. Z czasem jednak te zaczęły przychodzić rzadziej, a update do Androida 10 robiłem z duszą na ramieniu. Nie wiem ile osób to pamięta, ale A2 Lite miało sporo problemów z nową wersją Androida. U mnie przebiegło bez bólu, ale na tym się skończyło. Aktualizacje zabezpieczeń przestały przychodzić, a sam sprzęt zaczął działać coraz wolniej.

Zobacz też: Jak wygląda Internet domowy od Plusa? Sprawdzamy!

Kultura pracy jest najważniejsza

OnePlus 9

I to głównie zadecydowało o tym, że pora na zmianę. Smartfon zaczął zwalniać, raz w tygodniu uruchamiałem go na nowo, bo po prostu się zapychał. I tak, mogłem wgrać wszystko od nowa i tak dalej, ale zaczęło mi brakować NFC, szybszego ładowania, a czytnik linii papilarnych działał w kratkę. Dalej jednak „jeszcze dobre”, ale kiedyś trzeba było powiedzieć stop. I dopóki nie przesiadłem się na nowe urządzenie, nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak wolno działał mój poprzedni smartfon. Wiem, że nie odkrywam tutaj Ameryki, ale zastanawiam się, jak wiele osób myśli podobnie o swoich urządzeniach.

Podejrzewam, że podobnie czułbym się, gdybym przesiadł się po prostu na nowsze urządzenie i niekoniecznie w wyższej półki. Nowe sprzęty po prostu tak mają – wszystko działa lepiej, sprawniej i przede wszystkim szybciej. Z OnePlus 9 tak właśnie mam i liczę na to, że szybko się to nie zmieni. Producent obiecuje długie wsparcie i do tej pory słowa dotrzymywał, więc liczę, że i tym razem tak będzie. Wszystkie aplikacje działają mi tak, jak powinny i to niezależnie od tego, ile mam ich otwartych jednocześnie. Nawet Chrome, który na poprzednim urządzeniu sprawiał mi najwięcej problemów. Mój komfort pracy zmienił się nieporównywalnie, choć jak wspomniałem, wcześniej sądziłem, że jest okej. Nie wybitnie, ale okej. Byłem w ogromnym błędzie, co zauważyłem dopiero po przesiadce.

Czego szukać kupując nowego smartfona?

OnePlus 9

Ja postawiłem na OnePlus ze względu na aktualizacje i szybkie ładowanie, które jest dla mnie zbawieniem. Wiem też, że niekoniecznie podstawową dziewiątkę można nazywać flagowcem, bo jednak ma kilka braków. Brak potwierdzonej wodoszczelności czy OIS może doskwierać, ale tutaj wiele zależy od potrzeb. O aparatach w OnePlus pewnie napiszę osobny tekst, ale to też nie był główny selling point. Szukałem urządzenia, które wizualnie mi przypasuje i sprawi, że dalej pozostanę w tym samym ekosystemie. Do tego dochodzi Snapdragon 888, który „robi robotę”, no i szybka pamięć. Naprawdę trudno mi się do czegoś przyczepić.

Żeby nie było, nie namawiam nikogo do tego, by od razu przesiadał się na flagowca czy w ogóle na inny sprzęt. Czasem jednak warto spojrzeć na urządzenie, które jest przy nas praktycznie non stop i odpowiedzieć sobie na proste pytanie. Czy faktycznie jest dalej dobre, a może już się przyzwyczailiśmy? A Wy, kiedy zmieniacie smartfona? Kiedy pojawi się jakaś nowość, stary przestanie działać, a może wtedy, kiedy kończy się umowa z operatorem?

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Bartosz Szczygielski

Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.