Od samego początku istnienia Bitcoina mówi się o korzyściach wynikających z posiadania kryptowalut i wykorzystywania ich do płatności. Bardzo rzadko jednak mówi się o ich wadach i np. wpływie na środowisko. Jak się okazuje, Bitcoin ma w tej kwestii wiele za uszami.

To nie jest środek płatniczy

Chiny spowodowały załamanie kryptowalut

Podstawowym przeznaczeniem każdej waluty jest wykorzystywanie jej do płatności. W przypadku np. Bitcoina przez jakiś czas to nawet działało. Początkowo wykorzystywali go przestępcy do zakupów w darknecie, potem pojawiły się legalne zastosowania, jak np. możliwość doładowania telefonu. Były to jednak czasy, gdy wartość Bitcoina była bardzo niska. Z czasem użytkownikom zaczęły doskwierać coraz wyższe opłaty transakcyjne, które ostatecznie wyeliminowały kryptowaluty z drobnych płatności. Kolejnym problemem był niestabilny kurs Bitcoina. Wartość cyfrowej waluty zmieniała się bardzo często i gwałtownie, w związku z czym nie dało się jej wykorzystać do płatności. W swoim czasie próbowano wykorzystywać w ten sposób inne kryptowaluty, takie jak Litecoin, jednak ten pomysł także porzucono.

Zmarnowana energia, nowe elektroodpady

Zużycie energii przez sieć Bitcoina to według szacunków około 120 TWh rocznie. Problem w tym, że mówimy o jednej walucie, podczas gdy serwis CoinMarketCap notuje ich ponad 5 tysięcy. Mamy 2021 rok, producenci sprzętu AGD i RTV robią wszystko aby poprawić ich efektywność energetyczną, a tymczasem mnóstwo energii marnuje się w celu utrzymania kryptowalut. Oczywiście problemem jest tu nie tylko energia elektryczna, ale też produkcja elektroniki. Obecnie firmy na całym świecie zmagają się z brakiem układów elektronicznych, tymczasem priorytetem jest produkcja kart graficznych, układów ASIC do koparek, a od niedawna także dysków. Wiele tego typu urządzeń powstało tylko po to, aby kopać kryptowaluty. Owszem, karty graficzne będzie można sprzedać, o ile oczywiście przetrwają długotrwałą pracę na najwyższych obrotach. Problemem pozostają dedykowane koparki, dyski i cały osprzęt wykorzystywany w kopalniach.

Brak „idiotoodporności”

Dzisiejszy świat nauczył nas, że nie musimy się o nic martwić. Elektronika nie daje się łatwo zepsuć, oprogramowanie wszystko robi samodzielnie, nic nie może nam przepaść. Przykładem takiej „idiotoodporności” są chociażby systemy bankowe – pieniądze nigdy nie przepadają, zagubienie hasła do konta nie jest dużym problemem, wiele transakcji można anulować. Jak w tej kwestii wyglądają kryptowaluty? Niestety, zgubienie pliku portfela (np. przez awarię dysku) czy hasła oznacza bezpowrotne utracenie dostępu do pieniędzy, a wysłanego omyłkowo przelewu nie można cofnąć. Ewentualna śmierć posiadacza portfela również jest zwykle sporym problemem. Historia zna wiele fatalnych pomyłek. Co jakiś czas słyszymy o przypadkach pomylenia okienek kwoty przelewu i opłaty transakcyjnej. W 2016 roku ktoś w ten sposób stracił Bitcoiny warte ówcześnie 500 tysięcy złotych. Znane są też przypadki ludzi, którzy na wysypiskach śmieci poszukiwali swoich wyrzuconych omyłkowo nośników danych z portfelami kryptowalut.

Zobacz też: Inwestor ma tylko dwie szanse na odgadnięcie hasła, by odzyskać 240 milionów dolarów w Bitcoinie

Bańka spekulacyjna

Bitcoin jako chińska broń przeciwko USA

Skąd wzięły się wysokie wyceny kryptowalut? W przypadku Bitcoina trzeba wspomnieć o stosunkowo małej ilości monet. Sieć przewiduje istnienie maksymalnie 21 milionów Bitcoinów, z czego do wydobycia pozostało już tylko około 10%. Jednocześnie medialna nagonka powodowała coraz większe zainteresowanie kryptowalutami, co skutkowało lawinowo rosnącym kursem. Tu trzeba powiedzieć sobie wprost – ludzie kupują Bitcoiny, ponieważ chcą na nich zarobić. To obecnie jedyny cel tej waluty. W szczytowym momencie kurs Bitcoina ustabilizował się na poziomie ponad 50 tysięcy dolarów i nie chciał już bardziej rosnąć. W tym momencie stało się jasne, że nawet drobny spadek wartości mógł wywołać panikę na rynku i w konsekwencji pęknięcie bańki. Dziś musimy powiedzieć sobie wprost – to my zbudowaliśmy wartość Bitcoina i w każdej chwili ta piramida może się zawalić, grzebiąc przy okazji wpompowane w nią pieniądze. Nie wiemy jaka będzie przyszłość kryptowalut. Nie można wykluczyć np. powstania nowej generacji kryptowalut, ich delegalizacji przez rządy czy odnalezienia luki w zabezpieczeniach i udanego ataku hakerskiego. W razie takiego kryzysu posiadacze cyfrowych walut zostają z tym problemem sami, nikt nie będzie mógł im pomóc.

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Adrian Celej

Fan nowych technologii, Androida i Linuksa. W wolnych chwilach także elektronik-amator.