Czytniki e-booków to wygoda, ale też poniekąd przyszłość branży wydawniczej. O tym, jak działają tego typu urządzenia oraz dlaczego niektóre z nich korzystają z Androida, porozmawialiśmy z Pawłem Horbaczewskim, prezesem i założycielem firmy inkBOOK Europe. Dowiedzieliśmy się także trochę więcej o samej branży wydawniczej, która mocno się zmieniła na przestrzeni ostatnich lat. Zapraszamy do przeczytania naszej rozmowy.

Czytniki e-booków to wygoda

Paweł Horbaczewski
Fot. Paweł Horbaczewski, prezes i założyciel firmy inkBOOK Europe, producenta polskich e-czytników inkBOOK.

Telewizja miała zastąpić radio, Internet telewizję. Czytniki e-booków zastąpią kiedyś książki drukowane czy raczej będą stanowiły naturalne uzupełnienie rynku?

Paweł Horbaczewski: Zdecydowanie zachodzi tutaj to samo zjawisko. Są książki, które z racji swojej natury zawsze będą lepiej się prezentowały w druku. Zwłaszcza w tych przypadkach, gdzie kluczowym elementem są bogate, kolorowe ilustracje. Ponadto nawet ja sam, swoich ulubionych autorów zawsze mam na półce w twardych oprawach, również ze względów kolekcjonerskich. Miejsce beletrystyki jest jednak przeważnie na czytniku e-booków. Jest to bardziej praktyczna forma korzystania z tego rodzaju literatury.

Zobacz też: Oto ekran przyszłości – nasze wrażenia z rozwijanego Oppo X 2021.

Pytanie, które chyba każdy czytający książki, kiedyś sam sobie zadał. Dlaczego e-booki nie są dużo tańsze od książek? W końcu odchodzi dystrybucja do księgarń czy koszty druku.

Koszty druku i logistyki, są często wyolbrzymianą składową ceny książki. Najczęściej zamykają się one w jakiś 8% ceny okładkowej. W przypadku beletrystyki popularnych i dobrze znanych autorów, po którą często chętnie sięgamy, największą składową ceny jest wynagrodzenie autora i agenta, czyli same prawa autorskie do tekstu. W przypadku e-booków dochodzi jeszcze jedna komplikacja. Kiedy wydawca kupuje prawa do książki na swój rynek, często musi pokryć z góry zaliczki na tantiemy. Osobno za wersję drukowaną w miękkiej oprawie, drukowaną w twardej oprawie, e-booka, audiobooka. Ceny e-booków zaraz po ich premierze często są wyższe niż po kilku miesiącach/latach od premiery właśnie ze względu na konieczność pokrycia tych zaliczek, których nie da się łatwo podzielić na liczbę egzemplarzy. E-booki w końcu nie mają nakładu. Pamiętajmy też, że do niedawna e-booki były objęte podatkiem VAT 23%, zamiast 8%.

E-booki w abonamencie

Usługi abonamentowe, jak Legimi czy Empik GO, to przyszłość dla branży związanej z e-bookami?

Tak, na pewno w naszym regionie, gdyż nie mają alternatyw. Polska jest jednym z nielicznych rynków książki na świecie, na którym nie stosuje się prewencyjnych zabezpieczeń DRM. Konsekwencją tego jest odcięcie bibliotek od pełnego wykorzystania nowych technologii – Polsce nie wypożyczy się e-booka w bibliotece, tak jak można to zrobić od lat u naszych sąsiadów. Usługi abonamentowe stały się na naszym rynku substytutem e-bibliotek i są chętnie wykorzystywane przez aktywnych czytelników.

Czym są czytniki e-booków?

Czy czytnik to po prostu tablet z innym ekranem?

To zależy, o którym mowa. Bardzo dużo prawdy w tym stwierdzeniu jest odnośnie inkBOOKów – wszystkie nasze modele mają oprogramowanie bazujące na systemie Android, korzystamy dokładnie z tych samych komponentów, które powszechnie stosuje się w smartfonach i tabletach. Różnica polega w zasadzie na technologii zastosowanego ekranu i oprogramowaniu, które zostało do niego dopasowane.

Na każdym inkBOOKu działają aplikacje androidowe, zatem każdy użytkownik może w dowolny sposób rozszerzać jego funkcjonalność. Spokojnie można powiedzieć, że podstawową funkcją inkBOOKa jest uruchamianie aplikacji, podobnie jak w każdym innym mikrokomputerze (smartfonie, tablecie). Pozostałe obecne na rynku urządzenia najczęściej mają bardzo mocno okrojoną specyfikację sprzętową i szyte na miarę zastosowanego sprzętu oprogramowanie wbudowane, oparte na systemie Linux. Są one przeznaczone do realizacji tylko i wyłącznie jeden funkcji i trzeba o nich myśleć jak o „odtwarzaczach e-booków”.

Dlaczego Android?

Swój system InkBOOK OS oparliście na Androidzie. Skąd ten pomysł i dlaczego nie Linux?

Poszliśmy trochę na przekór trendom. Jest to naturalna konsekwencja odwrócenia filozofii, według której były tworzone urządzenia mobilne wykorzystujące technologię E Ink. Pierwsze urządzenia masowo wykorzystujące technologie E Ink na rynku konsumenckim były czytnikami e-booków nastawionymi na wsparcie konkretnych kilku dostawców e-usług jak na przykład Sony, Kindle, Nook. Przy takich założeniach biznesowych, gdzie nie są wymagane znaczne nakłady na prace rozwojowe już po wdrożeniu produktu, systemy wbudowane na bazie Linuxa są dobrym rozwiązaniem i pozwalają „uszyć” software bardziej dopasowany do hardware (który dobrze działa na bardzo mocno odchudzonej specyfikacji sprzętowej), który realizuje założenia biznesowe jednej konkretnej e-usługi.

Inaczej sprawa wygląda, kiedy chcemy zbudować system otwarty, który ma się charakteryzować łatwością integracji dowolnej usługi i dawać użytkownikowi pełną dowolność w określeniu zakresu funkcjonalności jakie są mu potrzebne.

Stworzenie takiego produktu w oparciu o systemy embedded jest po prostu wynajdowaniem koła na nowo i wymagałoby przepisania części aplikacji z Google Play na nowo, co nie ma żadnego technologicznego i ekonomicznego uzasadnienia. Dzięki zastosowaniu Androida możemy korzystać z usług Legimi, Empik, Woblink, Publio, Skoobe, Youboox, czy nawet Amazon (przez androidową aplikację Amazon Kindle) z taką samą wygodą, z jaką użytkownicy Kindla mają dostęp do księgarni Amazonu. Nie musimy przy tym za każdym razem tworzyć nowego produktu/aplikacji. Wystarczy najczęściej adaptacja już istniejących aplikacji działających na smartfonowej, czy typowo tabletowej (niezmodyfikowanej) wersji Androida.

Wygoda użytkowania

Jaką wolność dalej użytkownikowi czytników system Android? Zewnętrzne aplikacje to jedyne, co zyskują?

Określenie „jedyne” nie najlepiej opisuje skalę różnic w możliwościach, jakie daje produkt. Analogicznie można powiedzieć, że jedyne co iPhone 12 zyskuje względem Nokii 6210 to zewnętrzne aplikacje. Jest to jednak różnica, która zamieniła telefony w mikrokomputery – a my zrobiliśmy to samo z e-czytnikami.

Czy z waszego doświadczenia, użytkownik czytnika w ogóle interesuje się tym, na jakim systemie oparto jego urządzenie?

Zależy oczywiście od użytkownika. Przywołując ponownie powyższy przykład, na pewno są użytkownicy, dla których nie ma znaczenia, na jakim systemie działa jego telefon. W końcu i Nokia 6210 i nowy iPhone tak samo „dzwoni”.

Analogicznie, e-booki można czytać ze smartfona, komputera, tabletu, Kindla, inkBOOKa. Różnica polega na komforcie i wygodzie na kilku płaszczyznach. Pierwsza to ergonomia. Ekran E-Ink z racji swoich właściwości zawsze będzie mniej obciążał wzrok niż powszechne ekrany LCD i im podobne, będzie doskonale widoczny przy silnym oświetleniu (jasne światło słoneczne), będzie zużywał znacznie mniej energii.

Druga to swoboda i łatwość korzystania z wybranych usług – i to jest to, co najbardziej interesuje użytkownika. Kindle może być najlepszym urządzeniem do korzystania z Kindle Books, ale korzystanie z innych usług nie jest już tak wygodne, nieraz wiąże się z koniecznością wykonania dodatkowych operacji (np. konwersja książki do innego formatu), a nieraz jest zupełnie niemożliwe (np. nigdy nie skorzystamy z EmpikGO). inkBOOK nie tylko znosi te wszystkie ograniczenia, ale daje znacznie większe możliwości. Poza książkami,  z powodzeniem skorzystamy z aplikacji z przepisami kulinarnymi, serwisów społecznościowych czy nawet zagramy w proste gry (które nie wymagają obsługi dynamicznej grafiki 3D 😊). Podsumowując: nie każdy może się interesować systemem operacyjnym, ale jak najbardziej interesuje się konsekwencjami jego zastosowania.   

Technologia E-Ink wiąże się z pewnymi ograniczeniami. Jak to wpływa na budowanie całego systemu?

Bardziej bym nazwał to specyficznymi cechami niż ograniczeniami. To czy coś jest ograniczeniem, czy przewagą, zawsze zależy od kontekstu w jakim postawimy dane rozwiązanie. Ekran E-Ink nie odświeża się ciągle w trakcie pracy, jest on odświeżany na żądanie, gdy mamy coś nowego do pokazania. Odświeża się też wolniej niż ekrany LCD i prędkość jego odświeżenia zależy od trybu jego pracy. Framework androidowy, który wykonaliśmy, musi decydować, w którym momencie odświeżyć ekran i jaki algorytm jego odświeżenia zastosować, zależnie od tego czy to jest to odświeżenie całego ekranu, czy jego części, czy prezentujemy statyczny obraz, czy prostą animację. Android jest systemem stworzonym z myślą o telefonach komórkowych (później zaadoptowano go do tabletów). Podstawowym założeniem przy projektowaniu systemu była ciągła praca online i szybka wymiana informacji pomiędzy dostawcą usługi, a terminalem (smartfonem). Pozostałe aspekty były drugorzędne pod kątem optymalizacji.

U nas założenie jest odwrotne. Najczęstsze przypadki użycia nie wymagają ciągłej pracy w sieci, wręcz bardziej pożądana jest cykliczna synchronizacja danych niż ciągła komunikacja. Ten fakt i konieczność dopasowania do specyfiki ekranu E Ink niesie ze sobą konsekwencje w postaci głębokich modyfikacji fremeworku androidowego i zmian logiki w warstwie aplikacyjnej systemu.

Czym jeszcze zaskoczą nas czytniki? Mamy już kolorowe wyświetlacze typu E-Ink. Czy w inkBOOKach także możemy na takie liczyć? 

Oczywiście, że tak, kiedy tylko ta technologia będzie gotowa do zastosowania na rynku urządzeń mobilnych. Do tej pory pomimo wielu generacji kolorowych ekranów E-Ink, jeszcze to nie nastąpiło. Na bieżąco testujemy wszystkie nowe rozwiązania, jakie pojawiają się na rynku i na pewno z nich skorzystamy, jak już będzie można zrealizować za ich pomocą dobry i niezawodny produkt.

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Bartosz Szczygielski

Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.