Rok 2020 był naprawdę kiepskim rokiem, nawet dla technologii. Pandemia jest też powodem, dla którego Wear OS stanął w miejscu. Google od lat niby stara się być na bieżąco z rozwojem systemu, ale ciągle spóźnia się z wprowadzaniem nowych funkcji na platformę. Gigant zrzuca wprowadzanie większych nowości na producentów smartwatchy, aby nadrobić wady systemu operacyjnego.

Rynek urządzeń noszonych

Funkcje Apple Watch

Tutaj bezsprzecznie dominuje Apple Watch, który jest najpopularniejszym smartwatchem. Jest to też urządzenie wręcz wzorcowe dla innych. Nie można jednak zapominać o urządzeniach takich jak opaski fitness, gdzie palmę pierwszeństwa dzierży Xiaomi ze swoim Mi Bandem. Gdzie w tym wszystkim jest Google? Gdzieś po środku czyli właściwie nigdzie. Amerykański gigant ani nie kładzie większego nacisku na zdrowie i fitness ani na funkcje smart.

Stan Wear OS w 2020 roku był co najmniej rozczarowujący. Jestem bardzo negatywnie nastawiony do tej platformy, ponieważ kilkukrotnie używałem zegarki z tym systemem na pokładzie. Zawsze kończyło się tak, że smartwatch „lądował” na Allegro po kilku tygodniach użytkowania (a właściwie leżenia gdzieś na półce, ze „zdechłą” baterią). Póki co używam Garmina Fenix 6X Pro Solar, jednak nie oznacza to, że nigdy nie wrócę od Wear OS, mimo mojego bardzo sceptycznego nastawienia.

Naprawdę chciałbym, aby Google zmieniło sytuację w 2021 roku, jednak mam pewne wątpliwości, co do tego.

Obecny stan Wear OS

O tym, co było wcześniej nie będę pisał, bo robiłem to wielokrotnie – lagujące zegarki, z koszmarnym hardwarem, który nie był w stanie udźwignąć niedopracowany system. Procesory Snapdragon Wear 3100 w połączeniu z 1 GB RAM zmieniły ten obraz. Wear OS stał się używalny.

Wear OS

W 2020 roku pojawiły się nowe chipsety od Snapdragona. Układ 4100 Plus wydaje się być naprawdę dobry dzięki nowemu koprocesorowi. Przyjazny dla baterii koprocesor obsługuje zadania poboczne, takie jak śledzenie kroków i dotyk, co przenosi te funkcje z dala od głównego procesora w celu oszczędzania energii. Jest to również ważna poprawa dla tych, którzy używają swoich smartwatchów do śledzenia snu. No i co z tego?

Pomimo tych ulepszeń firmy niechętnie wdrażają nowe procesory 4100. Obecnie Snapdragon Wear 4100 można znaleźć tylko na jednym urządzeniu – TicWatch Pro 3. Co gorsza, żaden smartwatch nie ma jeszcze wersji 4100 Plus. Podobnie powolny wskaźnik adopcji obserwowaliśmy w przypadku serii 3100. Prawdopodobnie zobaczymy jeszcze kilka inteligentnych zegarków opartych na 3100, zanim przejdziemy do 4100. To bardzo zła prognoza dla osób, które chcą wrócić do Wear OS.

Zobacz także: Zmień kciuk w górę na dowolną emotikonę w aplikacji Messenger

Słabe oprogramowanie

Google zwykle wydaje aktualizacje Wear OS sporadycznie i bez większych fanfar. Rok 2020 nie był inny. W kwietniu pojawił się niewielki update, który przyniósł przypomnienia o myciu rąk.

Wear OS z kontrolą mycia rąk

Duża aktualizacja Wear OS na 2020 rok pojawiła się dopiero we wrześniu i zbiegła się z premierą serii Snapdragon Wear 4100. Google wypuściło jesienną aktualizację z obsługą nowych chipsetów i lepszą wydajnością istniejących zegarków. W szczególności Google stwierdziło, że ulepszenia rdzenia procesora powinny przynieść 20% wzrost szybkości w czasie ładowania aplikacji. Aktualizacja przyniosła również ulepszony proces parowania, nowy widżet pogodowy i sprawdzony licznik czasu mycia rąk.

Jesienna update zawierał również dodatki dla programistów. Obejmowały one jedne z „najlepszych” funkcji systemu Android 11, takie jak obsługa Kotlin i biblioteki Jetpack.

W tym roku pojawiło się również kilka drobnych aktualizacji Wear OS dzięki Google Fit. Update wprowadził przeprojektowane kafelki Google Fit na Wear OS. I właściwie tyle.

Nie trzeba być znawcą tematu, żeby przekonać się, że Google wkłada minimalny wysiłek w Wear OS, a aktualizacje mają jedynie nadrobić straty do konkurentów. Apple od wielu lat pracuje nad nowymi funkcjami, a Google spędza czas nad poprawą funkcjonowania systemu, którego działanie jest dyskusyjne. Co z nowymi funkcjami od Google? Nie wiadomo. Tak naprawdę od kilkunastu miesięcy Wear OS nie wzbogacił się o żadną istotną funkcję.

Spróbuję dać szansę Wear OS w 2021 roku

Wear OS

Pomimo wszystkiego, co napisałem wyżej, dam szansę Wear OS w 2021 roku. Liczę na to, że jeśli Google w końcu naprawi działanie systemu i jego błędy, może wreszcie skupi się na dodawaniu nowych funkcji. Google ma potencjał, aby konkurować z najlepszymi platformami smartwatchów. Firma po prostu nie robi wystarczająco dużo, aby dostosować ją do potrzeb użytkowników.

W 2021 roku chciałbym, aby większy nacisk położono na uczynienie platformy bardziej bogatą w funkcje. Miło by było, aby amerykański gigant wraz z producentami zegarków popracowali nad czasem działania na jednym ładowaniu. Wynik trzech dni byłby tu co najmniej pożądany.

Wear OS nie wymaga całkowitej przebudowy. Po prostu wymaga uwagi i pieniędzy. Mamy nadzieję, że rok 2021 przyniesie platformie więcej dobrego. Z drugiej strony, obawiam się, że Google już dawno odpuściło walkę o rynek smartwatchy.

Źródło: androidauthority

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Adam Lulek

Doktor nauk ekonomicznych w dyscyplinie finanse, wykładowca, maniak GPW, gier strategicznych, smartfonów i nowych technologii. Sympatyk kolejnictwa i muzyki elektronicznej.