Netflix jest jak lodówka, a przynajmniej ja zaczynam odnosić takie wrażenie. Ostatnio pisałem o tym, jak z serwisu znika coraz więcej wartościowych produkcji i że przymierzam się do rezygnacji z subskrypcji. Ta jeszcze chwilę trwa, więc postanowiłem spróbować raz jeszcze z nadzieją, że może jednak Netflix ma coś do zaoferowania. I coraz bardziej przekonuję się do tego, że chyba niekoniecznie.

Netflix jest jak lodówka

netflix logo

Porównanie serwisu streamingowego do lodówki może brzmieć dziwnie, ale nie jest takie do końca. Zapewne często macie tak, że chcecie coś przekąsić i udajcie się do kuchni, by znaleźć coś interesującego. Zaglądacie do lodówki, która może być pełna, a dalej patrzycie na jej zawartość i nic dla siebie nie widzicie. Wracacie do salonu, a potem znowu wycieczka do lodówki, bo może nastąpił cud i jednak coś tam dla siebie znajdziecie. I ja ma podobnie z Netflixem. Ilekroć odpalam aplikację, by znaleźć jakiś film czy serial do obejrzenia, to kończy się podobnie.

Przeglądam kategorie, nowości, polecane czy najpopularniejsze w danej chwili i przeskakuję na Amazon Prime. Później wracam do Netflixa, bo przecież co chwila dodawane są tam jakieś nowości i pewnie coś przegapiłem. Zazwyczaj kończy się tak, że sięgam po jakąś starszą produkcję, którą już dobrze znam i tyle. Do nowych filmów z logiem Netflix podchodzę ostrożnie, ponieważ już wiele razy się sparzyłem. Ostatnio przy „Niebo o północy”, które może nie było złym filmem, ale nie potrafiło mnie do siebie przekonać.

Zobacz też: AppGallery od Huawei rozwija się wyjątkowo szybko. Co się zmieniło?

Z innymi serwisami VOD mam podobnie, jak z Netflixem. Odpalam, szukam czegoś dla siebie i zamykam. Jednak to do Netflixa wracam najczęściej z bardzo prostego powodu. Uważam ich aplikację za najlepiej przygotowaną pod platformę, z której korzystam (PlayStation). HBO Go działało… różnie, Amazon Prime jest w porządku, ale potrafi źle wyświetlać napisy.

 netflix

Co z tymi nowościami?

Nie jestem sobie też w stanie przypomnieć, kiedy na Netflix pojawiła się prawdziwa, duża premiera filmowa. Na HBO Go jakiś czas temu pojawił się „Joker”, którego miło było sobie przypomnieć. Jednak w przypadku Netflixa takich rzeczy nie pamiętam. Ciągle słyszę o nowościach, a tymczasem w aplikacji prawie zawsze widzę to samo. Jeżeli coś nowego się pojawia, to zazwyczaj są to już kilkuletnie produkcje, które może i na platformie pojawiają się po raz pierwszy, ale do ekscytacji jest mi z tego powodu daleko. Oczywiście każdy może mieć inne zdanie na ten temat i dla niego Netflix będzie najlepszą rzeczą, jaka została wymyślona. Ja jednak coraz częściej widzę platformę właśnie jako lodówkę. Mam, zaglądam i czasem znajdę coś nowego dla siebie, choć zazwyczaj sięgam po sprawdzone dania. Macie podobnie?

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Bartosz Szczygielski

Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.