W zeszłym tygodniu realme wprowadziło do Polski swoje grudniowe nowości. Mowa o dwóch smartfonach oraz akcesoriach. W drugiej grupie znalazły się dokanałowe słuchawki Buds Air Pro i smartwatch Watch S. Tymczasem w ramach smartfonów firma atakuje rynek tanich modeli z 5G oraz ogólnie naprawdę tanich urządzeń. Pierwszym z nich jest realme 7 5G, a drugim tytułowy bohater, czyli realme 7i. Czy ten atak można uznać za udany? Naturalnie, co możemy pokazać na przykładzie tego, że od smartfonów za niecałe 700 złotych możemy coraz więcej wymagać.

realme 7i chce namieszać wśród tanich smartfonów – dlaczego warto go kupić?

realme 7i recenzja test czy warto

Oczywiście mogliście już przeczytać zarówno recenzję realme 7i, jak i realme 7 5G. Dlatego wiecie, że są to udane smartfony i nikt nie próbuje ukrywać, że bez wad, więc niewątpliwie zachęcam Was do zapoznania się z tymi testami. Tymczasem faktycznie skupmy się na realme 7i, który pokazuje, że coraz tańsze smartfony oferują coraz więcej. W przypadku tego konkretnego modelu mówimy o trzech kluczowych aspektach – akumulatorze, wydajności i konstrukcji.

Przede wszystkim akumulator – naprawdę można zapomnieć o ładowarce

realme 7i recenzja test czy warto

Akumulatory stale rosną, co powinno cieszyć konsumentów. Wartości pomiędzy 4500 i 5000 mAh możemy powoli uznawać za standard w dzisiejszych smartfonach. Tymczasem pojawia się realme 7i, który oferuje ogniwo o pojemności 6000 mAh. O ile taka wartość robi wrażenie na papierze, to ma ona również swoje odwzorowanie w rzeczywistości. Trzy dni pracy bez podłączania ładowarki są na wyciągnięcie ręki. Nie trzeba przy tym za bardzo się starać, aby wyświetlacz działał przez ponad 12 godzin. Dzisiaj nadal zaleca się praktykować zasadę #zostańwdomu, ale wszelkie ograniczenia w końcu zostaną zdjęte i… wtedy z przyjemnością będziemy zwiedzać bliższe i dalsze okolice. Z realme 7i nie będziemy musieli martwić się koniecznością powrotu do domu, żeby naładować jego akumulator.

realme 7i oferuje wydajność znaną z wyższej półki

realme 7i recenzja test

Czy smartfon za 700 złotych może być wydajny? Niegdyś taki zwrot mógł zostać potraktowany w formie oksymoronu, ale czasy się zmieniają. Dzisiaj w tej cenie otrzymujemy model z układem, który jeszcze na początku roku był przypasowywany niemalże dwukrotnie droższym smartfonom. Przez ten czas wymagania na moc obliczeniową aż tak bardzo nie wzrosły. Dlatego nie musi obawiać się, że realme 7i będzie się zawieszał. Mało tego, nie ma najmniejszych problemów, aby uruchomić nieco bardziej wymagające gry i cieszyć się przyjemną rozgrywką.

Budowa i wykonanie, czyli realme 7i nie jest smartfonem, na który trzeba chuchać i dmuchać

realme 7i recenzja test czy warto

Na sam koniec potwierdza się zasada, że realme potrafi zrobić smartfona, który nie musi być wykonany z materiałów uznawanych za premium, a efekt wciąż będzie dobry. Mimo że realme 7i stawia wyłącznie na tworzywo sztuczne, to sama konstrukcja gwarantuje wysoką wytrzymałość. Ten smartfon sprawia wrażenie solidnego, a przy tym nie jest z gatunków topornych i pancernych. Malowanie i wzornictwo to oczywiście kwestia gustu, ale trzeba przyznać, że jest to coś oryginalnego. Do tego pamiętajmy, że w konstrukcji uwzględniono nie tylko gniazdo słuchawkowe, ale również tackę na trzy karty – 2x SIM i MicroSD. Nie musimy wybierać, czy chcemy więcej pamięci, czy dwa numery. Ah, byłbym prawie zapomniał – na pokładzie jest USB-C, a nie przedpotopowe MicroUSB.

Zobacz też: Wytrzymałość realme 7 i realme 7 Pro potwierdzona wydłużoną gwarancją.

Poznaliście trzy kluczowe zalety realme 7i, więc mi na koniec nie pozostaje nic innego, jak patrzeć pozytywnie na ten segment smartfonów. To już zdecydowanie sektor, gdzie powoli my stawiamy wymagania, a nie zastanawiamy się, z jakimi wadami trzeba będzie się pogodzić. Tymczasem dajcie znać, co sądzicie o najnowszej propozycji realme z gatunku tych najtańszych.

Wpis powstał we współpracy z realme

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.