Ostatnie działania, jakie podejmuje Poczta Polska, sprawiają, że można zacząć się zastanawiać, dokąd ta instytucja zmierza. Ambitne plany czerpania zysków z rozwoju rynku e-commerce i rozbudowy sieci maszyn do odbioru paczek mieszają się ze wzmacnianiem strategii, za które Poczta często jest w sieci wyśmiewana. A to przecież nie wszystko. W tle są jeszcze działania skutecznie osłabiające wizerunek tej instytucji, za które – wbrew pozorom – to nie ona jest odpowiedzialna.

Poczta Polska znów chce postawić na sprzedaż rzeczy, które (prawie) nikogo nie interesują – dokąd to zmierza?

Poczta Polska wydała właśnie komunikat, w którym ogłosiła, że poszerza swoją ofertę handlową. Do sklepu internetowego, ale również do kilku tysięcy stacjonarnych placówek pocztowych, trafi więcej towaru. Jakiego? Tego, który doskonale kojarzy każdy, kto choć raz na kilka miesięcy musi udać się na pocztę. Książki o papieżu, zbiory przepisów czy specyficzne poradniki medyczne to niektóre przykłady. Oferta może jednak ulec zmianie – Poczta zapowiedziała, że pojawią się specjalne pozycje wydawnicze związane tematycznie ze zbliżającym się okresem świątecznym. Poczta Polska rozszerza ofertę handlową w swoich placówkach oraz w sklepie internetowym zgodnie z oczekiwaniami klientów – śmiało oznajmia spółka.

Specyficzne książki, kalendarze, upominki i słodycze to jednak nie wszystko. Poczta chce oferować także różne środki ochronne przydatne w czasie pandemii i w zasadzie już to robi. W placówkach państwowego operatora przesyłek znajdziemy m.in. płyny antybakteryjne czy maseczki ochronne. Poczta Polska ma w swoim asortymencie szereg materiałów niezbędnych do przygotowania przesyłek, w tym także tych, które Polacy już teraz zaczynają przygotowywać na święta, czyli m.in. kartony, koperty bąbelkowe, taśmy klejące – twierdzi też Poczta. To akurat dobra informacja, dotychczas zdarzało się, że akcesoriów do pakowania przesyłek w placówkach pocztowych brakowało.

Tak więc uznanie, że rzeczy oferowane w placówkach pocztowych nikogo nie interesują, można uznać za nieco prowokacyjne. Nie interesują w tym konkretnym miejscu. Nie znam nikogo, kto, szukając książki na świąteczny prezent lub chcąc zaopatrzyć się w maseczki ochronne, skieruje się na pocztę. Mały wybór, duże kolejki, zazwyczaj mało konkurencyjne ceny. To zwyczajnie nie ma sensu. Większość z nas wybierze sklepy dedykowane określonej grupie produktów lub zamówi wszystko w internecie. Wyjątek to starsi ludzie, którzy będąc przy okienku, przypomną sobie, że np. chcieli wysłać jakiś upominek komuś z rodziny.

Iść z postępem czy nie?

Choć internauci zazwyczaj traktują prześmiewczo sprzedaż w placówkach pocztowych przeróżnych rzeczy niezwiązanych z samymi przesyłkami, okazuje się, że to się państwowemu operatorowi przesyłek zwyczajnie opłaca. Przynajmniej sama Poczta Polska tak twierdzi. Od kilku lat systematycznie rosną przychody Poczty Polskiej z działalności handlowej. Jest to zgodne ze strategią spółki, która zakłada, że w obliczu  spadających przychodów związanych ze świadczeniem tradycyjnych usług pocztowych, firma wykorzysta szansę w intensywnym rozwoju handlu detalicznego, które poprawia  rentowność stacjonarnej sieci placówek – czytamy w wydanym przez Pocztę komunikacie.

Z drugiej strony, Poczta niedawno chwaliła się kilkunastoma tysiącami punktów odbioru, do których można zamawiać internetowe zakupy. Państwowy operator przesyłek ogłaszał również ambitne plany związane z budową sieci automatów paczkowych. Jak sama Poczta twierdziła, miało to związek z rozwijającym się rynkiem handlu internetowego i – bo jakby inaczej – oczekiwaniami klientów. Czy teraz zmieniono więc strategię? Raczej nie. Wychodzi na to, że Poczta chce czerpać zyski na każdym polu. Spółka próbuje podążać za trendami i zaproponować coś tym, którzy m.in. preferują zakupy online i ich odbiór w punkcie. Nie zamierza jednak zerwać z wizerunkiem sieci placówek, które są w zasadzie małymi sklepikami.

Czasem Poczta Polska zmierza w kierunku, który jej nie służy, tylko dlatego, że jest spółką państwową

Okołosprzedażowa działalność Poczty nie budzi jednak zachwytu wśród oceniających spółkę internautów, a to wcale nie największy wizerunkowy problem tej instytucji. Poczta Polska należy do państwa. W efekcie co jakiś czas jest angażowana do zadań, które nie są dla niej korzystne. Jako prywatne przedsiębiorstwo zapewne by się ich nie podjęła. Jest jednak tak, jak jest, czyli… nie ma wyboru. Tak więc czasem o Poczcie Polskiej mówi się w kontekście ściągania z ludzi pieniędzy za nieopłacony abonament. Innym razem spółka staje się obiektem kpin, bo ma na polecenie władzy zorganizować nielegalne wybory za 70 milionów (dla formalności przypomnijmy to, co wiedzą wszyscy, łącznie z InPostem – te wybory się nie odbyły).

Czytaj także: Dobry marker rysuje na metalu i drewnie – ten rysuje obiekty 3D z metalu i drewna

Choćby na polecenie z góry Poczta Polska miała więc zająć się najgłupszym zadaniem na świecie, musi przynajmniej udawać, że jest w stanie się go podjąć. Nie może go odrzucić ani skrytykować za nie zleceniodawcy, któremu podlega. Te fakty w połączeniu z rozwijaną działalnością handlową Poczty sprawiają, że coraz mniej mówi się o tym, co w działaniu spółki powinno być najważniejsze: o sprawnym i szybkim dostarczaniu przesyłek w nienaruszonym stanie.

źródło: własne, zdjęcia: materiały prasowe

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Mateusz Nowak

Student dziennikarstwa i komunikacji społecznej, interesują go nowe technologie, a także kwestie społeczne i polityczne. W wolnym czasie czyta, słucha muzyki (głównie hip-hop) lub ćwiczy na siłowni.